Kiedy piłkarze z Ukrainy słuchali przed meczem hymnu, z narodowymi flagami na ramionach, widać było po ich twarzach, że dla nich ten turniej znaczy coś więcej niż tylko sportowa rywalizacja. Wyjątkowo zmobilizowani wiedzieli, że grają w Niemczech nie tylko dla siebie i własnej sławy. Kontekst ich występu na Euro jest oczywisty.
Ale od dłuższego czasu Ukraińcy przeżywają problemy czysto sportowe, których nie da się rozwiązać nawet wojenną motywacją. Widać to było chociażby na Stadionie Narodowym w Warszawie podczas towarzyskiego meczu z Polską. Ukraińcy zasłużenie przegrali 1:3.
Rumunia nie ulękli się Ukraińców z wielkich klubów
W serii meczów testowych co prawda zremisowali bezbramkowo z Niemcami i wygrali z Mołdawią 4:0. Ten zespół nie prezentował stabilnej formy, a do Euro dostał się przecież po barażach wygranych z Bośnią i Hercegowiną oraz Islandią.
Czytaj więcej
Wojna i przymusowa emigracja nie przeszkodziły Ukraińcom awansować na Euro 2024. To będzie ich pierwszy wielki turniej od czasu rosyjskiej napaści.
W pierwszym meczu Euro Ukraińcy trafili na Rumunię. Ta ostatnio przeżywała kryzys. W tym roku „Trójkolorowi z Bałkanów” nie wygrali meczu, przed startem turnieju zremisowali 0:0 z Liechtensteinem. Nie mają w kadrze piłkarzy „z nazwiskami”, z topowych klubów.
Prowadzona przez Edwarda Iordanescu (syna Anghela) reprezentacja grupę eliminacyjną do Euro wygrała w cuglach, z pięciopunktową przewagą nad Szwajcarią. Na Allianz Arena zagrali tak dobrze jak w kwalifikacjach.
Niesiona dopingiem kilkudziesięciu tysięcy ubranych na żółto kibiców reprezentacja z Bałkanów zagrała jak z nut. Stłamsiła Ukraińców. Rumuni naciskali od pierwszych minut, nie ulękli się wielkich piłkarzy z zespołu rywali: Adrija Łunina z Realu Madryt, Ołeksandra Zinczenki z Arsenalu Londyn, Michaiło Mudryka z Chelsea i innych. Walczyli o swoje, wykorzystując ogromny potencjał techniczny. Z wielką przyjemnością patrzyło się na grę drużyny Iordanescu.
Piękne gole, piękne akcje Rumunów
Pierwsza bramka padała w 29. minucie. Czy to był najpiękniejszy gol podczas tegorocznego Euro? Nie wszyscy się z tym zgodzą, ale to mocna kandydatura. W 29. minucie mocno naciskający rywali Rumunii przejęli piłkę, którą dostał Nicolae Stanciu. Uderzył mocno w okienko bramki rywali. Andrij Łunin nie miał szans, choć wydawało się, że źle się ustawił do obrony tego wyjątkowo mocnego i pięknego strzału.
W drugiej połowie bramki zdobywali Razvan Marin po strzale z dystansu i ewidentnym błędzie Łunina, a trzeciego Denis Dragus, wykańczając zespołową akcję. Przegrywająca 0:3 Ukraina nie miała argumentów, aby przynajmniej zmniejszyć rozmiary porażki, choć stworzyła w końcówce kilka okazji. Wyraźnie zawiodła.
W drugim meczu grupy E o 18:00 zagrają Belgia ze Słowacją.
Grupa E
Rumunia – Ukraina 3:0 (1:0)
- Bramki: N. Stanciu (29.), R. Marin (53.), D. Dragus (57.),