Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie wyzwania stoją na drodze Igi Świątek do piątego triumfu w Roland Garros?
  • O co walczą czołowi tenisiści i dlaczego ich protest podczas turnieju może wpłynąć na przyszłość Wielkiego Szlema?

Pierwszy dzień rywalizacji w Paryżu przyniósł dwa polskie zwycięstwa odniesione w zupełnie różnych okolicznościach.

Linette po trzysetowym boju pokonała Czeszkę Terezę Valentovą 5:7, 6:4, 7:6 (11-9). W drugim secie przegrywała już 2:4, ale odrobiła straty. Wygrała nie tylko z przeciwniczką, ale też z bólem kolana.

Roland Garros. Kiedy gra Iga Świątek?

Fręch takiej bitwy toczyć nie musiała. Jej rywalka, Rumunka Elena-Gabriela Ruse, skreczowała przy stanie 7:6 (7-5), 2:1 dla Polki.

Czytaj więcej

Długa noc w Rzymie. Iga Świątek zatrzymana przez Elinę Switolinę, finał nie dla Polki

W poniedziałek na kort wyjdzie troje kolejnych polskich tenisistów, ale oczy kibiców zwrócone będą przede wszystkim na Świątek. Po turnieju w Rzymie, gdzie Iga po raz pierwszy od września dotarła do półfinału, powiało optymizmem. Zobaczyliśmy, że współpraca z nowym trenerem Francisco Roigiem zaczyna przynosić efekty.

– Świetnie mi się z nim pracuje. Jego spostrzeżenia są w sumie zawsze takie same, jak moje odczucia na korcie – przekonuje najlepsza polska tenisistka, dodając, że nie ma dla niej znaczenia, iż w tym roku przyjechała na Roland Garros w innej roli niż obrończyni tytułu.

Teraz pora na pierwszą wielkoszlemową imprezę pod wodzą Hiszpana. Świątek otworzy ją meczem z 17-letnią Australijką Emerson Jones (o 12.00).

Czytaj więcej

Praca w blasku sław, w blichtrze. Cudowne życie trenera tenisa to tylko pozory

Droga po kolejne trofeum w Paryżu jest jednak pełna pułapek. Choć na Arynę Sabalenkę może trafić dopiero w finale, to już w trzeciej rundzie czeka ją potencjalne starcie z Jeleną Ostapenko, której jeszcze nigdy nie pokonała. W czwartej rundzie i ćwierćfinale może się spotkać z Ukrainkami, które triumfowały ostatnio w Madrycie i w Rzymie, czyli Martą Kostiuk i Eliną Switoliną, która zamknęła jej drogę do finału tej drugiej imprezy. W półfinale może z kolei wpaść na Kazaszkę Jelenę Rybakinę, z którą przegrywała w Australian Open i WTA Finals.

W poniedziałek na korcie pojawią się też Hubert Hurkacz (zmierzy się z Hiszpanem Jaume Munarem, ok. 13.30) i Maja Chwalińska, która przebrnęła kwalifikacje. To będzie jej debiut w Roland Garros, dotąd grała w Wimbledonie 2022 i Australian Open 2025. Jej pierwszą rywalką będzie mistrzyni olimpijska z Paryża, Chinka Qinwen Zheng (11.00).

Dopiero we wtorek zobaczymy w akcji Kamila Majchrzaka, który spotka się z Chilijczykiem Alejandro Tabilo. – Mam nadzieję, że wszystko, co złe, zostawię za sobą, choć nie ukrywam, że moją ulubioną nawierzchnią jest trawa i to na tę część sezonu czekam najbardziej – przyznał w rozmowie z Eurosportem Polak, który ostatnio zmagał się z problemami zdrowotnymi.

Protest w Paryżu. O co walczą tenisiści?

Ani w Roland Garros, ani w Wimbledonie nie zobaczymy Carlosa Alcaraza. Hiszpan w Paryżu miał bronić tytułu, a w Londynie wziąć rewanż za ubiegłoroczną finałową porażkę z Jannikiem Sinnerem. Na przeszkodzie stanęła mu kontuzja nadgarstka. – Moja rehabilitacja przebiega dobrze i czuję się dużo lepiej, ale niestety wciąż nie jestem gotowy do gry – ogłosił Alcaraz.

Tenisiści, w tym Iga, wciąż walczą o bardziej sprawiedliwy podział pieniędzy w Wielkim Szlemie, dlatego na znak protestu swoje obowiązki medialne na konferencjach podczas Roland Garros ograniczają do 15 minut

Jego nieobecność oznacza, że rosną szanse Sinnera na skompletowanie karierowego Wielkiego Szlema. W CV brakuje mu tylko triumfu w Roland Garros. Przed rokiem w finale przegrał właśnie z Alcarazem. Włoch może się pochwalić znakomitą passą. Odniósł 29 zwycięstw z rzędu, triumfował w Indian Wells, Miami, Monte Carlo, Madrycie i Rzymie.

Tenisiści, w tym Iga, wciąż walczą o bardziej sprawiedliwy podział pieniędzy w Wielkim Szlemie, dlatego na znak protestu swoje obowiązki medialne na konferencjach podczas Roland Garros ograniczają do 15 minut (ma to symbolizować 15 proc. przychodów, które organizatorzy przeznaczają na nagrody finansowe).

– Nie chodzi o to, żeby zarabiać więcej, lecz o to, by było sprawiedliwie. Kiedy widzimy, że dzieje się odwrotnie i nasz udział w przychodach maleje, jest to rozczarowujące – tłumaczył Taylor Fritz.

Zawodnicy nie wykluczają, że jeśli bojkot nie przyniesie skutku, będą go kontynuować podczas Wimbledonu i US Open.

Transmisje z Roland Garros w Eurosporcie oraz na platformach HBO Max i Player