Pokaz kolekcji marki 4F odbył się w siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego (PKOl) na warszawskim Żoliborzu na niewiele ponad 100 dni przed rozpoczęciem igrzysk. Wyreżyserowany został przez Katarzynę Sokołowską, współproducentem była stacja Eurosport, która przeprowadzi transmisję z igrzysk.
Kolekcja składa się z kilku zestawów. Wszystkie są skromne, ale z zachowaniem olimpijskiego szyku i narodowych akcentów. Ranita Sobańska, dyrektor kreatywny 4F, określiła ją wręcz jako minimalistyczną. – Ma być za to bardzo technologiczna i funkcjonalna – tłumaczyła projektantka.
Dumą twórców kolekcji jest długi płaszcz z odpinanymi rękawami i kapturem. Zapewnia i ciepło – wypełniony jest naturalnym puchem, i wygodę – waży naprawę niewiele, a poza tym można go nosić również jako kamizelkę. Wykonany został z oddychającego wiatro- i wodoodpornego materiału Dermizax wytwarzanego przez japońską firmę Toray.
Nowoczesna jest także kurtka trzy w jednym (3 w 1) – z pikowaną podpinką i wypełnieniem puchowym, oraz kurtką wewnętrzną. Ten ostatni składnik, bardzo lekki, można zapakować do specjalnie dołączonego woreczka.
Innowacyjność widać niemal w każdym elemencie – w zapięciach magnetycznych, wodoodpornych zamkach, klejonych szwach, laserowo ciętych kieszeniach i wentylacjach oraz umieszczanych także laserowo geometrycznych nadrukach.
Kolorystyczną inspiracją ubiorów jest flaga Polski. Wbrew pozorom to żadna oczywistość. Podczas igrzysk w Soczi PKOl i 4F odstąpiły od barw narodowych. Cztery lata temu bodźcem do stworzenia palety strojów był górski krajobraz i surowy zimowy klimat. Tym razem reprezentanci będą nosić kurtki i dresy z wiodącymi kolorami białym i czerwonym, dla kontrastu uzupełnią je odcienie szarości.
Prace nad kolekcją trwały dwa lata. Zestaw w sekrecie przygotowywał zespół złożony z kilkunastu osób, który szczególnie na wstępnym etapie odbywał konsultacje z przedstawicielami PKOl. – Kolejny raz jesteśmy bardzo zadowoleni z tej współpracy. Dostaniemy wystarczającą ilość sprzętu, odpowiedniego na każdy rodzaj pogody – powiedział sekretarz generalny PKOl Adam Krzesiński.
Marka 4F już po raz piąty ubierze polskich zawodników na igrzyska olimpijskie. Współpracę z PKOl zaczęła przed startem w Vancouver w 2010 roku. Od igrzysk w Rio de Janeiro zaopatruje także w stroje zawodników z kadry paraolimpijskiej. 4F ma również odrębne umowy z kilkoma polskimi związkami sportowymi – biathlonu, narciarskim, łyżwiarstwa szybkiego, lekkoatletycznym, kajakowym, kolarskim, piłki ręcznej. O jakości produktów świadczą nie tylko odnawiane umowy, ale również kolejne kontrakty z nowymi podmiotami.
Podczas warszawskiego pokazu modele i modelki zademonstrowali również kolekcje dla czterech innych reprezentacji – Chorwacji, Łotwy, Serbii i Grecji. Kontrakt z Grecją został podpisany w ostatnich miesiącach i dodaje marce wyjątkowego prestiżu, bo Grecy z powodów historycznych maszerują jako pierwsi podczas ceremonii otwarcia igrzysk.
Wszystkie kolekcje różnią się od siebie, opierają się również na kolorystyce nawiązującej do barw narodowych. W krajach bałkańskich stanowią one oczywisty wymóg. O ile bowiem w Polsce rzadko nosi się na co dzień stroje reprezentacji, o tyle na przykład w Serbii uchodzi to za modne.
Umowy z kadrami olimpijskimi nie są wcale wynikiem agresywnej polityki menedżerów marki. Założyciel spółki OTCF do której należy 4F Igor Klaja tłumaczy, że przedstawiciele Chorwacji, Serbii, Łotwy i Grecji sami zgłaszali chęć skorzystania z polskiej oferty. Zazwyczaj było to efektem wcześniejszej rekomendacji osób, które chwaliły produkty 4F, najczęściej polskich sportowców.
Mimo że Kamil Stoch i Justyna Kowalczyk jeszcze nie przymierzyli strojów marki 4F na Pjongczang, zespół projektowy firmy z Wieliczki już rozpoczął prace nad przygotowaniem kolekcji na letnie igrzyska olimpijskie w Tokio w 2020 roku. Możliwe, że za dwa lata firma zaopatrzy w sportową odzież więcej niż pięć komitetów olimpijskich. ©?