Finałowe zwycięstwo Markety Vondrousovej, które kilka tygodni temu mogło wydawać się jedynie fantazją, stało się kolejną wspaniałą rzeczywistością czeskiego tenisa. Uzasadnienie tego sukcesu nie przychodzi nikomu łatwo, choć nowa mistrzyni miała już znaczące sukcesy z finałem wielkoszlemowym w Paryżu włącznie. Jednak zainteresowani wiedzą: w ubiegłym roku spędziła pół roku, lecząc kontuzjowaną rękę. Spadła w rankingu WTA do drugiej setki. Firma Nike nie przedłużyła jej kontraktu przed nowym sezonem. Marketa nie lubiła też grać na rajgrasie angielskim (zwanym życicą trwałą), jakim od 2001 roku w stu procentach pokrywa się korty w Wimbledonie.