Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu w Lozannie (CAS) potwierdził, że nastolatka złamała przepisy antydopingowe, bo dwa lata temu podczas mistrzostw kraju w Sankt Petersburgu kontrola wykazała w jej organizmie obecność zakazanej trimetazydyny.
Rosjanka została ukarana – i to najsurowiej, dyskwalifikacją czteroletnią – bo ani ona, ani jej obrońcy nie umieli przekonująco wyjaśnić sędziom, że doszło do tego przypadkiem, co mogłoby wpłynąć na złagodzenie sankcji.
Czytaj więcej
Rosyjska łyżwiarka została zdyskwalifikowana na cztery lata i straci złoto z igrzysk w Pekinie. T...
Decyzja trzyosobowego panelu – jak donosi „The Times” – wcale nie była jednogłośna. Może faktycznie jeden z sędziów uznał za wiarygodne tłumaczenia, jakoby zakazany środek dostał się do organizmu 15-letniej wówczas łyżwiarki za sprawą Preductalu, czyli leku na serce, który przyjmował jej dziadek Gienadij Sołowiow.
Podobno senior woził wnuczkę na treningi i często przygotowywał jej posiłki – to nowe szczegóły przesłuchań, ujawnione przez brytyjskich dziennikarzy – na tym samym blacie, gdzie czasem rozgniatał tabletki. Żadnych dowodów na poparcie tych okoliczności łagodzących obrona Walijewej jednak nie przedstawiła, choć mogłaby sięgnąć nawet dalej.