Hurkacz pokonał już kiedyś Rogera Federera (w ćwierćfinale Wimbledonu 2021), ale bilans jego rywalizacji z Djokoviciem był dotąd mizerny. Nie wygrał żadnego z ośmiu wcześniejszych meczów, choć kilka razy zdołał się Serbowi postawić, m.in. rok temu w finale turnieju w Genewie.

– To będzie ciekawe wyzwanie. Gra z Novakiem to zawsze przyjemność – przyznał Hurkacz przed piątkowym meczem z 24-krotnym triumfatorem imprez wielkoszlemowych.

Hubert Hurkacz – Novak Djoković. Historyczne zwycięstwo Polaka

Djoković przyleciał do Szanghaju jako zwycięzca turnieju w Pekinie (nie poniósł tam ani jednej porażki w karierze). Polak mógł zmierzyć się z nim już w stolicy Chin, ale na przeszkodzie stanęła mu kontuzja – nie był w stanie dokończyć półfinałowego spotkania z Australijczykiem Aleksem de Minaurem.

Czytaj więcej

Pekin. Hubert Hurkacz przegrał z kontuzją, pokaz charakteru Igi Świątek

Azjatycką część sezonu Hurkacz zaczął znakomicie, bo wcześniej dotarł do finału w Chengdu. W piątek miał ochotę sprawić niespodziankę i w końcu dopisać sobie pierwsze zwycięstwo nad utytułowanym Serbem. I zrobił wszystko, by tak się stało.

Djoković ma już swoje lata (zbliża się do czterdziestki), trudy turnieju w Pekinie dały mu się najwyraźniej we znaki. Widać było po nim, że miał mało czasu na regenerację, zmagał się z jakimiś problemami zdrowotnymi, popełniał proste błędy. To jednak nie zmienia faktu, że Hurkacz rozegrał świetne spotkanie i zasłużenie zwyciężył.

– To był wyjątkowy wieczór. Novak to wielki mistrz, nikt nie osiągnął tyle co on. Próbowałem cały czas zachować koncentrację. Wiedziałem, że od początku muszę dotrzymać mu kroku, bo jeśli zyska przewagę, trudno będzie go dogonić – nie krył radości Hurkacz.

9 października to wielki dzień dla całego polskiego tenisa, bo żaden z naszych zawodników nie pokonał nigdy Djokovicia. Teraz Hurkacz zmierzy się z Chińczykiem Yi Zhou, który wyeliminował nieoczekiwanie Włocha Lorenzo Musettiego 7:6 (9-7), 3:6, 7:6 (7-1).

Iga Świątek nie wygra turnieju w Pekinie

Komplikuje się sytuacja Igi Świątek w wyścigu o przepustkę do kończącego sezon turnieju WTA Finals (8-15 listopada, Indian Wells). Wydawało się, że po odpadnięciu trzech czołowych zawodniczek rankingu – Aryny Sabalenki, Jeleny Rybakiny i Coco Gauff – Polka powalczy o triumf w Pekinie. Na drodze stanęła jej jednak Elise Mertens. 

Czytaj więcej

Iga Świątek wraca na kort po US Open. Powalczy o bilet do WTA Finals

Belgijka rozgrywa turniej życia. W poprzednich rundach wyeliminowała Gauff i Jelenę Ostapenko, a w piątek po raz pierwszy w karierze pokonała również Świątek. Grała znakomicie, w tie-breaku rozbiła Polkę do zera. Iga miała za sobą w Pekinie udany pościg (w meczu z Chorwatką Donną Vekić) i jeden z najlepszych pojedynków w tym roku (z Amerykanką Ivą Jović), ale w starciu z Mertens wyglądała na bezradną.

Mimo porażki Świątek zostaje w Chinach. Na jej powrót na kort nie trzeba będzie czekać długo. O niezbędne punkty do rankingu Race powalczy teraz w Wuhan. Kolejny „tysięcznik” rusza już w poniedziałek.

Znamy już cztery uczestniczki WTA Finals. Do Sabalenki i Rybakiny dołączyły Maria Andriejewa i Linda Noskova. Iga nie składa broni, ale szkoda niewykorzystanej szansy na zbliżenie się do rywalek.