Reklama

Zimowe igrzyska olimpijskie. Urodzili się w Rosji, powalczą o medale dla Polski

Rosyjskiej flagi na rozpoczynających się w piątek zimowych igrzyskach olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo nie zobaczymy, ale kilkoro sportowców urodzonych w Rosji powalczy o sukces dla Polski.

Publikacja: 04.02.2026 05:05

Władimir Semirunnij, jeden z kandydatów do olimpijskiego medalu, do Polski przeprowadził się w 2023

Władimir Semirunnij, jeden z kandydatów do olimpijskiego medalu, do Polski przeprowadził się w 2023 r.

Foto: OTO OLIMPIK / NURPHOTO VIA AFP

Zmiany barw narodowych i naturalizacje zdarzają się w sporcie od dawna i w globalizującym się świecie, w którym coraz więcej osób wybiera sobie miejsce do życia według własnego upodobania, to już nikogo nie dziwi. Jednak jeśli chodzi o osoby urodzone w Rosji, to od czasu ataku na Ukrainę takie sprawy wzbudzają emocje.

W reprezentacji Polski na zimowe igrzyska też mamy kilkoro takich sportowców. Każde z nich ma swoją historię, inne motywacje do tego, by zostać Polakiem, inne cele podczas olimpijskiego występu, a nawet różną znajomość naszego języka.

Rosji nie pamięta. Kim jest Julia Szczecinina?

Łączy ich jedno: otrzymali polskie obywatelstwo, wystąpią w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo pod biało-czerwoną flagą, a jeśli osiągną sukces, to cieszyć się będzie polska publiczność.

Najwięcej takich zawodników jest w łyżwiarstwie figurowym. Nic dziwnego, bo Rosja produkuje tylu świetnych łyżwiarzy, że wszystkich nie może zagospodarować i część szuka swojej szansy w innych reprezentacjach.

Czytaj więcej

Bobsleistka Klaudia Adamek dla „Rzeczpospolitej”. „Nawet siniaki mi nie przeszkadzają”
Reklama
Reklama

Aleksandr Korowin reprezentuje Filipiny w parach sportowych, Lubow Iluszeczkina startowała dla Kanady w parze z Charliem Bilodeau, a Anastazja Gołubiewa niedawno dostała australijskie obywatelstwo. Podobne historie mają też polscy łyżwiarze figurowi i szybcy.

Julia Szczecinina ma z igrzyskami olimpijskimi rachunki do wyrównania. Rosji prawie nie pamięta, bo z Niżnego Nowogrodu wyjechała z rodziną do Szwajcarii, mając około trzech lat. Ojciec, inżynier, dostał tam kontrakt i wśród alpejskich szczytów została cała rodzina.

Czytaj więcej

Prezydent na ślubowaniu olimpijczyków: Nikt by nie uwierzył

Na swoich pierwszych igrzyskach olimpijskich (Pjongczang 2018) miała reprezentować Szwajcarię wspólnie z Noahem Schererem, ale nie udało im się przebrnąć przez kwalifikacje. Cztery lata później (już w barwach Węgier) przyjechała do Pekinu, ale jej partner Mark Magyar miał pozytywny wynik testu na covid i marzenia o olimpijskim występie prysły. Szczecinina długo po tych wydarzeniach płakała, ale kariery nie porzuciła, szukała za to nowego partnera.

Michał Woźniak sam się do niej odezwał i kiedy zaczęli wspólne treningi, to podobno od razu zaiskrzyło. W 2025 r. zajęli siódme miejsce w mistrzostwach Europy i 14. na świecie, wywalczyli olimpijską przepustkę. Po tym sukcesie prezydent Andrzej Duda podpisał dokumenty o nadaniu zawodniczce obywatelstwa, bo bez tego nie mogłaby wystąpić na igrzyskach.

Jekaterina Kurakowa pokochała Polskę

Szczecinina właściwie nie pamięta życia w Rosji, z którą łączą ją po prostu korzenie, ale Jekaterina Kurakowa sama podjęła decyzję o przeprowadzce i pokochała nasz kraj zupełnie świadomie.

Reklama
Reklama

Nasza solistka polskie obywatelstwo otrzymała już w 2019 r. i reprezentowała nasz kraj cztery lata temu w Pekinie. Jest związana z Toruniem, doskonale mówi po polsku i – jak sama przekonuje – kiedy po zawodach ląduje w Warszawie, to czuje, że wraca do domu.

Czytaj więcej

Jekatierina Kurakowa: Polska dała mi drugie sportowe życie

To nie jest tylko „biznesowy” związek. Ja wam daję swoje talenty, a wy dajecie mi możliwość pokazania się na międzynarodowej arenie. Kurakowa opowiadała w podcaście Eurosportu, że chce kupić w Polsce mieszkanie, na które odkłada pieniądze.

Swojego miejsca w łyżwiarstwie szukał też Władimir Samojłow. Rywalizacja w Rosji jest tak wielka, że reprezentant Polski, mimo wykonywania poczwórnych skoków, przebił się tylko do kadry B.

Jekaterina Kurakowa opowiadała w podcaście Eurosportu, że chce kupić w Polsce mieszkanie, na które odkłada pieniądze

Być może odwagi dodał mu przykład Kurakowej. Wyjechał z Rosji jeszcze przed wojną, dwa miesiące trenował w Polsce, a potem przeniósł się do Włoch. W czerwcu 2022 r. opowiadał rosyjskiemu portalowi Sport-Express o tym, że pieniądze na życie przekazywali mu rodzice, ale po inwazji Rosji na Ukrainę trzeba to było robić za pośrednictwem trenerki Angeliny Turenko.

Reklama
Reklama

Samojłow powiedział też, że „federacja nie stawiała mu żadnych wymagań” – a z kontekstu pytań i odpowiedzi może wynikać, że mogłoby chodzić o publiczne odcięcie się od reżimu Władimira Putina – być może dlatego, że polski łyżwiarz wyjechał z kraju jeszcze przed wojną, a starania o reprezentowanie naszego kraju miał rozpocząć jeszcze wcześniej.

Tuż przed samymi igrzyskami trenował w Warszawie, a minister sportu Jakub Rutnicki na spotkaniu z dziennikarzami żartował, że wpadnie do niego z wizytą, żeby zagrzewać go do walki.

Nauczył się polskiego hymnu. Kim jest Władimir Semirunnij?

Takie wymagania dostał jednak łyżwiarz szybki Władimir Semirunnij, który do Polski przeprowadził się w 2023 r. Jak opowiada w wywiadach, nie miał z tym problemu.

Chciał żyć w innym kraju niż Rosja i sam wysłał zapytanie do dyrektora PZŁS Konrada Niedźwiedzkiego, ale co ciekawe, Polska nie była jedynym krajem, o którym myślał, bo kontaktował się także z Kazachstanem i Holandią. W podjęciu decyzji pomogło mu też to, że wówczas pierwszym trenerem kadry był Paweł Abratkiewicz, który przez wiele lat pracował w Rosji.

Czytaj więcej

Świetna forma polskich łyżwiarzy przed igrzyskami. Czy mamy szansę na olimpijskie medale?
Reklama
Reklama

Teraz Semirunnij zdobywa medale dla naszego kraju. Po polsku mówi coraz lepiej, a kiedy na niedawnych mistrzostwach Europy wywalczył złoto, zaśpiewał Mazurka Dąbrowskiego, chociaż stresował się, stojąc na podium, bo refren został zagrany wolniej, niż zdążył się nauczyć.

W tym sezonie osiąga tak dobre wyniki, że jest poważnym kandydatem do zdobycia olimpijskiego medalu. Na pewno wystąpi na swoim koronnym dystansie 10 000 m i w biegu o połowę krótszym, a jest jeszcze szansa, że zobaczymy go również na 1500 m, gdzie jest pierwszym zawodnikiem na liście rezerwowych.

Każdy, kto go spotkał, podkreśla, że Semirunnij jest niezwykle pozytywną postacią, bardzo skoncentrowaną na tym, by odnieść sukces, a reprezentacja Polski daje mu taką szansę.

Sporty zimowe
Olimpijski konflikt na linii PZN – PKOl. Minister sportu wkroczył do akcji
Bobsleje
Bobsleistka Klaudia Adamek dla „Rzeczpospolitej”. „Nawet siniaki mi nie przeszkadzają”
Sporty zimowe
Olimpijska kadra prawie gotowa. Do Mediolanu i Cortiny wyślemy więcej sportowców niż do Pekinu
Sporty zimowe
Ruszają mistrzostwa Europy w łyżwiarstwie figurowym. O co powalczą Polacy?
Sporty zimowe
Świetna forma polskich łyżwiarzy przed igrzyskami. Czy mamy szansę na olimpijskie medale?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama