Reklama
Rozwiń
Reklama

Domen Prevc z innego wymiaru. Polacy lepsi niż w sobotę

Lider Pucharu Świata pokazał w Willingen, że nie przeszkadza mu wiatr ani obniżony rozbieg. W każdych warunkach potrafi odebrać rywalom nadzieję na to, że można z nim wygrać.

Publikacja: 01.02.2026 19:02

Domen Prevc

Domen Prevc

Foto: PAP/EPA/FABIAN STRAUCH

Do rozpoczęcia igrzysk olimpijskich w Cortinie d’Ampezzo zostało ledwie kilka dni. Zawody w Willingen to tradycyjna próba generalna: kto tutaj skacze dobrze, ten już formy nie zdąży stracić i śmiało można go umieszczać w gronie faworytów do zdobycia medalu. Ci, którzy formy nie mają, próbują rzutem na taśmę coś zmienić. Tak postąpili Polacy, którzy do Niemiec wysłali drugą reprezentację, żeby Kacper Tomasiak, Kamil Stoch i Paweł Wąsek mogli w spokoju potrenować.

Czytaj więcej

Igrzyska bez Harry'ego Pottera. Simon Ammann stracił szansę na ósmy olimpijski start

Piotr Żyła pokazał, że jest w niezłej dyspozycji

Jeśli w tym sezonie było źle, to w sobotę było fatalnie. Biało-czerwoni latali blisko i do drugiej serii awansował jedynie Aleksander Zniszczoł, który zajął ostatecznie 28. miejsce. Przed niedzielnym konkursem nadzieje nie były wielkie. Wystarczyło, że Polacy się nie skompromitują, zdobędą jakieś punkty i będzie można odetchnąć z ulgą. 

Do konkursu awansowało aż pięciu naszych zawodników, ale Maciej Kot, Dawid Kubacki i Aleksander Zniszczoł skończyli występy już po pierwszej serii. Kota można trochę usprawiedliwić, bo skakał w fatalnych warunkach i jego 120 metrów dało mu 34. miejsce, więc do awansu do serii finałowej zabrakło niewiele. Całkiem dobrze poradził sobie Klemens Joniak, który uzyskał 132,5 m i był 24.. Najlepiej skoczył Piotr Żyła. Weteran nieźle radził sobie już na mistrzostwach świata w lotach w Oberstdorfie, a teraz pokazał, że jest w niezłej dyspozycji i po tym, jak doleciał do 140. metra był dziewiąty.

Czytaj więcej

Japonia najlepsza, Polacy bardzo słabo
Reklama
Reklama

Prevc nie do zatrzymania. Wiatr, belka i presja nie miały znaczenia

Znów wszystkich przeskoczył Prevc, który jako jedyny skakał z 10. belki startowej, ale to nie przeszkodziło mu w oddaniu najdłuższego skoku. Słoweniec skoczył 147 metrów i po pierwszej serii prowadził z bezpieczną przewagą nad Anże Laniskiem i Philippem Raimundem.

W drugiej serii długo prowadził Władimir Zografski, który niemal przeskoczył skocznię, uzyskując 149 metrów i ostatecznie z 25. miejsca awansował na 11.. Joniak doleciał tylko do 115. metra i spadł na 30. miejsce. 

Pozycję w czołowej dziesiątce utrzymał Piotr Żyła, który w drugim skoku poprawił się aż o siedem i pół metra i zaczął się cieszyć jeszcze jadąc po zeskoku. Za chwilę Ren Nikaido pokazał jednak, że da się polecieć jeszcze dalej. Jego 152,5 długo dawało mu prowadzenie, bo presji nie wytrzymali Halvor Egner Granerud, Raimund i Lanišek, skacząc trochę powyżej 130 metrów. Nawet 140 metrów Fina Niko Kytosaho okazało się za słabym wynikiem.

Wtedy na belce usiadł Prevc. Co z tego, że nad zeskokiem widoczność była słaba, a wiatr tego dnia mocno dawał się we znaki. Słoweniec ruszył, skoczył, wylądował na linii oznaczającej 152 metry i ukłonił się kibicom. To było jego czwarte z rzędu, 11. w tym sezonie i 20. w karierze zwycięstwo w zawodach Pucharu Świata. Chyba nie widać nikogo, kto byłby w stanie zabrać mu w Predazzo złote medale w konkursach indywidualnych.

Skoki narciarskie
Kacper Tomasiak jak Adam Małysz i Kamil Stoch. Dwa medale na jednych igrzyskach
Skoki narciarskie
Olimpijski konkurs drużyn mieszanych w skokach. Rodzeństwo na medal, Polacy daleko
Skoki narciarskie
Kacper Tomasiak. Wicemistrz olimpijski w skokach to niesamowicie spokojny człowiek
Skoki narciarskie
Kacper Tomasiak już wskoczył do historii. Ale te igrzyska mogą być dla niego jeszcze piękniejsze
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama