Reklama

Rosja – Arabia Saudyjska: Więcej strachu niż nadziei

W czwartek o 17.00 w Moskwie mecz otwarcia Rosja – Arabia Saudyjska. Gospodarze nie mają złudzeń: drużyna Stanisława Czerczesowa jest słaba.

Aktualizacja: 14.06.2018 14:45 Publikacja: 13.06.2018 20:11

Trener reprezentacji Rosji Stanisław Czerczesow i napastnik Fiodor Smołow

Trener reprezentacji Rosji Stanisław Czerczesow i napastnik Fiodor Smołow

Foto: AFP

Nie tak to miało wyglądać. Gdy w 2010 r. na kongresie FIFA w Johannesburgu ogłoszono, że Rosja będzie gospodarzem mistrzostw świata za osiem lat, trenerem Sbornej był Holender Guus Hiddink, a jego pensję wynoszącą 7 mln euro rocznie miał opłacać sam Roman Abramowicz.

Oligarchowie zostali zobowiązani przez Władimira Putina do współfinansowania zarówno organizacji mistrzostw, jak i całego rosyjskiego futbolu z akademiami dla młodzieży na czele. Podczas konferencji prasowej po ogłoszeniu przez FIFA, że największy kraj świata zorganizuje największą na świecie imprezę piłkarską, Putin mówił, rechocząc i pokazując na Abramowicza: – On może nam dać pieniądze, a ma ich dużo w skarbcu.

Ta zasada obowiązuje od lat: Putin pozwala bajecznie bogatym oligarchom zachować majątki tyko pod dwoma warunkami: mają być lojalni, to po pierwsze, a po drugie, gdy tylko Władimir Władimirowicz zapragnie skorzystać z ich pieniędzy, mają bezdyskusyjnie się jego woli podporządkować.

W meczu otwarcia reprezentację gospodarzy poprowadzi Stanisław Czerczesow, doskonale znany polskim kibicom, gdyż zanim objął kadrę, zdobył mistrzostwo Polski z Legią Warszawa. Czerczesowowi pensji nie wypłaca Abramowicz, a sumy, jakie wpływają na konto byłego trenera Legii, nie przypominają nawet tych, które otrzymywał jeszcze niedawno (2012–2015) Włoch Fabio Capello, wówczas najlepiej opłacany selekcjoner świata.

Dziś na Łużnikach w Moskwie Czerczesow nie wystawi jednak w swoim zespole młodych zawodników z opłacanych przez oligarchów szkółek i akademii. Także z tego planu nic nie wyszło. Gdy zachodnie sankcje uderzyły w Moskwę, trzeba było zamykać kosztowne projekty. Kształcenie piłkarzy było jednym z nich.

Reklama
Reklama

Dlatego dla kibiców oglądanie reprezentacji Rosji jest jak podróż w czasie – w bramce wciąż stoi 32-letni Igor Akinfiejew, który w kadrze zadebiutował 14 lat temu, a przed nim wciąż biegają weterani: 38-letni Siergiej Ignaszewicz z CSKA Moskwa czy cztery lata młodszy Jurij Żyrkow, który niemal dekadę temu próbował podbić Premier League, ale po dwóch sezonach dał sobie spokój i wrócił do ojczyzny.

Następców nie widać. Zawodnicy, którzy jeszcze niedawno znakomicie rokowali, popadli w przeciętność. Ałan Dżagojew został jednym z sześciu królów strzelców mistrzostw Europy w 2012 r. Miał wtedy 22 lata. Teraz wcale nie było pewne, czy znajdzie się w 23-osobowej kadrze na MŚ.

Cudownym dzieckiem rosyjskiego futbolu był w pewnym momencie Denis Czeryszew, który przebijał się przez kolejne drużyny młodzieżowe Realu Madryt. I chociaż spędził na Santiago Bernabeu i w okolicach aż 14 lat, to w zespole seniorów zagrał zaledwie dwa mecze. Dziś jest zawodnikiem Villarrealu i jednym z zaledwie dwóch piłkarzy, którzy grają poza rosyjską ligą. Drugim jest rezerwowy bramkarz z Club Brugge – Władimir Gabułow.

