Zaczyna się turniej tenisowy w Wimbledonie. Zielony zawrót głowy

Wimbledon, dzień pierwszy: grają Iga Świątek, Magda Linette i Hubert Hurkacz. Wraca tradycja białych ubiorów oraz kolejki po bilety. Czekamy na 24. tytuł wielkoszlemowy Novaka Djokovicia i, być może, pierwszy na trawie dla Świątek.

Aktualizacja: 03.07.2023 06:34 Publikacja: 03.07.2023 03:00

Iga Świątek w Bad Homburg pokazała, że na trawie czuje się coraz lepiej

Iga Świątek w Bad Homburg pokazała, że na trawie czuje się coraz lepiej

Foto: Glyn KIRK / AFP

Wszystko gotowe. Zieleń kortów Wimbledonu lśni w sposób, jakiego w kolejnych dniach już się nie zobaczy.

Czyste, białe linie, nieskazitelna, przycięta od ułamków centymetra trawa, żadnych wydeptanych śladów po butach. Dostawcy truskawek, Pimmsa, lodów i frytek już stoją pod bramami.

Czytaj więcej

Losowanie w Wimbledonie: Iga Świątek zaczyna od pojedynku z Chinką

Wokół sprężone służby organizacyjne i mundurowe (zagrożenie ze strony organizacji „Just Stop Oil” jest realne, kort centralny z przyklejonym doń aktywistą to mroczny sen szefów AELTC), gdzieniegdzie widać ekipy trenujące zakrywanie kortów bocznych, także ćwiczące po wojskowemu dzieci do podawania piłek. W oddzielnych restauracjach są już obecni działacze i członkowie klubu, z żonami.

Napięcie w okolicach Church Road widać i czuć, a także słychać, bo za wysokimi ogrodzeniami okolicznych posiadłości wynajmowanych przez uczestników turnieju są korty treningowe. Słychać więc odbicia piłek, okrzyki, jęki, komendy trenerskie, co bardziej ciekawscy przechodnie usiłują przez dziurę w żywopłocie coś zobaczyć, bo to może sapie Novak Djoković, albo przeklina Nick Kyrgios?

Zagrożenie minęło

Świątek, po nieco przyspieszonym rozstaniu z turniejem na trawie w Bad Homburg, przybyła do Londynu bardzo szybko, by powiadomić już w sobotę społeczność tenisową, że czuje się całkiem dobrze, prawdopodobieństwo groźnego zatrucia pokarmowego (zasadniczej przyczyny rozstania z grą w Niemczech po ćwierćfinale) zmniejszyło się radykalnie, właściwie do zera, jeśli spojrzeć, jak liderka rankingu trenowała w niedzielę.

Czytaj więcej

Roland Garros. Novak Djoković wygrał i ściga się z historią

W kwestii najważniejszej, czyli oceny szans na podniesienie w górę Venus Rosewater Dish (srebrno-złotej patery, od 1886 r. wręczanej mistrzyniom Wimbledonu), Iga rzekła skromnie: – Wierzę, że najlepsi potrafią grać na każdej nawierzchni. Robię, co w mojej mocy, aby po prostu wypracowywać te umiejętności. Wydaje mi się, że w zeszłym roku wykonaliśmy całkiem niezłą robotę w kwestiach wyczucia piłki, odbijania tych podcinanych, a także poprawy mojej gry slajsami. Teraz mieliśmy więcej czasu na podstawy.

Iga, czyli juniorska mistrzyni z 2018 r., zagra w turnieju głównym Wimbledonu po raz czwarty. W 2019 r. odpadła w pierwszej rundzie, w 2021 w czwartej, a rok temu w trzeciej – po dość przykrej porażce z Alize Cornet. Przykrej także dlatego, że trzeba było pisać o końcu passy 37 kolejnych zwycięstw Polki w WTA Tour.

