Reklama

WTA Finals. Iga Świątek przegrała z Coco Gauff i w tym roku liderką już nie będzie

Iga Świątek po raz drugi w karierze przegrała z Coco Gauff (3:6, 4:6) i w czwartek zagra o awans do półfinału WTA Finals z Jessicą Pegulą. Polka zakończy sezon jako wiceliderka rankingu WTA.
Iga Świątek

Iga Świątek

Foto: REUTERS/Aleksandra Szmigiel

Gauff zrobiła kolejny krok do wyleczenia kompleksów, w jakie mogły ją wpędzić mecze ze Świątek. Polka wygrała z Amerykanką siedem pierwszych pojedynków, przed WTA Finals ich bilans sięgnął wyniku 11:1. To jednak turniejowa „trójka” – w przeciwieństwie do mającej za sobą przed wizytą w Rijadzie 58 dni odpoczynku od tenisa wiceliderki rankingu – złapała ostatnio dobrą falę.

20-latka po nieudanych turniejach w Toronto, Cincinnati oraz Nowym Jorku zakończyła współpracę z trenerem Bradem Gilbertem i podczas azjatyckiego tournée, już z Mattem Dalym, odbudowała swój tenis. Wygrała w Pekinie, a w Wuhan dopiero w półfinale zatrzymała ją Aryna Sabalenka. Turniej mistrzyń otworzyła zaś pewnym zwycięstwem nad Jessicą Pegulą 6:3, 6:2 potwierdzając, że na swój trzeci z rzędu WTA Finals – wcześniej takiego wyczynu przed ukończeniem 21. roku życia dokonała piętnaście lat temu Maria Szarapowa – przyjechała z aspiracjami sięgającymi może nawet walki o tytuł.

Czytaj więcej

WTA Finals. Bitwa na podania dla Qinwen Zheng. Jelena Rybakina wciąż szuka formy

WTA Finals. Dlaczego Iga Świątek zaliczyła falstart z Coco Gauff?

Widzieliśmy to na korcie, Gauff od początku meczu ze Świątek narzuciła swoje warunki. Dobrze serwowała, była cierpliwa, popełniała mniej błędów (14 przy 21 Polki) i wygrywała te dłuższe wymiany. Wywierała też na naszej tenisistce presję przy jej podaniu. Świątek obroniła cztery break pointy, aż w siódmym gemie straciła podanie. To był poprawny set, ale Gauff wygrała go zasłużenie.

Później Świątek odegrała scenę, którą dobrze znamy. Wyjęła z torby biały kajet i zeszła do szatni. Wróciła jakby pewniejsza, a Gauff znów nawiedziły demony nieskutecznego serwisu oraz podwójnych błędów. Polka już w trzecim gemie zdobyła przewagę przełamania, ale szybko ją straciła, a kiedy znów stanęła w polu serwisowym, ponownie musiała bronić break pointów. Udało się. Minęła 90 minuta meczu, było 3:3. Czuliśmy, że to może być długie popołudnie, ale nie było.

Reklama
Reklama

Drugi set stał na niższym poziomie niż pierwszy. Znów – to już właściwie refren tegorocznego WTA Finals, które wieńczy wyczerpujący sezon – mogliśmy pisać o meczu błędów oraz nerwów. Presję lepiej wytrzymała Amerykanka, która uzyskaną w siódmym gemie przewagę przełamania szybko wprawdzie straciła, ale dwa kolejne gemy padły jej łupem. Wygrała i na pewno wystąpi w półfinale.

Czytaj więcej

Francja (nie)elegancja. Alexander Zverev wygrywa na pożegnanie z Bercy

WTA Finals. Jak i kiedy Wim Fissette odmieni grę Igi Świątek?

Świątek nie jest dziś tenisistką, o której rok temu podczas WTA Finals Pegula mówiła, że „niszczy rywalki”. Spotkanie z Barborą Krejcikovą, w którym Polka przegrywała 4:6, 0:3 potwierdziło, że jest silna psychicznie i umie odbudować swoją grę, a wytrwała praca nad serwisem, którą podjęli z Tomaszem Wiktorowskim, spłaciła się w tamtym meczu w dziesięciu asach. Naszą tenisistkę jednocześnie zawodził forehand, popełniała też dużo niewymuszonych błędów.

