Gdy w poniedziałek ruszała walka na londyńskich kortach, mało kto przypuszczał, że kilka dni później emocjonować się będziemy już tylko grą Huberta Hurkacza.
Liczyliśmy na kolejny piękny występ Mai Chwalińskiej, ale pokonała ją kontuzja. Wierzyliśmy, że z problemami poradzi sobie broniąca tytułu Iga Świątek, ale i ona po trzech meczach pożegnała się z turniejem, a później zaskoczyła wyznaniem, że „nie dba już o wyniki”, bo „była na nich tak bardzo skupiona, że trudno było tak dalej funkcjonować” i „musi spróbować po prostu poprawić swój tenis”. Życiowego sukcesu z zeszłego roku (czwarta runda) nie powtórzył Kamil Majchrzak, a Magda Linette i Magdalena Fręch miały pecha w losowaniu.
Hubert Hurkacz odpadł z Wimbledonu. Nie będzie hitu z Jannikiem Sinnerem
Nieoczekiwanie to Hurkacz był ostatnim z Polaków, który został na pokładzie. Mimo trudnego sezonu prezentował w Londynie wysoką formę, a wcześniejsze zwycięstwa nad Casperem Ruudem i Tommym Paulem pokazały, że znów może rywalizować z najlepszymi.
Czytaj więcej
Iga Świątek przegrała z Filipinką Alexandrą Ealą 6:7 (9-11), 2:6 w trzeciej rundzie Wimbledonu i nie powtórzy sukcesu z ubiegłego roku. W rankingu...
W niedzielę wracał na kort numer dwa. To w jego życiu miejsce ważne, choć kojarzyło się głównie z cierpieniem. To tam doznał dwa lata temu kontuzji kolana, rzucając się do piłki. Musiał przejść operację, która wyhamowała jego karierę i wypchnęła go ze światowej czołówki.
– Były momenty zwątpienia, czy kiedykolwiek w ogóle wrócę do gry, czy będę zdrowy. Przez wiele miesięcy praktycznie nic nie mogłem robić. Przy najmniejszym poruszaniu się od razu pojawiał się duży ból – opowiadał po zwycięstwie nad Paulem, odniesionym dokładnie na tym samym korcie, a poprzedzonym treningami z Serbem Novakiem Djokoviciem.
W niedzielę Hurkacz znów wyszedł na kort numer dwa. Jego przeciwnikiem był Jan-Lennard Struff. Niemiec (74. ATP) to specjalista od debla, ale w Londynie wyrzucił już za burtę byłego lidera rankingu Rosjanina Daniiła Miedwiediewa, więc szykował się zacięty pojedynek z Polakiem. Potwierdzała to historia ich rywalizacji (po dwa zwycięstwa Struffa i Hurkacza).
Pierwszego seta Wrocławianin wygrał pewnie. W drugim i trzecim potrzebny był już jednak tie-break. Ten drugi zakończył się niestety zwycięstwem Niemca.
W przerwie Hurkacz skorzystał z pomocy fizjoterapeuty. Oglądaliśmy niepokojące obrazki. Polak nie zamknął meczu w trzech setach, a jego przeciwnik złapał wiatr w żagle. W czwartej partii prowadził już 4:2, ale Hurkacz zdołał wyrównać. Zapowiadał się zacięty bój do samego końca. Przy stanie 5:5 Polak ponownie wziął przerwę medyczną, a potem udał się do szatni. Podjął jednak walkę, ale przegrał, a w piątym, decydującym secie skreczował przy stanie 2:4.
Szkoda, bo po dwóch wygranych setach szykowaliśmy się już na ćwierćfinałowy pojedynek Hurkacza z broniącym tytułu Włochem Jannikiem Sinnerem.
„To ten wielki Polak”. Naomi Osaka o Tomaszu Wiktorowskim
Wimbledonu nie wygra znów Aryna Sabalenka (trzykrotnie była w półfinale). Pierwsza rakieta świata odpadła z turnieju po porażce 2:6, 6:7 (2-7) z Naomi Osaką.
Japonka na pytanie, skąd tak dobra gra na trawie w jej wykonaniu, odpowiedziała: – To ten wielki Polak – wskazując na swojego trenera Tomasza Wiktorowskiego. – Mam najlepszy zespół na świecie. Świetnie się z nimi bawię.
W obecnej sytuacji nam też pozostaje trzymać kciuki za Osakę, by w drugim tygodniu rywalizacji jak najdłużej nie schodziła z londyńskich kortów. W ćwierćfinale zmierzy się z Czeszką Karoliną Muchovą.
Transmisje z Wimbledonu na kanałach sportowych Polsatu i na platformie Polsat Box Go