Choć spotkanie rozpoczęło się od niespodziewanej straty serwisu przez Polkę, Świątek błyskawicznie odrobiła straty i całkowicie zdominowała rywalkę. Pewnie wygrywała własne gemy, skutecznie przełamywała Golubić i pierwszego seta zakończyła wynikiem 6:2.

W drugiej partii przewaga Świątek była jeszcze większa. Polka pozwoliła rywalce zdobyć tylko jednego gema i przypieczętowała zwycięstwo 6:2, 6:1. 

Toronto. Pewny awans Igi Świątek do czwartej rundy

Świątek jako druga zawodniczka zapewniła sobie miejsce w czwartej rundzie turnieju w Kanadzie. O awans do ćwierćfinału zagra ze zwyciężczynią meczu Marta Kostiuk (Ukraina) – Madison Keys (USA). Kolejne spotkanie rozegra w sobotę.

Czytaj więcej

Iga Świątek ofiarą Ewy Woydyłło? A może jest odwrotnie?

– To był zdecydowanie dobry dzień i jestem naprawdę zadowolona z tego, jak grałam. Chociaż pierwszy gem nie był superpłynny, potem wszystko poszło po mojej myśli i znalazłam swój rytm – opowiadała Iga. Dziękowała też polskim kibicom: – Słyszałam, że tu w Toronto jest wielu Polaków. Za każdym razem udowadniacie, że jesteście wszędzie. Przychodzicie mi kibicować, jestem za to bardzo wdzięczna.

Jak zauważył także oficjalny portal WTA, Iga miała ten mecz pod kontrolą. To było inne spotkanie niż to, które oglądaliśmy dwa dni wcześniej, gdy po pewnie wygranym pierwszym secie z Czeszką Sarą Bejlek, w drugim Polka wpadła w małe kłopoty.

Czytaj więcej

„Rzecz w tym”: Usunięcie podcastu z Ewą Woydyłło to cenzura czy odpowiedzialność?

Widzieliśmy dawną, dobrą Igę. Cierpliwą i spokojną, konsekwentnie budującą swoją przewagę i dążącą do zwycięstwa. Z zachwytami trzeba się jednak wstrzymać. Prawdziwa weryfikacja nastąpi dopiero w sobotę, gdy Iga w walce o swój drugi ćwierćfinał w Kanadzie zmierzy się z rozstawioną z nr. 10 Kostiuk lub Keys (nr 19).

Jeśli trafi na Kostiuk, to będzie miała okazję do rewanżu za porażkę w Roland Garros. Przegrała wówczas w czwartej rundzie 5:7, 1:6.