Drużynowy Puchar Świata rozgrywany jest co trzy lata i Polska, w której żużel nie przeżywa podobnego kryzysu jak w innych krajach, zwykle jest jego faworytem. Innym reprezentacjom bywało ciężko znaleźć czterech żużlowców, jeżdżących na stabilnym, dobrym poziomie. Nad Wisłą nigdy takiego problemu nie było. Stąd Biało-Czerwoni wygrywali ostatnie edycje rozgrywane co roku, w 2016 i 2017 r., zwyciężyli też trzy lata temu we Wrocławiu, gdy jako alternatywa dla DPŚ utworzono turniej Speedway of Nations, gdzie zawodników wystarczy mieć dwóch. 

Ale tym razem coś się zmieniło. Co najmniej równie wysoko stawiano akcje Australijczyków, w składzie z Bradym Kurtzem, zażarcie walczącym o złoto w Grand Prix z Bartoszem Zmarzlikiem. – Nasza kadra się starzeje. Ten proces postępuje od lat. Spójrzmy na składy ekstraligowe. Można tam znaleźć pewnie z siedmiu typowych Polaków– mówił kilka dni przed zawodami w Warszawie trener Stanisław Chomski. „Typowych”, bo z polskimi licencjami startują w lidze dodatkowo trzej Rosjanie, posiadający obywatelstwo RP. 

Czytaj więcej

Zmarzlik znów bez mistrzostwa Polski. Dramatyczny finał w Ostrowie

– Nie chcę nikomu ubliżać, ale kiedy byłem trenerem wcześniej, to był problem bogactwa. Teraz to wygląda trochę tak, że ten, kto popełni mniej błędów, jest w reprezentacji – dodał Chomski w magazynie PGE Ekstraligi w WP Sportowych Faktach. Za wzór dla polskiej młodzieży stawiał właśnie Australijczyków. – Muszą się przebijać przez gąszcz trudności. Robiłem campy dla zawodników zagranicznych i mam jeden wniosek: oni chłoną to, co mogą u nas dostać – mówił. 

Brąz Biało-Czerwonych w Warszawie. Australijczycy z pierwszym złotem od 2002 r.

Obawy Chomskiego potwierdziły się w sobotę. W pierwszej serii startów Australijczycy byli niedoścignieni, wygrywając wszystkie biegi. Biało-Czerwoni zamiast ścigać „kangurów”, musieli patrzeć się za siebie – na Duńczyków i – co szczególnie zaskakujące – na Brytyjczyków. Właściwe kąty znalazł dopiero na koniec drugiej serii Zmarzlik, jako pierwszy z Polaków wygrywając wyścig i przywożąc za plecami Kurtza. Wcześniej nawet jemu zdarzyła się wpadka, gdy w swoim pierwszym występie przyjechał m.in. za Adamem Ellisem, Brytyjczykiem jeżdżącym w Polsce w Krajowej Lidze Żużlowej, czyli na trzecim poziomie rozgrywek. 

Stanisław Chomski robił, co mógł, dokonując zmian i puszczając do boju Kacpra Worynę. Pozwoliło to na odrobienie części strat i po trzeciej, słabej w wykonaniu Australii serii, lider prowadził już tylko z przewagą 6 punktów nad Polską (a w pewnym momencie było już 10). Gorzej, że przewaga gospodarzy finału nad Danią i Wielką Brytanią wynosiła zaledwie punkt. 

Australia nie raziła już tak, jak na początku, ale zachowywała bezpieczną przewagę i po 19. biegu zapewniła sobie trzecie w historii Drużynowego Pucharu Świata złoto, pierwsze od 2002 r. W grze o srebro pozostawały Polska i Dania.

Przed ostatnim biegiem przewaga zawodników, dowodzonych przez managera Nickiego Pedersena, trzykrotnego indywidualnego mistrza świata, wynosiła dwa punkty. Woryna, joker w talii Chomskiego (wystąpił w trzech z czterech biegów nominowanych), jechał na drugim miejscu, ale został uderzony przez Michaela Jepsena Jensena i obaj spadli na koniec stawki. To, że Polak był z tej dwójki szybszy, nie miał znaczenia – na koniec o punkt lepsi okazali się Duńczycy. 

93-letni Ove Fundin, pięciokrotny indywidualny mistrz świata i sześciokrotny drużynowy, patron trofeum wręczanego zwycięzcy DPŚ, był obecny na finale w Warszawie a nawet przejechał dwa kółka na motocyklu. Symboliczne, że to on dziękował Polakom, za „ratowanie żużla”. Zawody w stolicy, mimo obaw, zakończyły się frekwencyjnym sukcesem – na trybunach zasiadło ponad 40 tys. kibiców. Już wiadomo, że w przyszłym roku na PGE Narodowy wróci więc Grand Prix. 

Finał Drużynowego Pucharu Świata na żużlu 2026 - Warszawa, PGE Narodowy
Wyniki

1. Australia 38 (Ryan Douglas 10, Brady Kurtz 11, Jason Doyle 10, Max Fricke 7, Rohan Tungate ns)
2. Dania 30 (Mikkel Michelsen 12, Leon Madsen 5, Michael Jepsen Jensen 5, Anders Thomsen 8, Frederik Jakobsen 0)
3. Polska 29 (Bartosz Zmarzlik 11, Maciej Janowski 2, Dominik Kubera 2, Patryk Dudek 5, Kacper Woryna 9)
4. Wielka Brytania 23 (Robert Lambert 12, Charles Wright 5, Adam Ellis 3, Leon Flint 1, Tom Brennan ns)