Iga Świątek zbliżyła się do Aryny Sabalenki w rankingu. Teraz czas na WTA Finals

Iga Świątek efektownie wygrała turniej w Pekinie i znacznie zbliżyła się do Białorusinki Aryny Sabalenki w rankingu WTA. Ostatnie w tym roku emocje z Polką za trzy tygodnie podczas turnieju mistrzyń w Cancun.

Publikacja: 09.10.2023 03:00

Iga Świątek sięgnęła w Pekinie po piąty tytuł w sezonie i 16. w karierze

Iga Świątek sięgnęła w Pekinie po piąty tytuł w sezonie i 16. w karierze

Foto: PAP/EPA

Finał był krótki, Ludmiła Samsonowa pomimo niezłych rekomendacji z poprzednich spotkań nie była w stanie przeciwstawić się precyzji i szybkości zagrań polskiej tenisistki. Iga zwyciężyła w godzinę z kilkoma minutami 6:2, 6:2, dodając do tegorocznych sukcesów piąty tytuł, choć pierwszy z cyklu WTA 1000. Nagrodą był wielki złocisty puchar zdobiony w smoki, 1,324 mln dolarów brutto i punkty rankingowe, które powodują, że walka dwójki najlepszych tenisistek sezonu w WTA Finals w Cancun o numer 1 na koniec roku jeszcze nie wydaje się rozstrzygnięta.

Liczbą finału Świątek – Samsonowa było zero. Tyle bowiem tzw. błędów niewymuszonych zapisano Idze podczas ostatniego meczu. Komentarz Rosjanki musiał się odnieść do tego faktu. – Myślę, że to jest to, co Iga robi najlepiej: dzięki perfekcji w kwestii niewymuszonych błędów stresuje inne tenisistki. Nie popełnia błędów, więc za każdym razem musisz zrobić na korcie coś więcej. To poczucie jej nieomylności nie jest w pełni prawdziwe, ale Iga sprawia, że tak to odbierasz. Tego się dziś nauczyłam – rzekła po finale Ludmiła, która z Polką przegrała w tym roku trzeci raz.

Czytaj więcej

Iga Świątek wygrała turniej China Open w Pekinie

Podsumowanie azjatyckiej jesieni Igi Świątek wyszło zatem znakomicie, chociaż ta podróż zaczęła się od szybkiej porażki w Tokio. Sukces w Pekinie jest cenny nie tylko dlatego, że powiększył kolekcję pucharów polskiej tenisistki ze startów w WTA Tour do 16 (sześć z nich pochodzi teraz z turniejów WTA 1000) oraz statystycy mogli przypomnieć, że rok po roku pięć tytułów (lub więcej) przed Igą ostatnio zdobywała Serena Williams prawie dekadę temu.

Było trochę napięcia

Wyraźne wzruszenie mistrzyni po ostatniej piłce wynikało zapewne także z faktu, że przez parę miesięcy tenis Igi nieco przygasał i zawodniczka bardzo pragnęła odświeżenia zwycięskiego nastroju. Nastrój wrócił, zadowolenie z wyniku finału musiało być oczywiste.

– Na pewno można było wyczuć, że gramy w finale, bo powiedziałabym, że było trochę napięcia. Cieszę się, że w pewnym sensie dostosowałam się do tego, co grała Ludmiła. Chciałam zachować swoją koncepcję gry i robiłam to, co planowałam robić, niezależnie od tego, jak sobie radziła rywalka – mówiła mistrzyni China Open 2023.

Czytaj więcej

Mirosław Żukowski: Co gryzie dziś Igę

Teraz będzie miała trzy tygodnie wolnego od turniejów, to czas odpoczynku i przygotowania do ostatniego startu – w WTA Finals. Po występie w Cancun Iga nie pojedzie na finały rozgrywek drużynowych o Puchar Billie Jean King. Tenisistka już w zeszłym roku zgłaszała problem ze zbitką terminów, w tym roku po prostu nie zjawi się w Sewilli. Obowiązki reprezentacyjne podejmie wiosną, podczas kolejnego cyklu rozgrywek, co jest też konieczne ze względu na wymogi startu olimpijskiego.

W obecnym kalendarzu zostało jeszcze dziewięć turniejów kobiecych przed wielkim finałem sezonu w Cancun (29 października – 5 listopada). Panie mogą grać w Zhengzhou, Seulu, Hongkongu, Nanchangu, Rouen, Monastyrze, Cluj-Napoca i Tampico oraz w turnieju WTA Elite Trophy w Zhuhai (tylko dla tegorocznych mistrzyń drugiego szeregu), ale żadna z tych imprez nie wpłynie na skład turnieju mistrzyń w znanej miejscowości wypoczynkowej w Meksyku. Ostatnie trzy bilety do Cancun zdobyły: mistrzyni Wimbledonu Marketa Vondrousova, trzykrotna finalistka wielkoszlemowa Ons Jabeur oraz finałowa rywalka Igi Świątek w Roland Garros – Karolina Muchova.

