To już 30. raz, gdy szwajcarska firma zegarmistrzowska działała jako oficjalny chronometrażysta wydarzeń olimpijskich. Zaczęła w 1932 roku, czyli od letnich igrzysk w Los Angeles, zimowy debiut zapisała cztery lata później w Garmisch-Partenkirchen, gdy technik z Biel/Bienne przybył do Niemiec z 27 chronografami i sprawnie pomierzył w Bawarii to, co należało pomierzyć w zawodach łyżwiarzy i narciarzy. 86 lat później do Pekinu ze Szwajcarii przywieziono 200 ton sprzętu oraz 300-osobową załogę do jego obsługi.
Historia chronometrażu olimpijskiego, to, oprócz tworzenia precyzyjnego obrazu rywalizacji w każdej konkurencji i wyliczenie każdej sekundy igrzysk, opowieść o niestannym postępie technologicznym odpowiadającym na coraz większe wymagania sportowców, trenerów, sędziów i, przede wszystkim, widzów. W dumnych kronikach olimpijskich Omegi zapisano pierwsze wykorzystanie fotokomórki (w 1948 roku w Londynie), które dało początek erze elektronicznej w pomiarach sportowych. W 1956 roku w Cortina d'Ampezzo pojawiły się pierwsze bramki startowe w konkurencjach alpejskich i automatyczny pomiar czasu przejazdu.
Kolejne lata przyniosły wyświetlenie czasu przebiegu wyścigów w obrazie telewizyjnym (1964), po czterech kolejnych latach oficjalny chronometrażysta dał dziennikarzom, sędziom i widzom system dostarczania bogatych statystyk każdej konkurencji. Dziś to oczywiste, że po każdym przejeździe alpejskim widzimy aktualną klasyfikację, w 1980 roku w Lake Placid był to przełom. W Albertville (1992) kamery OMEGI na finiszu potrafiły już odmierzać cyfrowo czas z dokładnością do tysięcznych części sekundy.
Czytaj więcej
Johannes Boe zdobył czwarty złoty medal na igrzyskach olimpijskich w Pekinie. Norweski biatlonist...
W Turynie (2006) technologia poszła w ruch – sportowcy nosząc przekaźniki w trakcie konkurencji, umożliwiali gromadzenie i pokazywanie danych z każdego miejsca rywalizacji na torze lodowym lub trasie narciarskiej. W Vancouver (2010) po raz pierwszy można było zobaczyć futurystyczny pistolet startowy zastępujący tradycyjny wystrzał. Nowe urządzenie nie tylko „strzelało", ale także emitowało sygnał świetlny oraz uruchomiało stosowne pomiary czasów.