Reklama

Iga Świątek zwycięża w Toronto. Wygrał serwis i tenisowa cierpliwość

Wygrana 6:2, 6:3 w Toronto to sukces, na który jeszcze tydzień temu mało kto liczył. Iga Świątek odradza się jak Feniks z popiołów. I wraca do swojego najlepszego tenisa.
Iga Świątek

Iga Świątek

Foto: Dan Hamilton-Imagn Images

Czego potrzeba, by pokonać w prestiżowym turnieju najlepiej serwującą zawodniczkę w turze? Chętnie zapytałbym panią Ewę Woydyłło, ale wiem, że nie odpowie. Więc ją wyręczę. Potrzebny jest serwis. Cierpliwość i konsekwencja. No i trzeba być Igą Świątek, a nie Coco Gauff, która przegrała z Rybakiną w półfinale. Gauff to znakomita atletka; Idze też nie brakuje siły fizycznej. Ale godzina piętnaście minut na centralnym korcie w Toronto dowiodła, że wygrywa mental. Siła spokoju, czego tak bardzo brakowało Idze w ostatnim czasie. Tenisowo mecz nie był porywającym widowiskiem. Fajerwerków było mało. Kilka arcybłyskotliwych piłek, częściej zresztą w wykonaniu Rybakiny niż Igi Świątek. To ona miała dwa razy więcej winnerów.

Pozostało jeszcze 83% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama