Reklama

Damian Żurek bez olimpijskiego medalu. Do podium zabrakło 0,07 s

Damian Żurek był mocnym kandydatem do podium igrzysk w Mediolanie i Cortinie na dystansie 1000 m. Zaczął świetnie, ale w końcówce opadł z sił i do brązowego medalu zabrakło mu 0,07 s. Pozostali Polacy byli daleko.

Publikacja: 11.02.2026 19:40

Damian Żurek

Damian Żurek

Foto: PAP/EPA

Reprezentant Polski przed igrzyskami olimpijskimi był wymieniany jako największa nadzieja na medal dla biało-czerwonych. Nic dziwnego, bo w tym sezonie i na 500, i na 1000 m jeździ świetnie. Na obu dystansach jest drugi w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, a pod koniec stycznia w Inzell nawet wygrał na 500 m.

Dominatorem na tym dystansie jest Amerykanin Jordan Stolz, który od listopada 2023 r. tylko raz nie zwyciężył na 1000 m (na mistrzostwach świata w Hammar w zeszłym roku). Przed przyjazdem do Mediolanu zapowiadał, że chce wrócić do USA z czterema złotymi medalami. Stolz pokazał moc, pokonując w przedostatniej parze Holendra Jenninga De Boo, a czas 1.06,28 stał się rekordem olimpijskim.

Damian Żurek poza podium. Kiedy kolejna szansa na medal olimpijski? 

Zaraz potem na lód wyszedł Żurek, a jego przeciwnikiem był Estończyk Marten Liiv. Polak otworzył swój bieg świetnie, czasem 16,13 s, a potem utrzymywał dobrą prędkość. Po pierwszym okrążeniu miał nawet najlepszy wynik 24,34 s, ale wiadomo, że to drugie okrążenie jest kluczowe. Mina naszego reprezentanta zdradzała, jak dużo go ten bieg kosztuje, dawał z siebie wszystko, ale nie był w stanie dogonić marzenia o medalu. Do szczęścia zabrakło 0,07 s (1.07,41).

Czytaj więcej

Damian Żurek dla „Rzeczpospolitej”. „Zawsze chcę jeździć szybko i wygrywać”

Na swoją szansę czekał cztery lata, bo w 2022 r. w Pekinie dominował reżim antycovidowy i Żurek o mały włos zostałby wykluczony przez jeden pozytywny wynik testu. Zielone światło dostał niemal w ostatniej chwili, błyskawicznie się spakował i dołączył do reprezentacji. Tam, prawie bez aklimatyzacji i treningów na miejscu, zajął 13. miejsce na 1000 m i był 11. na 500 m. Teraz liczył na medale i została mu jeszcze jedna szansa – w sobotę na 500 m.

Reklama
Reklama

Pech Piotra Michalskiego. Rywal zajechał mu drogę

Poza Żurkiem emocjonowaliśmy się jeszcze występem dwóch Polaków. Najpierw na starcie stanął Kania i chociaż zaczął świetnie (czas otwarcia 16,67 s, o sekundę lepszy od ówczesnego lidera), to potem potknął się dwa razy i stracił szanse na dobry rezultat. Po wyścigu mówił przed kamerami Eurosportu, że problemy z utrzymaniem tempa na drugim okrążeniu ma już od jakiegoś czasu, ale świetna pierwsza część dystansu dobrze wróży przed biegiem na 500 m, na którym Kania jest lepszy.

Piotr Michalski miał niestety pecha. Gabriel Odor zajechał mu drogę, przez co Polak stracił równowagę i musiał rozpędzać się od nowa. Austriak został zdyskwalifikowany, ale nasz reprezentant stracił szanse na dobry wynik. Ostatecznie Kania był 23. (1.09,58), a Michalski 25. (1.10,02).

W podobnej sytuacji co Michalski był jeden z faworytów Joep Wennemars, który przez błąd Chińczyka Ziwen Liana stracił szansę na medal. Holender dostał szansę na powtórny bieg. Startował sam, nie poprawił wyniku, skończył za Żurkiem. Brąz zdobył Chińczyk Zhongyan Ning. 

Sporty zimowe
Karmienie, drzemki i kolorowanki. Gdy mama jedzie na igrzyska olimpijskie
Sporty zimowe
Ilia Malinin. Jak geniusz na łyżwach skradł show podczas igrzysk
Sporty zimowe
Johannes Hoesflot Klaebo. Bohater zimowych igrzysk ma więcej złota niż Polska
Sporty zimowe
Norwegowie znów królami zimy, Polacy przed Finlandią. Co nam mówi klasyfikacja medalowa igrzysk?
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama