[b]Rz: Tak uśmiechniętego jak po drugim treningowym skoku na odległość 136 m nie widziano pana od dawna. Zaskoczył pan samego siebie ?[/b]
[b]Adam Małysz:[/b] Nie tylko siebie, ale i tych, którzy powoli przestają we mnie wierzyć. Tak, to był całkiem fajny skok.
[b]A ten pierwszy, znacznie krótszy?[/b]
To był skok rozpoznawczy. Warunki nie były najlepsze, prószący śnieżek stępiał nieco rozbieg.
[b]W kwalifikacjach było jeszcze gorzej. Wiało tak mocno, że na kilkanaście minut przerwano skakanie...[/b]
Faktycznie, łatwo nie było, zwalniało bardzo mocno. Na progu nawet trochę mnie przytrzymało i poleciałem do przodu, ale źle nie było. Jestem zadowolony.
[b]Z tego wniosek, że konsultacje u Hannu Lepistoe były skuteczne?[/b]
Cieszę się, że pojechałem do Finlandii. Z badań, które tam zrobiono, wynika jednoznacznie, że jestem dobrze przygotowany, a mocy w nogach jest aż za dużo.
Tak naprawdę to do wielkiego skakania wystarczyłoby mi zaledwie 15 procent tej mocy, którą mam.
[b]Nad czym więc pracowaliście?[/b]
Nad stabilizacją pozycji dojazdowej i odbiciem. Lepistoe stwierdził, że odbicie jest za szybkie i muszę koniecznie je wydłużyć.
[b]I udało się w końcu ten mankament wyeliminować?[/b]
Na pewno sporo poprawiłem, ale wciąż muszę nad tym pracować. Najważniejsze, że jestem dobrej myśli i wierzę, że stać mnie na walkę z najlepszymi.
[b]A przestawał już pan wierzyć ?[/b]
Po skokach w Garmisch-Partenkirchen miałem wszystkiego dość. Takie skakanie mnie nie interesuje. Pomyślałem nawet, że chyba lepiej już zakończyć karierę.
[b]Prezes PZN Apoloniusz Tajner mówił, że z Lahti wrócił nowy Małysz. Odmieniony, pewny siebie. Nie przesadzał?[/b]
Miał sporo racji. Wrócił mi apetyt na skakanie. Ale tylko na dobre skakanie.
[b]Będzie pan dalej współpracował z Hannu Lepistoe ?[/b]
Chciałbym, ale to nie zależy ode mnie. Zobaczymy, jakie decyzje podejmie związek i mój menedżer.
[b]Powstanie Team Małysz?[/b]
Raczej nie, to nie o to chodzi. Myślę, że najlepsze byłyby konsultacje z Lepistoe. To idealne rozwiązanie.
[b]Nie pierwszy raz wraca pan do gry w Zakopanem...[/b]
Coś w tym jest. Magia tego miejsca istotnie jest niepodważalna. Konkursy w Zakopanem zawsze były dla mnie szczególne, najważniejsze obok mistrzostw świata i igrzysk. A forma, jaką tu prezentowałem, rzutowała na dalszą część sezonu. Mam nadzieję, że tak będzie i tym razem. Wierzę, że przełom jest możliwy.