W tym sezonie konkurs skoków bez jakichkolwiek kontrowersji zdarza się bardzo rzadko. Najczęściej powodem są jakieś zawirowania ze sprzętem lub ze smarem, a w efekcie wykluczenia zawodników i protesty. Tym razem ze strojami i wiązaniami wszystko było w porządku, ale „zawiniły” narty.
Do swojej próby szykował się Marius Lindvik, gdy nagle samotnie po zeskoku zaczęły zjeżdżać narty Domena Prevca, uderzając jeszcze po drodze Norwega. Sztab reprezentacji Słowenii ruszył z nartami na górę w ekspresowym tempie, ale nie zdołał dostarczyć sprzętu na czas. Prevc nie został dopuszczony do skoku, a Słowenia w efekcie zakończyła pierwszą serię na ósmej pozycji. Szkoda, bo Anże Lanisek i Timi Zajc wyraźnie przekroczyli 200 metrów i pewnie Słowenia biłaby się o złoty medal.
Czytaj więcej
To był prawdziwy nokaut. Domen Prevc wygrał konkurs indywidualny mistrzostw świata mając 60 punktów przewagi nad drugim Mariusem Lindvikiem. Piotr...
Przed drugą serią pojawiły się informacje, że Prevc i jego koledzy nie będą już skakać i w efekcie konkurs opóźnił się o kilka minut. Lider klasyfikacji generalnej PŚ pokazał wszystkim, że złoto w indywidualnym konkursie w sobotę zdobył zasłużenie i w drugiej serii poleciał na odległość 228,5 metra. Co z tego jednak, skoro pozostałe reprezentacje pilnowały swojej przewagi?
Mistrzostwa Świata w lotach narciarskich. Słabe skoki Polaków
Japończycy na moment stracili prowadzenie, wywalczone w pierwszej serii, bo Ryoyu Kobayashi miał „tylko” 209 m, a Stephan Embacher do 233,5 m z pierwszej serii dorzucił jeszcze 217,5 m w drugiej próbie. Potem jednak było lepiej za sprawą skoków Tomofumiego Naito (222 m) i Naokiego Nakamury (224 m). Złoto dla Japonii przypieczętował Ren Nikaido, lecąc aż 229 metrów. Austriacy przegrali tytuł mistrzów świata o niecałe dziesięć punktów. Wygląda na to, że te dwie reprezentacje mogą zgarnąć najwięcej medali podczas rozpoczynających się niedługo Igrzysk Olimpijskich w Cortinie d’Ampezzo.