Białorusinka w tym tygodniu zagra w turnieju WTA 500 ecotrans Berlin Open. Jest rozstawiona z „dwójką”. Jej pierwszy mecz odbędzie się – z Darią Kasatkiną w drugiej rundzie – w środę.
W poniedziałek Sabalenka wzięła udział w spotkaniu z dziennikarzami. To właśnie podczas Media Day tenisistka z Mińska poinformowała o swoje najbliższej przyszłości.
Aryna Sabalenka stawia zdrowie na pierwszym miejscu
- Nie zamierzam wystartować w igrzyskach – powiedziała 26-letnia zawodniczka. – Zrobiłam to z uwagi na reguły panujące w WTA dotyczące turniejów obowiązkowych. Muszę coś poświęcić i na tym etapie (sezonu) będą to igrzyska. Podjęłam tę decyzję z myślą o sobie – dodała.
Czytaj więcej
Aryna Sabalenka odpadła z Roland Garros i nie wzięła udziału w konferencji prasowej. Głos zabrała kilka godzin później
Jednym słowem Sabalenka nie zamierza grać wszystkiego i za wszelką cenę. Podobnie zresztą jak Iga Świątek, która w ubiegłym tygodniu zdecydowała, że nie wystartuje w Berlinie, choć była już zgłoszona i anonsowana przez organizatorów.
Białorusinka wytłumaczyła również, ze największą niedogodnością dla niej w tym sezonie jest częsta zmiana nawierzchni. Ze względu na to, że turniej olimpijski (27 lipca – 4 sierpnia) odbędzie się na Roland Garros, najlepsi tenisiści i tenisistki muszą z trawy przestawić się na mączkę, a nie jak dotychczas z trawy od razy na nawierzchnię twardą.
Polityka nie miała z tym nic wspólnego
Czy jednak Sabalenka nie dostała sygnału z Mińska, że ma odpuścić start w Paryżu? Władze białoruskie i rosyjskie nie akceptują grudniowej decyzji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl). Na jej mocy sportowcy z tych krajów mają status neutralny, nie będą mogli prezentować barw narodowych, wysłuchiwać hymnu.
Czytaj więcej
- Pieniądze to skutek uboczny, głód sukcesów bierze się z emocji - mówi trener Igi Świątek
Wątpliwości budziły również postawa Sabalenki z przeszłości i kontakty z dyktatorem Aleksandrem Łukaszenką. Czy w takim razie można traktować ją jako neutralną sportsmenkę i nie mającą związków z reżimem? Dwukrotna zwyciężczyni turniejów wielkoszlemowych (w obu przypadkach Australian Open) mimo pewnych podejrzeń i poszlak nie została umieszczona na „czarnej liście”. Mogła wziąć udział w igrzyskach.
Pracujący w Niemczech brytyjski dziennikarz Jonathan Crane napisał, że podczas poniedziałkowego Media Day pytał o to Sabalenkę. Tenisistka stanowczo zaprzeczyła sugestiom, że nie startuje, bo nie może reprezentować Białorusi.
Co decyzja Sabalenki oznacza dla Igi Świątek?
Wycofanie się Sabalenki to niewątpliwie korzystna informacja dla Igi Świątek. Polka bez względu na decyzję swojej rywalki byłaby faworytką turnieju olimpijskiego, ale w szczycie formy Białorusinka jest groźna, co pokazał tegoroczny finał w Madrycie. W ostatnim czasie była liderka rankingu WTA mocno poprawiła swoją grę na mączce.
To pierwsza rezygnacja z igrzysk w tenisie zawodniczki z czołówki WTA, ale po turnieju w Wimbledonie, który odbędzie się w dniach 1 – 14 lipca, może okazać się, że będzie ich więcej.