Na Lysgardsbakken w Lillehammer po raz pierwszy tej zimy w finałowej serii pojawiło się aż czterech Polaków. Żyła był ósmy, Stoch dziesiąty, Dawid Kubacki i Paweł Wąsek nieco dalej, jedynie Kacper Juroszek skoczył tylko raz i nie zdołał zdobyć pierwszego punktu PŚ, ale też nie odstawał od reszty zbyt wyraźnie.
O zwycięstwo walczyli jednak inni, w tym celu trzeba było skakać grubo powyżej 130 metrów, żadne zaskoczenie, że najlepiej robili to stali bohaterowie tego sezonu, lider PŚ Ryoyu Kobayashi i wicelider Karl Geiger, ale pogodził ich Kraft, od kilkunastu dni w formie pozwalającej myśleć o znakomitym zakończeniu sezonu podczas lotów w Vikersund, Oberstdorfie i Planicy. Skok dnia oddał Jan Hoerl – 142,5 m w drugiej serii czwartkowego konkursu.