To był dla Igi mecz-pułapka. Broniła tytułu, więc naturalnie występowała w roli faworytki, ale jej dotychczasowy bilans z Filipinką (jedno zwycięstwo i jedna porażka) kazał być w ocenie szans bardzo ostrożnym.

Eala zaskoczyła Polkę już w zeszłym roku, pokonując ją w Miami, a potem sprawiła jej jeszcze problemy w Madrycie, gdy Świątek potrzebowała do wygranej trzech setów.

Iga Świątek żegna się z Wimbledonem. Życiowy sukces Alexandry Eali

Turniej w Miami był przełomowym momentem kariery 21-letniej Filipinki. W ojczyźnie zaczęto ją porównywać do mistrza boksu Manny'ego Pacquiao, wzrosła tam też popularność tenisa.

Czytaj więcej

Wimbledon: Odmieniona Iga Świątek, Kamil Majchrzak już poza turniejem

Nic dziwnego, skoro Eala (32. WTA) przesuwa kolejne granice i pisze historię filipińskiego tenisa (jest pierwszą zawodniczką z tego kraju w erze open, która dotarła tak daleko w Wielkim Szlemie). Wygrała aż sześć z dziesięciu meczów z rywalkami z czołowej dziesiątki rankingu, a niedawno na trawie w Berlinie awansowała do półfinału, eliminując Kazaszkę Jelenę Rybakinę i Ukrainkę Elinę Switolinę.

Wszystko to sprawiało, że Iga podeszła do zadania bardzo poważnie. Podczas zamkniętych treningów miała ćwiczyć z leworęcznym sparingpartnerem, pracować nad serwisem i skracaniem wymian.

– Eala wykorzystuje swoje atuty, w tym zmianę rytmu. Gra bardzo podstępnie i mogę się domyślać, że na trawie – ze względu na nawierzchnię – jest to jeszcze bardziej zdradliwe. To na pewno będzie dla mnie wyzwanie – opowiadała Świątek.

Obawy niestety się potwierdziły. Eala serwowała już po zwycięstwo w pierwszym secie (przy stanie 5:3), gdy Iga zerwała się jeszcze do odrabiania strat. Potrzebny był tie-break, Iga znów musiała gonić, ale wróciła z dalekiej podróży, nie wykorzystała jednak dwóch piłek setowych i po prawie 90 minutach walki zeszła na przerwę pokonana.

Druga partia to była już dominacja Filipinki, która szybko przełamała Świątek ( i to do zera), obnażała wszystkie jej błędy i konsekwentnie powiększała przewagę. Gra Polki kompletnie się rozsypała, obudziła się dopiero przy stanie 0:3, ale i tego gema Eala zapisała na swoim koncie. Iga walczyła, zdołała urwać jeszcze dwa gemy, ale wkrótce została przełamana po raz trzeci i niedługo później Filipinka zamknęła mecz.

Tym samym Polka dołączyła do długiej listy triumfatorek Wimbledonu, które nie zdołały obronić tytułu. Ostatnią, której się to udało, była Serena Williams w 2016 r. Ta porażka będzie miała też dla Świątek inne poważne konsekwencje – w rankingu WTA spadnie co najmniej na szóstą pozycję.

Kiedy Hubert Hurkacz gra o ćwierćfinał Wimbledonu?

W Londynie został nam tylko Hubert Hurkacz. W niedzielne popołudnie (około 16) powalczy o ćwierćfinał z Niemcem Janem-Lennardem Struffem (74. ATP), który kiedyś odnosił sukcesy w deblu (półfinał Australian Open 2018 i ćwierćfinał Wimbledonu 2018), ale w singlu nigdy nie przebrnął w Wielkim Szlemie czwartej rundy.

Czytaj więcej

Wimbledon. Hubert Hurkacz już w czwartej rundzie. W niedzielę zagra o ćwierćfinał

Nagrodą za awans może być dla Hurkacza pojedynek z obrońcą tytułu Jannikiem Sinnerem. Lider światowego rankingu najpierw musi pokonać jednak Shintaro Mochizukiego. 23-letni Japończyk (151.) rozgrywa w Londynie turniej życia. Wliczając kwalifikacje, wygrał już sześć meczów.

Transmisje z Wimbledonu na sportowych kanałach Polsatu i na platformie Polsat Box Go