Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak Maja Chwalińska radzi sobie z presją i nową rzeczywistością po finale Roland Garros.
  • Z jakimi wyzwaniami w obronie tytułu mierzy się Iga Świątek i kto może stanąć jej na drodze.
  • Jaki wpływ na przebieg turnieju będzie miał powrót legendy tenisa, Sereny Williams.

Wimbledon zaczynamy z nadzieją i niepokojem. Z nadzieją, że Maja Chwalińska zagwarantuje nam podobne emocje co w Paryżu, gdzie zachwyciła cały tenisowy świat, awansując do finału Roland Garros. I z niepokojem o Igę Świątek, która ze swoim ulubionym turniejem wielkoszlemowym pożegnała się w czwartej rundzie, a sezon na trawie zainaugurowała porażką w Bad Homburg z Emmą Navarro.

Maja rozpoczyna nowe życie. Sukces na paryskich kortach otworzył jej drzwi na tenisowe salony, do telewizyjnych studiów i gabinetów polityków. Dzięki awansowi na 21. pozycję w rankingu wkrótce nie będzie musiała brać udziału w kwalifikacjach do Wielkich Szlemów. Wreszcie nie musi się też martwić o finanse, bo natychmiast ustawiła się do niej kolejka sponsorów.

Maja Chwalińska przed Wimbledonem: Miałam wrażenie, że na to nie zasługuję

– Bywało tak, że w Paryżu do 15 lub 16 nie wychodziłem z pokoju i odpisywałem pięciu osobom naraz. Bez pieniędzy nie ma kariery. Całe życie o to walczyła – opowiadał „Rz” menedżer tenisistki Piotr Szczypka.

Czytaj więcej

Roland Garros. Maja Chwalińska walczyła, ale nową królową Paryża została Mirra Andriejewa

Chwalińska już od kilku dni trenuje w Londynie. Przyleciała tu wcześniej (po krótkich wakacjach), by odciąć się od medialnego szumu w Polsce i w spokoju przygotować do nowego wyzwania.

– Kiedy wróciłam do Warszawy, na lotnisku było mnóstwo ludzi. Kolejne dni były szalone. Czułam się trochę jak oszustka, miałam wrażenie, że na to nie zasługuję. Przecież to był jeden turniej. Przyjemnie jest poczuć miłość kibiców, ale to tylko tenis. Nie jestem boginią, tylko zwykłym człowiekiem. Moje rutyny i priorytety się nie zmieniły – zaznacza nowa bohaterka polskiego sportu.

Czytaj więcej

Pierwszy trener Chwalińskiej Paweł Kałuża dla „Rz”: Liczę na piękny mecz i zwycięstwo Mai

Na wszystkich zrobiła jednak wielkie wrażenie. Nawet sławy tenisa apelowały, by przyznać jej dziką kartę na Wimbledon. Prośby zostały wysłuchane. Chwalińska nie musiała brać udziału w eliminacjach i już w poniedziałek zagra z kwalifikantką z Tajlandii Mananchayą Sawangkaew (164.). – To, że jestem rozstawiona, tak naprawdę niczego nie zmienia. Każdy zawodnik jest tu bardzo groźny – przekonuje Polka.

W trzeciej rundzie może trafić na Czeszkę Karolinę Muchovą (11.), a w czwartej – na Mirrę Andriejewą (5.), z którą przegrała w finale Roland Garros.

Najpierw jednak 19-letnia Rosjanka musi pokonać Magdę Linette. Szczęścia w losowaniu nie miała także Magdalena Fręch, którą czeka pojedynek z inną Rosjanką Anną Kalinską (20.). Wszystkie te mecze zaplanowano już pierwszego dnia turnieju, więc zapowiada się polski poniedziałek na Wimbledonie.

Iga Świątek broni tytułu. Może czekać ją pojedynek z Sereną Williams

Świątek obronę tytułu zacznie we wtorek spotkaniem z Taylor Townsend (81. WTA). 30-letnia Amerykanka wygrywała Wimbledon w deblu (2024), ale w singlu była w Londynie najwyżej w drugiej rundzie.

Czytaj więcej

Iga Świątek przegrywa pierwszy mecz na trawie. Nieudana próba generalna przed Wimbledonem

– Po zwycięstwie w ubiegłym roku czuję się tu jak w domu. Ale teraz startuję z zupełnie innej pozycji i dbam o to, żeby moje ambicje były skromne – zaznacza Iga.

W ćwierćfinale jej potencjalną rywalką może być jedna z Ukrainek: Elina Switolina (8.) albo Marta Kostiuk (13.), która wyeliminowała ją z Roland Garros. Półfinał to potencjalne starcie z Kazaszką Jeleną Rybakiną (2.) lub Amerykanką Amandą Anisimovą (6.), którą rok temu pokonała w walce o trofeum do zera. Dobra wiadomość jest taka, że z Aryną Sabalenką może się zmierzyć dopiero w finale.

Z medialnego punktu widzenia atrakcją byłby pojedynek Polki z Sereną Williams. Może do niego dojść w trzeciej rundzie. Nigdy wcześniej ze sobą nie grały. 23-krotna mistrzyni wielkoszlemowa wróciła na korty po czteroletniej przerwie. 44-letnia Amerykanka w Londynie też czuje się jak w domu. Wimbledon wygrywała siedem razy, choć trzeba pamiętać, że od jej ostatniego triumfu minęła już dekada. Ona też jako ostatnia zdołała obronić tu tytuł w kobiecym singlu.

W tym roku zabraknie m.in. mistrzyni z 2023 r. Markety Vondrousovej. Czeszka została zdyskwalifikowana na cztery lata za unikanie kontroli antydopingowych.

Czytaj więcej

Kamil Majchrzak wygrał turniej w ’s-Hertogenbosch. To jego pierwszy tytuł ATP w karierze

Jeszcze pięć lat temu podczas Wimbledonu trzymaliśmy kciuki za zwycięstwo Huberta Hurkacza. Polak dotarł wtedy aż do półfinału, w którym przegrał z Włochem Matteo Berrettinim. Dziś o takim wyniku możemy tylko pomarzyć. Kilka tygodni temu po raz pierwszy od 2018 r. Hurkacz wypadł z czołowej setki rankingu. W Londynie trafił od razu na wymagającego przeciwnika Caspera Ruuda (12. ATP). Na londyńskiej trawie Norweg nie przebrnął jednak nigdy drugiej rundy.

Okazję do rewanżu będzie miał Kamil Majchrzak. Polak, który niedawno triumfował na trawie w holenderskim 's-Hertogenbosch, pokonując trzech zawodników z pierwszej dziesiątki rankingu, zmierzy się z Chilijczykiem Alejandro Tabilo (33.). Na inaugurację Roland Garros przegrał z nim w trzech setach.

Polacy na Wimbledonie

Poniedziałek 
Maja Chwalińska – Mananchaya Sawangkaew (12.00) 
Hubert Hurkacz – Casper Ruud (ok. 14.00) 
Magda Linette – Mirra Andriejewa (ok. 17.00) 
Magdalena Fręch – Anna Kalinska (ok. 17.00) 

Wtorek 
Kamil Majchrzak – Alejandro Tabilo (12.00) 
Iga Świątek – Taylor Townsend (14.30) 

Wimbledon potrwa do 12 lipca. Transmisje w sportowych kanałach Polsatu i na platformie Polsat Box Go