Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak odmienne strategie przygotowań wpłyną na pojedynek głównych faworytów Tadeja Pogacara i Jonasa Vingegaarda.
- Dlaczego 113. edycja Tour de France jest uważana za jedną z najtrudniejszych od 20 lat.
- Kto może stać się „czarnym koniem” i zagrozić sześcioletniej dominacji Słoweńca oraz Duńczyka.
Słoweniec i Duńczyk zmonopolizowali Wielką Pętlę, bo od sześciu lat nikt inny nie może wspiąć się na najwyższy stopień podium. To jednak wcale nie przeszkadza, ale zapewnia wielkie emocje, bo mało co tak kibiców rozgrzewa jak pojedynki dwóch wielkich osobowości.
Tak samo może być na trasie 113. TdF, który zaczął się nietypowo, po raz pierwszy od 55 lat od drużynowej jazdy na czas, po ulicach Barcelony. Tutaj najlepsza była ekipa Vingegaarda (Team Visma – Lease a Bike), ale to niczego nie oznacza. To było tylko niewiele ponad 19 km po ulicach miasta.
Tadej Pogacar ma misję szczególną
– Władze kolarskie od kilku lat testują nowy regulamin, gdzie o wyniku drużyny decyduje czas pierwszego zawodnika na mecie, a do klasyfikacji generalnej liczą się indywidualne czasy kolarzy. Dzięki temu rywalizacja jest bardziej widowiskowa – mówi „Rz” były kolarz Przemysław Niemiec.
Prawdziwe ściganie zacznie się wtedy, kiedy kolarze wjadą w góry, czyli już za chwilę, bo trzeba się będzie przeprawić przez Pireneje na drodze do Francji. W sumie przez trzy tygodnie wyścigu będzie aż osiem etapów górskich, do tego cztery pagórkowate i siedem płaskich. Na ponad 3 tys. kilometrach trasy będzie aż 54 450 metrów przewyższeń, a w ostatnich 20 latach tylko dwa razy zdarzało się, żeby organizatorzy przygotowali dla kolarzy więcej wspinaczki. Do tego we Francji zapowiadane są w najbliższych tygodniach spore upały.
– Rozmawiałem z Darkiem Baranowskim, który twierdzi, że dopiero na piątym etapie będą się mogli wykazać sprinterzy. Od początku będą atrakcje. Nie ma etapów tylko do przejechania, ale każdego dnia zapowiada się walka. A jeśli chodzi o upały, to we Francji zawsze było ciepło. Poza tym, kolarze wolą się ścigać w wysokich temperaturach niż w deszczu, bo jest wtedy bezpieczniej – wyjaśnia Przemysław Niemiec.
Nie wiadomo, jaką taktykę przygotowali na tegoroczny wyścig najwięksi faworyci: czy ruszą mocno od początku, czy będą czekali i postarają się wszystko rozstrzygnąć w ostatnim tygodniu. Pogacar jest znany z tego, że jeśli czuje się mocny, to nie lubi czekać, tylko od razu idzie po zwycięstwa etapowe. On ma w tym roku misję szczególną, bo może przejść do historii jako jeden z niewielu kolarzy, którzy Wielką Pętlę wygrywali pięciokrotnie. Wcześniej zrobili to tylko: Jacques Anquetil, Eddy Merckx, Bernard Hinault i Miguel Indurain.
Słoweniec w przygotowaniach postawił na treningi i startował w tym sezonie stosunkowo niewiele. Od początku roku ma za sobą ledwie 16 dni wyścigowych, ale gdy już się pokazywał, to na ogół zwyciężał. Czasami wprawiał rywali i kibiców w osłupienie, jak wtedy, gdy wygrał pierwszy etap Wyścigu Dookoła Szwajcarii po ponad 70-kilometrowej samotnej ucieczce. Jego zespół UAE Team Emirates – XRG zebrał mu grupę bardzo mocnych pomocników, więc widać, że ekipa bardzo poważnie podeszła do zadania pod hasłem „wprowadzić lidera do historii”.
Zupełnie inny tryb przygotowań do Tour de France wybrał Vingegaard, który w tym roku startował już w trzech wieloetapowych wyścigach: Paryż – Nicea, Dookoła Katalonii oraz Giro d’Italia. To ostatnie zwycięstwo zapewniło mu miejsce w historii, bo jako ósmy kolarz wygrał wszystkie wielkie toury, jednak nie wiadomo, czy nie zmniejszyło jego szans w tegorocznej Wielkiej Pętli.
Tour de France. Jedzie dwóch Polaków
– Po Giro Duńczyk może być delikatnie zmęczony. Wprawdzie Pogacarowi udało się wygrać Giro i w tym samym roku także Tour de France, ale Słoweniec to kolarz wyjątkowy. Zazwyczaj, jeśli zawodnicy startowali jednego roku w dwóch wielkich tourach, to celowali w Giro, a potem w Vuelta a Espana. Między włoskim wyścigiem a Tour de France jest tylko miesiąc przerwy, jest mało czasu na regenerację, a trzytygodniowy wyścig jest bardzo męczący – zastanawia się Przemysław Niemiec.
Czytaj więcej
Kolarze byli przekonywani do startu w Wyścigu Pokoju, a kiedy to nie przynosiło efektu, to nawet straszeni. „Nic wam nie będzie towarzysze, nie ma...
A może dwóch wielkich faworytów pogodzi ktoś trzeci? Francuzi, którzy czekają na zwycięstwo swojego kolarza od 1985 r., mają swojego faworyta, czyli Paula Seixasa. Zawodnik grupy Decathlon CMA CGM ma jednak dopiero 19 lat i pierwszy raz startuje w trzytygodniowym wyścigu.
– We Francji są wielkie oczekiwania, więc trzeba sobie zadać pytanie, jak ten młody chłopak zniesie presję? Do wygrania Tour de France są potrzebne nie tylko silne nogi, ale też niesamowite szczęście. Przez trzy tygodnie trzeba się pilnować, żeby nie zaliczyć jakiejś kraksy czy niespodziewanej choroby – zauważa Przemysław Niemiec.
Czytaj więcej
Tour de France ponownie stoi pod znakiem dominacji Tadeja Pogacara i Jonasa Vingegaarda. Siła oraz możliwości Słoweńca i Duńczyka są niepodważalne,...
Są też inni kolarze, którzy mają chęć, żeby przerwać passę duetu Pogacar – Vingegaard. Warto patrzeć na Remco Evenepoela i Floriana Lipowitza z Red Bull Bora-Hansgrohe, Juana Ayuso z ekipy Lidl-Trek, Isaaca del Toro (UAE Team Emirates – XRG) albo Egana Bernala (Netcompany Ineos), który jako ostatni w 2019 r. wygrał TdF przed nastaniem ery Pogacara i Vingegaarda.
Polscy kibice na pewno będą patrzeć na jego kolegę z drużyny Michała Kwiatkowskiego, który startuje w TdF po raz jedenasty i zostanie pod tym względem polskim rekordzistą. Kwiatkowski, chociaż nie będzie liderem ekipy, to na pewno, kiedy nadarzy się okazja, będzie się starał pokazać z jak najlepszej strony. Drugim Polakiem na trasie tegorocznego Touru jest Kamil Gradek z Bahrain Victorious.