23-latka w Rijadzie otwiera zupełnie nowy rozdział, pierwszy raz w karierze podjęła współpracę z zagranicznym szkoleniowcem. Wim Fissette ma pomóc w dalszym rozwoju jej serwisu oraz rozszerzyć repertuar. Niewykluczone, że Świątek zacznie częściej szukać akcji przy siatce, bo choć robi to rzadko, to chociażby w meczu z Gauff – kiedy już się na nie decydowała – była skuteczna.

Poprzeczka dla Fissette wisi wysoko. Świątek przez trzy lata pracy z Wiktorowskim wygrała 87 proc. meczów. Zdobyła cztery ze swoich pięciu wielkoszlemowych tytułów, zwyciężyła w 19 z 22 turniejów, sięgnęła po brązowy medal igrzysk i przeżyła serię 37 zwycięstw z rzędu. Polka wyewoluowała w tym czasie z zawodniczki czołowej „dziesiątki” światowego rankingu do jednej z najlepszych i najbardziej utytułowanych tenisistek XXI wieku. Niełatwo z takiej pozycji wzlecieć jeszcze wyżej.

Reklama
Reklama

WTA Finals. Ile zarobiła Iga Świątek?

Polka do rywalizacji w Rijadzie przystąpiła jako wiceliderka rankingu, bo jej przerwę w startach wykorzystała Sabalenka. Białorusinka była najlepsza w Cincinnati, Nowym Jorku oraz Wuhan, wygrała 22 z 23 poprzednich spotkań. Jako jedyna z czterech najlepszych tenisistek poprzedniego sezonu nie zmieniła tej jesieni trenera, a je współpraca z Antonem Dubrovem i Jasonem Stacym przynosi owoce.

Zwycięstwa nad Qinwen Zheng (6:3, 6:4) oraz Jasmine Paolini (6:3, 7:5) sprawiły, że już po dwóch meczach jest bogatsza o 400 punktów i blisko milion dolarów (Świątek ma odpowiednio 200 pkt i 685 tys.), bo organizatorzy płacą uczestniczkom 335 tys. za udział oraz 350 tys. za każdą wygraną. Pula nagród jest dzięki trzyletniej umowie z Saudyjczykami rekordowa (15,25 mln), a niepokonana triumfatorka wzbogaci się o 5,15 mln – takiej wypłaty nie ma nawet w imprezach Wielkiego Szlema.

Czytaj więcej

Wybory w USA. Czy LeBron James wie, że republikanie też kupują buty?

Świątek szans na pełną pulę już nie ma, na razie musi walczyć o półfinał. Polka w ostatnim meczu fazy grupowej zmierzy się z Pegulą, która w Rijadzie wygrała jak dotąd tylko jedenaście gemów. Nie bez szans na awans pozostaje także Krejcikova. Czeszka, pokonując Pegulę, dopiero po raz trzeci w tym roku wygrała z tenisistką czołowej „dziesiątki” rankingu. Tą czwartą może zostać w czwartek Gauff.

Wyniki i terminarz WTA Finals w Rijadzie

Grupa pomarańczowa

Wyniki: Iga Świątek – Barbora Krejcikova 4:6, 7:5, 6:2, Coco Gauff – Jessica Pegula 6:3, 6:2, Jessica Pegula – Barbora Krejcikova 3:6, 3:6, Iga Świątek – Coco Gauff 3:6, 4:6

Reklama
Reklama

Terminarz: Coco Gauff – Barbora Krejcikova (07.11), Iga Świątek – Jessica Pegula (07.11)

Grupa fioletowa

Wyniki: Aryna Sabalenka – Qinwen Zheng 6:3, 6:4, Jasmine Paolini – Jelena Rybakina 7:6(5), 6:4, Jelena Rybakina – Qinwen Zheng 6:7(4), 6:3, 1:6, Aryna Sabalenka – Jasmine Paolini 6:3, 7:5

Terminarz:  Jasmine Paolini – Qinwen Zheng (06.11, 13.30) Aryna Sabalenka – J. Rybakina (06.11, 16.00)

Tenis
WTA Finals. Bitwa na podania dla Qinwen Zheng. Jelena Rybakina wciąż szuka formy
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Tenis
Francja (nie)elegancja. Alexander Zverev wygrywa na pożegnanie z Bercy
Tenis
Smutne pożegnanie z Paryżem. Hubert Hurkacz wrócił, ale jakby wciąż go nie było
Tenis
Indian Wells. Kamil Majchrzak postraszył Novaka Djokovicia. Została nam tylko Iga Świątek
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama