Korespondencja z Mediolanu
W ostatnich miesiącach pobił pan rekord Polski, pokonał znakomitego Amerykanina Jordana Stolza, pobił rekord toru w Inzell, zdobył dwa złote i trzy srebrne medale Pucharu Świata, a tuż przed igrzyskami jeszcze dwukrotnie mistrzostwo Europy. Teraz jest czas na najważniejszy krok?
Na razie jeszcze z chłodną głową podchodzę do igrzysk i staram się nie tracić zbędnie emocji i siły. Podchodzę stricte techniczno-taktycznie do zadań i ze spokojem patrzę w przyszłość.
W Mediolanie łyżwiarze szybcy będą startować na torze tymczasowym, ustawionym w hali targowej. Ten tor był zagadką dla wszystkich, ale już jesteście po treningach. Jak może pan go ocenić?
Jest ok, nie widzę tutaj żadnych rzeczy, które by mi nie pasowały. Bardzo się cieszę, że wiraże są właściwie identyczne jak w Tomaszowie Mazowieckim, gdzie na co dzień trenuję, bo promień jest dokładnie taki sam. Treningi pokazują, że naprawdę jestem na wysokim poziomie i wszystko idzie zgodnie z planem.
Czytaj więcej
Na mistrzostwach Europy polscy panczeniści wywalczyli dziesięć medali, z czego aż sześć złotych....
Po mistrzostwach Europy w Tomaszowie mówił pan, że te dwa złote medale przyszły z marszu, w trakcie ciężkich przygotowań do igrzysk. Wszystko przebiegło według planu?
Tak, nie było żadnych problemów. Bardzo się cieszę, że ze zdrowiem było i jest wszystko w porządku. To dla mnie najważniejsze, bo wiem, że z resztą sobie dam radę. Świetnie przebiegło ostatnie przed igrzyskami zgrupowanie w Inzell, bo bardzo mocno i dobrze je przepracowaliśmy. Mam nadzieję, że to zaprocentuje w Mediolanie i będę mógł spełnić marzenie. Jestem dumny z tego, że jestem po raz drugi na igrzyskach olimpijskich i mogę reprezentować nasz kraj, ale także, jako żołnierz, Wojsko Polskie.