Do rozpoczęcia igrzysk olimpijskich w Cortinie d’Ampezzo zostało ledwie kilka dni. Zawody w Willingen to tradycyjna próba generalna: kto tutaj skacze dobrze, ten już formy nie zdąży stracić i śmiało można go umieszczać w gronie faworytów do zdobycia medalu. Ci, którzy formy nie mają, próbują rzutem na taśmę coś zmienić. Tak postąpili Polacy, którzy do Niemiec wysłali drugą reprezentację, żeby Kacper Tomasiak, Kamil Stoch i Paweł Wąsek mogli w spokoju potrenować.
Czytaj więcej
Simon Ammann nie wyrówna rekordu wszech czasów. Szwajcarski skoczek nie dostał olimpijskiej nomin...
Piotr Żyła pokazał, że jest w niezłej dyspozycji
Jeśli w tym sezonie było źle, to w sobotę było fatalnie. Biało-czerwoni latali blisko i do drugiej serii awansował jedynie Aleksander Zniszczoł, który zajął ostatecznie 28. miejsce. Przed niedzielnym konkursem nadzieje nie były wielkie. Wystarczyło, że Polacy się nie skompromitują, zdobędą jakieś punkty i będzie można odetchnąć z ulgą.
Do konkursu awansowało aż pięciu naszych zawodników, ale Maciej Kot, Dawid Kubacki i Aleksander Zniszczoł skończyli występy już po pierwszej serii. Kota można trochę usprawiedliwić, bo skakał w fatalnych warunkach i jego 120 metrów dało mu 34. miejsce, więc do awansu do serii finałowej zabrakło niewiele. Całkiem dobrze poradził sobie Klemens Joniak, który uzyskał 132,5 m i był 24.. Najlepiej skoczył Piotr Żyła. Weteran nieźle radził sobie już na mistrzostwach świata w lotach w Oberstdorfie, a teraz pokazał, że jest w niezłej dyspozycji i po tym, jak doleciał do 140. metra był dziewiąty.
Czytaj więcej
Drużynowy konkurs na Mistrzostwach Świata w lotach zakończył się triumfem reprezentacji Japonii....