Reklama

Olimpijski konflikt na linii PZN – PKOl. Minister sportu wkroczył do akcji

Przed zimowymi igrzyskami olimpijskimi wybuchła wojna na samym szczycie. Roli mediatora w konflikcie między Polskim Związkiem Narciarskim a PKOl podjął się minister sportu.

Publikacja: 29.01.2026 17:17

Minister sportu Jakub Rutnicki

Minister sportu Jakub Rutnicki

Foto: PAP/Art Service

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Dlaczego konflikt między Polskim Związkiem Narciarskim a PKOl przyciągnął uwagę ministra sportu?
  • Jakie były kryteria nominacji sportowców na zimowe igrzyska olimpijskie?
  • Co wywołało kontrowersje wokół powołań w narciarstwie alpejskim?

W ubiegłym tygodniu, podczas spotkania z dziennikarzami w Ministerstwie Sportu i Turystyki, przedstawiciele związków prezentowali stan przygotowań do igrzysk. Podawali nazwiska sportowców, których chcą wysłać do Mediolanu i Cortiny d'Ampezzo, ewentualnie zaznaczali, że jest jeszcze szansa na dodatkowe miejsce, jeśli ze swojej kwoty zrezygnuje inny kraj. Kiedy przyszła kolej na Polski Związek Narciarski, sekretarz generalny zapowiedział, że niektóre nazwiska mogą zaskoczyć.

Wszyscy spodziewali się, że najwięcej emocji wzbudzą powołania dla skoczków (w igrzyskach wystartują: Kamil Stoch, Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek), ale okazało się, że zamieszanie dotyczy narciarstwa alpejskiego, czyli dyscypliny, w której realne szanse na medal ma tylko Maryna Gąsienica-Daniel.

PZN i PKOl na wojnie. O co ta awantura?

Obok niej PZN wybrał do składu Nikolę Komorowską i Piotra Habdasa, ale zanosi się na to, że żadne z nich w igrzyskach nie wystąpi. Zamiast nich PKOl wysyła do Włoch Anielę Sawicką i Michała Jasiczka (startował już w Soczi, Pjongczangu i cztery lata temu w Pekinie). W przypadku nominacji dla Komorowskiej PZN, po tym jak w mediach zrobiło się olbrzymie zamieszanie, sam chciał się wycofać z pierwotnej decyzji.

Czytaj więcej

Igrzyska bez Harry'ego Pottera. Simon Ammann stracił szansę na ósmy olimpijski start
Reklama
Reklama

Zarząd podjął nawet stosowną uchwałę, ale zanim ją opublikował, zawodniczka ogłosiła, że wobec fali hejtu rezygnuje. Adam Małysz w rozmowie z Interią nazywa nominację dla Komorowskiej błędem, bo według kryteriów zatwierdzonych przez związek powołanie powinna była dostać Sawicka.

Z kolei zarząd PZN, jak mówił w rozmowie z TVP Sport jego członek Rafał Kot, kierował się tym, że Komorowska, chociaż szans na medal nie ma, jest bardziej wszechstronna niż Sawicka i mogłaby startować w trzech konkurencjach. Sawicka, która też jest daleko od światowej czołówki, swój udział w igrzyskach najprawdopodobniej zakończy po jednym przejeździe slalomu. Gdyby zdrowa była Magdalena Łuczak, to zapewne ona reprezentowałaby Polskę i żadnego skandalu by nie było. Niestety Łuczak w marcu odniosła poważną kontuzję kolana i do tej pory nie wróciła na stok.

Dlaczego minister sportu wezwał Adama Małysza i Radosława Piesiewicza? 

Jeszcze większe zamieszanie niż w przypadku kobiecej kadry dotyczy jedynego męskiego reprezentanta, którego PKOl sam wpisał i zatwierdził do udziału w igrzyskach. Narciarska centrala chciała do Włoch wysłać Piotra Habdasa, którego rekomendował główny trener kadry Klemen Bergant. Prezes PKOl Radosław Piesiewicz twierdzi jednak, że „PZN jednego z alpejczyków (Michała Jasiczka – przyp. red.) w ogóle pominął przy finansowaniu przygotowań”. Poza tym, w okresie od 1 lipca 2024 r. do 18 stycznia 2026 r. Jasiczek zdobył więcej punktów FIS niż Habdas.

Po decyzji zarządu PKOl Polski Związek Narciarski wystosował list otwarty, w którym przedstawił swoje stanowisko i wskazał m.in., że od dwóch lat zawodnik nie był objęty szkoleniem centralnym, a co za tym idzie, także testami antydopingowymi. A te przepisy mają stać wyżej w hierarchii niż kryteria sportowe (tutaj też toczy się dyskusja, bo ostatnio w lepszej formie ma być Habdas).

Czytaj więcej

Bobsleistka Klaudia Adamek dla „Rzeczpospolitej”. „Nawet siniaki mi nie przeszkadzają”

Jasiczek miał się też nie stawiać na badania w Centralnym Ośrodku Medycyny Sportowej i nie przechodził testów sprawnościowych. Stanowisko PZN miał przedstawić na zarządzie PKOl sekretarz generalny związku Tomasz Grzywacz, który zastępował prezesa, ale nie został wpuszczony na obrady.

Reklama
Reklama

Małysz w rozmowie z Interią wskazuje, że sprawa była wcześniej uzgodniona mailowo. Twierdzi też, że całe zamieszanie miało uderzyć bezpośrednio w niego samego, bo jako członek zarządu PKOl pytał prezesa o różne rzeczy i „stał się niewygodny”. Podkreśla także, że PZN nie bierze odpowiedzialności za olimpijski występ reprezentanta Polski. Habdas twierdzi, że nie dostał informacji ani z PKOl, ani z PZN, a o całej sprawie dowiedział się z mediów. W igrzyskach nie wystąpi, chociaż w ostatnim czasie był najlepszym polskim alpejczykiem.

Minister sportu Jakub Rutnicki zaprosił Piesiewicza i Małysza na spotkanie, ale na ewentualne zmiany w składzie jest już za późno. Nazwiska 60 zawodników, których Polska wysyła na igrzyska, zostały już przekazane do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego.

Ceremonia otwarcia zaplanowana jest na 6 lutego. Konkurencje alpejskie zaczynają się już dzień później. Na początek, na starcie staną uczestnicy zjazdu mężczyzn.

Bobsleje
Bobsleistka Klaudia Adamek dla „Rzeczpospolitej”. „Nawet siniaki mi nie przeszkadzają”
Sporty zimowe
Olimpijska kadra prawie gotowa. Do Mediolanu i Cortiny wyślemy więcej sportowców niż do Pekinu
Sporty zimowe
Ruszają mistrzostwa Europy w łyżwiarstwie figurowym. O co powalczą Polacy?
Sporty zimowe
Świetna forma polskich łyżwiarzy przed igrzyskami. Czy mamy szansę na olimpijskie medale?
Sporty zimowe
Najszybsi przyjechali do Tomaszowa. Polscy łyżwiarze liczą na medale mistrzostw Europy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama