Zaczęła tę drogę w Nowym Jorku od porażki w trzeciej rundzie US Open z Iriną Spireą w 1998 roku. Zakończyła także na trzeciej rundzie 24 lata później – przegrywając na oczach ponad 29 tysięcy stadionowych kibiców trzygodzinny mecz z Alją Tomljanovic 5:7, 6:6 (7-4), 1:6.
– Dziękuję wszystkim, którzy są tutaj, którzy są po mojej stronie przez tyle lat i dekad. Wszystko zaczęło się od moich rodziców. Zasługują na wszystkie pochwały. Jestem im niezmiernie wdzięczna. To chyba łzy szczęścia. I nie byłabym tą Sereną, gdyby nie Venus. Dziękuję, Venus. Jesteś jedynym powodem, dla którego Serena Williams kiedykolwiek zaistniała. To była fajna przejażdżka. To była najbardziej niesamowita przejażdżka i podróż, w jakiej byłem w życiu – mówiła odchodząca mistrzyni przez łzy.