Czytaj więcej

Polski poniedziałek w Wimbledonie

Nasza mistrzyni jest dziś w innym miejscu tenisowej drogi i, zdaje się, dobrze o tym wie.

– To był pierwszy rok, w którym mogłam się skupić na treningach i dużo uczyć. Przyzwyczajenie się do trawy jest zawsze trudne, ponieważ kiedy dobrze grasz w Roland Garros, masz mniej czasu na przygotowanie się do Wimbledonu. Ale w tym roku czuję, że zrobiłam w tej kwestii więcej niż w poprzednich latach.

Kto zechce, może wysnuć z tych słów optymistyczne wnioski, tym bardziej że w Bad Homburg Polka w meczach z Tatjaną Marią, Jil Teichmann i Anną Blinkową pokazywała chwilami sporą znajomość rzeczy, choć niektóre skłonności z kortów ziemnych, takie jak naturalna chęć ślizgania się do piłek, zostały.

To będzie polski dzień

Pierwszą rywalką Świątek jest 29-letnia Chinka Zhu Lin (33. WTA). Panie zaczną grę na korcie nr 1 o 14.00 czasu polskiego. Trochę wbrew powszechnemu zachwytowi nad losowaniem można rzec, że wedle rankingu to była jedna z gorszych opcji, bo Lin omal nie znalazła się wśród 32 rozstawionych. Jednak na podstawie wiedzy o jej dotychczasowych osiągnięciach na kortach trawiastych w Londynie można powiedzieć, iż mimo agresywnego stylu gry i niezłego forhendu na zielonej murawie spisywała się słabo.

Startowała w czterech turniejach wimbledońskich, wygrała jeden mecz. Na rankingowy awans zasłużyła, zwyciężając w lutym w pierwszym w życiu turnieju WTA 250 w Tajlandii na kortach twardych. Następczynią sławnej Na Li nie jest, chociaż znawcy tenisa chińskiego zakrzykną, że niedawno grała w półfinale w Birmingham.

Na Li w Londynie zresztą też się pojawi, jest partnerką Agnieszki Radwańskiej w turnieju deblowym dawnych sław, ale te atrakcje dopiero w przyszłym tygodniu.

Pierwszy dzień turnieju jest poniekąd dniem polskim, bo organizatorzy jakimś sposobem wyznaczyli wtedy również mecze Linette i Hurkacza. Pogodzić oglądanie będzie niełatwo, bo Linette zagra ze Szwajcarką Jil Teichmann drugi mecz na korcie 17 (to ten najbliżej wejścia głównego). Hurkacz zacznie grę z Hiszpanem Albertem Ramosem-Vinolasem o podobnej porze na korcie nr 18, bo panowie wyjdą na ładny kort nad studiami BBC po Weronice Kudermietowej i Kai Kanepi.

Właściwie w każdym z tych spotkań serce i rozum podpowiadają zwycięstwa Polaków, ale odrobina niepokoju też się czai, zwłaszcza że Linette i Hurkacz ostatnimi czasy grali poniżej możliwości, chociaż – zwłaszcza w przypadku Huberta na trawie – te szanse są naprawdę niemałe.

Czekając na Novaka

Pierwszy dzień w aspekcie międzynarodowym też obiecuje wiele. Z kortu nr 1 po meczu Świątek – Lin nie będzie chciało się schodzić, gdyż zagrają tam potem Nick Kyrgios i David Goffin, a następnie Coco Gauff i Sofia Kenin.

Mecz męski będzie drugim spotkaniem Kyrgiosa od października ubiegłego roku. Australijczyk w tym czasie leczył kontuzję, procesował się z byłą dziewczyną, robił nagrania do serialu Netfliksa „Break Point”, w których opowiedział o myślach samobójczych i załamaniu psychicznym, słowem: czasu nie tracił, choć niekoniecznie dużo trenował.

Jego rywal też jest po przejściach, ale formę poprawiał, więc może z tego wyjść interesująca mieszanka emocji.

Gauff ma niezły rok, lecz ostatnie miesiące to wciąż czas niespełnienia. Były półfinały, ćwierćfinały turniejów WTA, ale bardziej znaczących osiągnięć brak, choć jej tenis wydaje się dojrzewać.

Kenin, w końcu mistrzyni wielkoszlemowa (Australian Open 2020), wraca do pracy po długiej serii kontuzji i chorób, z widocznym brakiem wiary w siebie, choć sukces nad Aryną Sabalenką w Rzymie może odrobinę poprawił jej nastrój. Na trawie nigdy wiele nie wygrywała, ale łowcy niespodzianek przy korcie nr 1 będą czuwać.

Inne atrakcje to oczywiście pierwszy mecz Novaka Djokovcia, obrońcy tytułu, na korcie centralnym. Rywal, specjalista od kortów ziemnych, Pedro Cachin, został już obsadzony w roli tła dla tego, który rusza po 24. tytuł w Wielkim Szlemie, ósmy w Wimbledonie. Oglądać wypada.

Tych, którzy lubią dawnych wspomnień czar, Wimbledon zaprasza na mecz Stana Wawrinki z Emilem Ruusuvuorim. Szwajcar, choć trzykrotny mistrz wielkoszlemowy, wielkim faworytem nie jest.

Obowiązkowo trzeba też zajrzeć po raz drugi na kort centralny, bo po Djokoviciu i Cachinie zagrają tam Venus Williams i Elina Switolina. Pięciokrotna mistrzyni kontra była półfinalistka, teraz młoda mama. Może to być ostatni mecz Venus w Wimbledonie. Podobną etykietę ma także spotkanie niegdysiejszej drugiej rakiety świata Anett Kontaveit, która za chwilkę ma skończyć karierę, choć w meczu z Włoszką Lucrezią Stefanini na skromnym korcie nr 15 może tego nikt nie zauważyć.

Tegoroczny Wimbledon nie uniknie tematów spoza trawników. Pewnikiem na pierwsze dni są pytania o wojnę w Ukrainie, na które – jak zapowiedziała – nie będzie odpowiadać Aryna Sabalenka, spodziewane odmowy podawania rąk przez tenisistki i tenisistów z Ukrainy po meczach z Rosjankami i Rosjanami, a także wspomniany strach przed atakiem aktywistów.

To także okazja, by władze tenisowe, szefowie ATP, WTA, ITF i Komitetu Wielkiego Szlema rozmawiali o przyszłości. Ta przyszłość – wedle wielu sygnałów – ma się tworzyć przy pomocy finansowej znanego z energicznych działań w futbolu, golfie, F1 oraz innych dyscyplinach potężnego saudyjskiego funduszu inwestycyjnego. Moralne opory w tej kwestii jakby blakły. Wygląda na to, że świat tenisa także może ulec sile petrodolarów, skoro nawet Billie-Jean King mówi zachęcająco, że zmiana nie zajdzie bez zaangażowania.

Wszystko gotowe. Zieleń kortów Wimbledonu lśni w sposób, jakiego w kolejnych dniach już się nie zobaczy.

Czyste, białe linie, nieskazitelna, przycięta od ułamków centymetra trawa, żadnych wydeptanych śladów po butach. Dostawcy truskawek, Pimmsa, lodów i frytek już stoją pod bramami.

Pozostało 97% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Tenis
131. finał Rafaela Nadala. Hiszpan szykuje olimpijską formę
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Tenis
Hubert Hurkacz przeszedł zabieg. Czy zdąży na igrzyska?
Tenis
Rafael Nadal szykuje formę na igrzyska. Pokonał Borga
Tenis
Jan Zieliński: Od zera do zwycięstwa w Wimbledonie
Tenis
Polskie zwycięstwo w Wimbledonie. Jan Zieliński wygrywa w mikście