Przez minionych kilkanaście dni można było dostrzec, że powrót wielkiego tenisa do Państwa Środka niezmiernie sprzyjał polskim gwiazdom. Tydzień temu ważny turniej w Pekinie wygrała Iga Świątek, a teraz efektowny puchar ze wszystkimi miłymi sercu oraz kontu bankowemu przyległościami odebrał w Szanghaju Hurkacz.
Drogę do sukcesu miał niełatwą, ale mimo trudów długiej rywalizacji w powiększonym do dziesięciu dni turnieju z cyklu ATP Masters 1000, a także kilku zaciętych spotkań poprzedzających mecz o tytuł z Andriejem Rublowem świetnie dał sobie radę. Znów był tym tenisistą, który w pełni potrafi czerpać z ogromnego talentu serwisowego, ma świetną kondycję oraz zachowuje chłodną głowę nawet w najgorętszych chwilach zaciętych setów.