Gdy Rosja dostawała mistrzostwa, była 13. w rankingu FIFA, co prawda nie zakwalifikowała się do mundialu w RPA, ale była półfinalistą Euro 2008, a dwóch wówczas najlepszych zawodników kadry – Roman Pawljuczenko i Andriej Arszawin – na życie zarabiało w północnym Londynie, odpowiednio w Tottenhamie i Arsenalu. Dziś Rosja jest 70. i chociaż wylądowała w najsłabszej grupie w historii MŚ, to tylko na otwarcie przeciwko Arabii Saudyjskiej będzie faworytem.

Abramowicz zaczął się wycofywać z finansowania rosyjskiej piłki w 2013 r. To wtedy powołany przez niego fundusz ogłosił, że „spełnił swoją misję". To z pieniędzy spółek właściciela Chelsea wybudowano ponad 100 boisk w całej Rosji. Dalsze zobowiązania przejął Gazprom, ale oczywiście po aneksji Krymu i zachodnich sankcjach potrzebne były cięcia. Tolerowany przez Kreml właściciel Chelsea musiał dołożyć się do konstrukcji stadionu w Sankt Petersburgu. Państwowe firmy też wydały mnóstwo pieniędzy, by mundial się udał.

Zarówno MŚ, jak i zimowe igrzyska w Soczi są elementem wewnętrznej propagandy. Mundial ma przekonać Rosjan, że ich kraj jest potęgą i mimo zachodnich sankcji radzi sobie z tak wielkim przedsięwzięciem. Turniej ma także dowieść, że aneksja Krymu i agresja w Donbasie nie spowodowały bojkotu rosyjskiej imprezy przez Zachód.

Reklama
Reklama

Ale na choćby przyzwoity występ reprezentacji mało kto liczy. Większość kibiców pogodziła się z tym, że awans z tej słabiutkiej grupy byłby wynikiem ponad stan. Gdyby nie tak szczęśliwe – i wzbudzające podejrzenia – grudniowe losowanie, nikt o awansie nawet by nie mówił. Arabia Saudyjska jest jednym z niewielu zespołów na tym mundialu, które w rankingu FIFA są jeszcze niżej niż gospodarze. To zresztą coraz bardziej prawdopodobny organizator kolejnych MŚ. W FIFA istnieje silne lobby domagające się powiększenia mundialu 2022 do 48 zespołów. Katar sam nie byłby w stanie ugościć tylu drużyn, dlatego musiałby się mundialem podzielić. Głównym chętnym jest właśnie bogaty sąsiad emiratu – czyli Arabia Saudyjska.

Szefowie saudyjskiej federacji podpisali zimą umowę z kilkoma hiszpańskimi klubami i wysłali swoich reprezentantów, by tam szykowali się do mundialu. Wszystkie koszty tej operacji federacja wzięła na siebie. Ostatecznie do 23-osobowej kadry na mundial powołanych zostało zaledwie trzech zawodników spośród dziewięciu, których wysłano do Hiszpanii. Światowe media są zgodne: mecz otwarcia od dawna nie zapowiadał się tak słabo.

Sport
Turniej Czterech Skoczni, Premier League, koszykówka. Co obejrzeć w Sylwestra i Nowy Rok?
Sport
Iga Świątek, Premier League i NBA. Co obejrzeć w święta?
Sport
Ślizgawki, komersy i klubowe wigilie, czyli Boże Narodzenia polskich sportowców
Sport
Wyróżnienie dla naszego kolegi. Janusz Pindera najlepszym dziennikarzem sportowym
Sport
Klaudia Zwolińska przerzuca tony na siłowni. Jak do sezonu przygotowuje się wicemistrzyni olimpijska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama