Reklama

Błaszczykowski: Wlewam optymizm w serca kibiców

Rozmowa z Jakubem Błaszczykowskim, pomocnikiem reprezentacji Polski, dla „Rzeczpospolitej".

Aktualizacja: 23.06.2016 23:59 Publikacja: 23.06.2016 19:56

Błaszczykowski: Wlewam optymizm w serca kibiców

Foto: AFP

"Rzeczpospolita": Jak się czuje człowiek, który spełnia marzenia milionów Polaków?

Jakub Błaszczykowski: Sam się w ten sposób spełniam. Pamiętam emocje sprzed czterech lat, kiedy strzeliłem bramkę Rosji na Stadionie Narodowym. Teraz mój gol dał nam zwycięstwo. Po to wychodzi się na boisko, żeby wygrać, więc można powiedzieć, że ja osiągnąłem swój cel, a wszyscy razem się cieszyliśmy.

Jest pewna różnica między osiągnięciem celu a spełnieniem marzenia...

Mam za sobą trudne miesiące bez grania w piłkę w ogóle, powolne dochodzenie do zdrowia po kontuzji, walkę o miejsce w drużynie, zmianę klubu. Każdy piłkarz, który przeżył coś takiego, wie, co się wtedy myśli. Siedzisz na trybunach lub przed telewizorem, patrzysz, jak grają koledzy, słuchasz różnych opinii, które raz podtrzymują cię na duchu, a innym razem odbierają nadzieję. Kiedy wraca się po czymś takim i strzela zwycięską bramkę, trudno się nie radować.

W meczu z Ukrainą zagraliście nieco słabiej niż w poprzednich spotkaniach, kibice wciąż są optymistami, ale też martwią się, co będzie dalej. Pocieszy ich pan?

Reklama
Reklama

Mamy za sobą trzy trudne mecze. Każdy był ważny, inny. Spotkanie z Ukrainą było ciężkie, bo my walczyliśmy o punkty, a oni chcieli godnie pożegnać się z turniejem. Ukraińcy to dobrzy piłkarze. Wygrywając, osiągnęliśmy pierwszy cel i nie poszliśmy balować, tylko myślimy o kolejnym. Nie było żadnego świętowania. Przez cztery dni przygotowujemy się do meczu ze Szwajcarią.

Szwajcarzy pokonali 1:0 Albanię, zremisowali 1:1 z Rumunią i 0:0 z Francją. Zdobyli dwie bramki, a więc tyle co Polska, i jedną stracili. Można powiedzieć, że to przeciwnik na poziomie takim jak my?

Z grubsza tak. Na pewno będzie to przeciwnik najtrudniejszy z dotychczasowych. Nie zapominam oczywiście o Niemcach. Tyle że rozgrywki w grupie to nie to samo co w fazie pucharowej. Tam nawet porażka nie przekreślała szans. Teraz trzeba wygrać.

Stąd bierze się mój niepokój. Żeby wygrać, trzeba zdobyć bramkę. A skuteczność nie jest atutem reprezentacji.

W ogóle się tym nie przejmujemy. Przede wszystkim nie można bramki stracić. Jak nie tracisz, to nie przegrywasz. My nie tracimy. Strzelić natomiast możemy, stać nas na to. Jeśli jest jakiś problem, to tylko ten, że jeśli mamy szansę, to musimy ją wykorzystać.

To może być mecz do pierwszej bramki? Kto strzeli, ten wygra?

Reklama
Reklama

Szwajcarzy mają bardzo dobrych piłkarzy, kilku z nich występuje w Bundeslidze i niemiecki sposób gry jest im najbliższy. Są zorganizowani, przygotowani fizycznie, potrafią grać z kontry, ustawić się, dlatego nie tracą bramek. Każdy ze Szwajcarów jest też dobrze wyszkolony technicznie. A czy będzie to mecz do pierwszej bramki? Do tej pory w większości spotkań padało mało goli, co wynikało z dobrej organizacji gry, i to nawet tych zespołów, które uważano za słabsze. Teraz, kiedy do awansu potrzebne jest zwycięstwo, być może mecze będą wyglądały nieco inaczej. My oglądamy Szwajcarów tak samo jak oni nas. Trzeba ich będzie czymś zaskoczyć.

Czy to jest w ogóle możliwe? Wszyscy się przecież bardzo dobrze znają...

To prawda, ale nasza bramka po stałym fragmencie gry stanowiła dla Ukraińców zaskoczenie. Gramy dobrze z kontry, mamy opracowanych kilka wariantów rozgrywania rzutów rożnych i wolnych.

Szwajcarzy też.

Między innym dlatego uważam, że mecz będzie trudny. Szanujemy każdego przeciwnika. Mamy jednak więcej indywidualności niż oni.  A jeśli zagramy w obronie tak konsekwentnie jak w spotkaniu z Niemcami, to nic nam nie powinno grozić. Jeśli więc chce pan, żebym wlewał optymizm w serca kibiców, to właśnie to robię.

—rozmawiał Stefan Szczepłek

Sport
Turniej Czterech Skoczni, Premier League, koszykówka. Co obejrzeć w Sylwestra i Nowy Rok?
Sport
Iga Świątek, Premier League i NBA. Co obejrzeć w święta?
Sport
Ślizgawki, komersy i klubowe wigilie, czyli Boże Narodzenia polskich sportowców
Sport
Wyróżnienie dla naszego kolegi. Janusz Pindera najlepszym dziennikarzem sportowym
Sport
Klaudia Zwolińska przerzuca tony na siłowni. Jak do sezonu przygotowuje się wicemistrzyni olimpijska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama