W pierwszej rundzie trzecia rakieta świata niespodziewanie potrzebowała aż trzech setów, aby wygrać z Amerykanką Taylor Townsend (6:1, 2:6, 6:3).  

Po pierwszym zwycięstwie na Wimbledonie Iga się rozpłakała. Widać, jak dużo emocji kosztuje ją ta obrona tytułu i jaką presję odczuwa po ostatnich słabszych wynikach.

Iga Świątek–Karolína Plíšková. Pewne zwycięstwo w dwóch setach

– Ludzie mówią, że nie odnosi już takich sukcesów jak wcześniej, ale wciąż jest w najlepszej piątce świata. W zeszłym roku triumfowała na Wimbledonie, więc zdecydowanie jest jedną z faworytek. Może nie jest na takim samym poziomie, jak wtedy, kiedy wygrywała wszystko i potrafiła pokonać mnie 6:0, 6:0, ale oczywiście zagra swój mecz najlepiej, jak potrafi – opowiadała w rozmowie z Polsatem Sport Plíškova.

Czeszka dekadę temu była czołową tenisistką świata, przez kilka tygodni nawet liderką rankingu WTA, ale dzisiaj, po kontuzjach i operacjach, stara się wrócić na salony. Na te londyńskie, gdzie potrafiła w 2021 r. dojść do finału, Iga tę drogę jej w czwartek zamknęła.

Czytaj więcej

Wimbledon: Hubert Hurkacz znów wygrywa w trzech setach

Spotkanie z Plíškovą zaczęło się od pewnie wygranego przez Świątek pierwszego seta. Raszynianka pozwoliła w nim rywalce urwać tylko jednego gema. Drugi set rozpoczął się jednak niezbyt dobrze dla Polki. Najpierw Czeszka wykorzystała własne podanie, a potem przełamała Świątek, wychodząc na dwupunktowe prowadzenie. W tym momencie jednak Polce udało się odrobić stratę przełamania – m.in. dzięki podwójnym błędom serwisowym Czeszki w kluczowym momencie. Przy swoim serwisie Świątek stanęła przed szansą wyrównania stanu seta – i po zaciętej walce jej się to udało, znów przy udziale rywalki, która w decydującym momencie gema zagrała w aut. 

Kolejny gem przyniósł przełamanie Świątek, co oznaczało, że przy własnym podaniu wyszła na prowadzenie 3:2. Po raz kolejny w decydującym momencie pomyliła się Czeszka, która – przy break poincie Świątek – zaliczyła podwójny błąd serwisowy. Chwilę później Świątek wykorzystała własne podanie – i do wygrania seta, a zarazem całego meczu, brakowało jej dwóch gemów.

W siódmym gemie Świątek była bliska ponownego przełamania rywalki, ale tym razem Czeszka obroniła się przy brejk poincie, po czym sama zamknęła gema asem serwisowym. Chwilę później, po gemie serwisowym Raszynianki, było już 5:3, a w kolejnym gemie Plíšková zupełnie nie wykorzystała własnego podania i przegrała do zera. Tym samym drugi set skończył się wynikiem 6:3. 

– Mecz pierwszej rundy był bardzo emocjonalny. Dzisiaj czułam się stabilniej, jakby to był kolejny dzień w biurze. Jestem szczęśliwa ze swojego występu – przyznała Świątek.

Z kim Iga Świątek zagra w trzeciej rundzie Wimbledonu?

W trzeciej rundzie nie zobaczymy niestety pojedynku Polki z powracającą na korty legendą tenisa, Sereną Williams, która szybko pożegnała się z turniejem. Amerykanka przegrała z Mayą Joint, ale później Australijka uległa 6:3, 2:6, 0:6 21-letniej Filipince Alexandrze Eali (32. WTA) i to ona będzie w sobotę przeciwniczką Igi.

Świątek grała z nią dotąd dwukrotnie, w ubiegłym roku. Najpierw przegrała w Miami, potem zwyciężyła w Madrycie. Na trawie jeszcze ze sobą nie rywalizowały. Eala jest pierwszą zawodniczką z Filipin, która awansowała do trzeciej rundy Wielkiego Szlema.

Dobra wiadomość jest taka, że Idze zaczynają ubywać groźne rywalki. Z turnieju odpadła już Mirra Andriejewa. Triumfatorka Roland Garros przegrała 6:4, 5:7, 4:6 z Czeszką Barborą Krejčíkovą.

O polskie emocje na Wimbledonie zadba jeszcze tylko Hubert Hurkacz, który w piątek zmierzy się z rozstawionym z nr. 21 Tommym Paulem.

Kamil Majchrzak przegrał z innym Amerykaninem Zacharym Svajdą 6:2, 2:6, 7:6 (7-5), 4:6, 3:6. Wydawało się, że Polak jest na dobrej drodze po zwycięstwo, ale ostatecznie po pięciosetowej batalii triumfował jego rywal. Rok temu Majchrzak dotarł w Londynie do czwartej rundy i jest to jego najlepszy wielkoszlemowy wynik.

Transmisje z Wimbledonu w sportowych kanałach Polsatu i na platformie Polsat Box Go