Mila i Kaźmierczak to mózgi i zęby trzonowe Śląska, bez nich trudno wyobrazić sobie jego grę.

Mila odpowiedział: "Spokojnie, wyjdą ci, którzy do tej pory rzadziej grali, ale są bardzo dobrzy. Nasz trener wie, jak zestawić drużynę".

Śląsk zwyciężył na Konwiktorskiej 1:0. Trener Orest Lenczyk wystawił Antoniego Łukasiewicza i Słoweńca Roka Elsnera. Obydwaj należą w jego drużynie do kategorii „głęboka rezerwa", a Łukasiewicz, rodowity warszawianin, kiedy jeszcze grał przed laty w Polonii, niczym się nie wyróżniał.

Mecz na Konwiktorskiej powinien być pokazywany w całości na zajęciach dla studentów AWF i szkoły PZPN jako modelowy przykład prowadzenia drużyny.

Lenczyk wiedział nie tylko, jak wypełnić luki po Mili i Kaźmierczaku. Kiedy zorientował się, że Polonia ma problemy, wprowadził na boisko Waldemara Sobotę. Chłopak zagrał tak, jak trener oczekiwał. Kolejni rezerwowi też i Polonia, choć ostatnio coraz lepsza, przegrała.

Zęby bolą od patrzenia na grę reprezentacji i słuchania wykładów jej trenera w trudnym do zdefiniowania języku. Nie da się patrzeć na Lecha i na Legię, gdzie – zupełnie odwrotnie niż w Śląsku – roi się od piłkarzy kupionych za ciężkie pieniądze, a grających jak amatorzy. Trenerzy tych drużyn Jose Mari Bakero i Maciej Skorża powinni wziąć korepetycje u Oresta Lenczyka. Franciszek Smuda też mógłby wpaść.