Wcześniej awans zapewniły sobie mistrzyni Australian Open Aryna Sabalenka, polska królowa Paryża (także Dauhy, Stuttgartu, Warszawy i teraz Pekinu) Iga Świątek, najlepsza w US Open Coco Gauff, finalistka z Melbourne Jelena Rybakina i Jessica Pegula, która w Wielkim Szlemie nie wychodziła poza ćwierćfinał, ale w WTA Tour wygrała jeden turniej i w wielu innych zdobywała sporo punktów. Vondrousova i Muchova debiutują w WTA Finals. Te panie zapewne, podobnie jak Iga, nie będą często widoczne na kortach przez najbliższe trzy tygodnie, to szansa dla tych, które wciąż mają zdrowie i zechcą skorzystać z okazji do nieco łatwiejszego zarabiania punktów rankingowych i dolarów.

Potęga serwisu Hurkacza

Do Chin powrócił po długiej przerwie również tenis męski. W najbardziej prestiżowym turnieju jesieni w Państwie Środka – Rolex Shanghai Masters (cykl ATP Masters 1000) – wciąż nieźle gra Hubert Hurkacz. Polak wygrał w niedzielę 6:4, 6:4 mecz trzeciej rundy z Yu Hsiou Hsu (184. ATP), 24-letnim tenisistą z Tajwanu. Rywal, choć dostał się do turnieju głównego poprzez kwalifikacje i nie ma w dorobku sportowym wybitnych osiągnięć, okazał się przeciwnikiem wymagającym i bardzo ambitnym.

W obu setach starał się dorównać Hurkaczowi w mocnych wymianach zza końcowej linii kortu, chętnie atakował, długo biła z niego wiara, że po Maksie Purcellu (41. ATP) i Lorenzo Musettim (18. ATP) wyeliminuje kolejnego rywala ze znacznie lepszym rankingiem. Zderzył się jednak z potęgą serwisu Huberta i tej trudności nie pokonał. Polski tenisista zagra we wtorek w 1/8 finału ze zdolnym Chińczykiem Zhizhenem Zhangiem (60. ATP). Zgłosił się też z Amerykaninem Benem Sheltonem do turnieju deblowego.

Czytaj więcej

Polska nieco bliżej gry o Puchar Davisa

Turniej w Szanghaju dopiero się rozpędza, do rozstrzygnięć końcowych daleko (finał w niedzielę 15 października), ale parę niespodziewanych rozstrzygnięć już oglądano. Po porażkach Holgera Rune, Alexandra Zvereva i Francesa Tiafoe w drugiej rundzie w trzeciej odpadł Daniił Miedwiediew, mistrz poprzedniej, przedpandemicznej edycji z 2019 roku. Lepszy od trzeciego tenisisty świata okazał się Sebastian Korda (26. ATP) – wygrał 7:6 (10–8), 6:2.

Panowie kończą sezon później niż panie, więc do wyłonienia wszystkich uczestników turnieju mistrzów ATP Finals (12–19 listopada) zostało jeszcze trochę czasu. W Szanghaju już po jednym zwycięskim meczu awans do Masters zapewnił sobie jednak niedawny mistrz z Pekinu Jannik Sinner. Włoch dołączył do Novaka Djokovicia, Carlosa Alcaraza i Miedwiediewa.

Finał był krótki, Ludmiła Samsonowa pomimo niezłych rekomendacji z poprzednich spotkań nie była w stanie przeciwstawić się precyzji i szybkości zagrań polskiej tenisistki. Iga zwyciężyła w godzinę z kilkoma minutami 6:2, 6:2, dodając do tegorocznych sukcesów piąty tytuł, choć pierwszy z cyklu WTA 1000. Nagrodą był wielki złocisty puchar zdobiony w smoki, 1,324 mln dolarów brutto i punkty rankingowe, które powodują, że walka dwójki najlepszych tenisistek sezonu w WTA Finals w Cancun o numer 1 na koniec roku jeszcze nie wydaje się rozstrzygnięta.

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Tenis
Paryż 2024. Prysły marzenia o medalu. Hubert Hurkacz wycofuje się z igrzysk
Tenis
131. finał Rafaela Nadala. Hiszpan szykuje olimpijską formę
Tenis
Hubert Hurkacz przeszedł zabieg. Czy zdąży na igrzyska?
Tenis
Rafael Nadal szykuje formę na igrzyska. Pokonał Borga
Materiał Promocyjny
Mała Księgowość: sprawdzone rozwiązanie dla małych i średnich przedsiębiorców
Tenis
Jan Zieliński: Od zera do zwycięstwa w Wimbledonie