Aleksander Zniszczoł. Dwanaście lat cierpliwości

Aleksander Zniszczoł urodził się w Cieszynie 30 lat temu, dokładnie w Dzień Kobiet. W Pucharze Świata debiutował w zimie 2011/2012. Potem długo czekał, by stanąć na podium i zostać najlepszym polskim skoczkiem. Doczekał w niedzielę w Lahti

Publikacja: 04.03.2024 17:06

Aleksander Zniszczoł

Aleksander Zniszczoł

Foto: PAP/EPA/KIMMO BRANDT

Można się zgodzić, że był wyczekiwanym dzieckiem małyszomanii. Orzeł z Wisły w marcu 2011 roku zakończył karierę, junior z Wisły właśnie ją na poważnie zaczynał i to z przytupem – wygrał letni Puchar Kontynentalny. Miejsce treningów juniora było wtedy oczywiste: Klub Sportowy Wisła-Ustronianka, dziś WSS, czyli Wiślańskie Stowarzyszenie Sportowe, tam gdzie młodziaków trenowali wujek Adama Małysza Jan Szturc i Jan Kawulok, skąd w świat skoków ruszyli też Piotr Żyła, Wojciech Tajner, Wojciech Cieślar, Rafał Śliż, Kacper Juroszek, Paweł Wąsek, Tomasz Pilch i inni. 

Małego Olka do skoków zapisał tata Donat Zniszczoł (dziś działacz WSS), trochę się wtedy martwił, czy siedem lat to nie za późno. Mama przyszłego skoczka miała z początku dla syna inny plan – kupiła skrzypki i kazała grać. Wytrzymał z tymi skrzypkami do trzeciej klasy podstawówki, w końcu rzucił, bo granie go nie porywało. Porywał świst w uszach, gdy leciał nad śniegiem. 

Namawiał więc tygodniami rodziców, by zapisali go do klubu, bo koledzy skakali, bo był przecież Adam Małysz i pokazywał, co można osiągnąć. Znacznie więcej wówczas mówiono o Klimku Murańce (z tego samego rocznika 1994), gdyż Klimek parę razy ładnie wystartował za granicą i skoczył raz bardzo daleko na Wielkiej Krokwi, ale Olek, spokojnie trenujący w wiślańskim klubie, wcale mu nie ustępował. W dziecięcych zawodach nawet dwa razy wygrał z Murańką, tyle, że wiedzieli o tym jedynie najwięksi pasjonaci dyscypliny. 

Czytaj więcej

PŚ w Lahti. Aleksander Zniszczoł wreszcie na podium

Wtedy, jesienią 2011 roku, nie więc miał etykiety cudownego dziecka polskich skoków, jaką media starały się przykleić do Klimka, ale trenerzy i działacze coś w Olku dostrzegli, skoro dostał powołanie z kadry juniorskiej do seniorskiej na Turniej Czterech Skoczni. Trochę był zaskoczony, bo początek zimy miał raczej słaby, ale gdy zaczął regularnie skakać na treningach grubo ponad 130 metrów przed grudniowymi mistrzostwami Polski na skoczni w Wiśle-Malince, uznano, że debiut w PŚ młodemu się należy, nawet jak nie wyskakał medalu krajowego. 

Ten pierwszy start w PŚ na skoczni w Oberstdorfie nie wypadł okazale (Olek był 48.), ale tamta zima i tak okazała się nadzwyczajna. Zniszczoł pojawił się sześć razy w Pucharze Świata, trzy razy skakał w serii finałowej. Najlepszy wynik – 9. miejsce na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Zebrał w sumie 60 punktów, co dało mu 47. miejsce w klasyfikacji generalnej. 

Aleksander Zniszczoł - 12 lat czekania na podium zawodów Pucharu Świata

W lutym 2012 roku pojechał na mistrzostwa świata juniorów do Erzurum i zdobył indywidualnie srebro, za Słoweńcem Nejcem Dezmanem (Klimek Murańka był szósty). Dołożył drugie srebro z drużyną, w której byli jeszcze Murańka, Tomasz Byrt i Bartłomiej Kłusek. Na początku marca 2012 roku stanął pierwszy raz na podium PŚ. Znów z drużyną. Wystartował w Lahti z Klimkiem, Kamilem Stochem i Maciejem Kotem. Zajęli trzecie miejsce. Pojawił się też w finale sezonie w Planicy, na Letalnicy poleciał całe 206,5 m.  

Wydawało się, że przyszłość będzie jeszcze lepsza, bo tak szybkie dojrzewanie do dalekich skoków nie zdarza się często. Jednak mimo świetnego początku kariery ciąg dalszy radości nie przynosił. W juniorskich i młodzieżowych zawodach jeszcze Olek potrafił błysnąć – w 2013 roku w Libercu znów zdobył z kolegami drużynowe srebro, rok później w Val di Fiemme mieli wspólne złoto. Jest też drużynowym mistrzem uniwersjady 2013. 

Skoki seniorskie nie szły Aleksandrowi Zniszczołowi tak dobrze. Przez lata krążył między kadrą B i kadrą A, zmieniał trenerów od Macieja Maciusiaka i Roberta Mateji do Łukasza Kruczka, Roberta Żidka, Michala Doleżala i znów wracał do Maciusiaka. Wyników na miarę oczekiwań i talentu nie było. Szukał pomocy u psychologa. To, że nie rzucił skoków zawdzięcza przede wszystkim rodzicom i żonie Magdalenie. Ślub wzięli w 2017 roku, rok później urodziła się ich córka Hania. Pani Zniszczołowa to rodzona siostra pierwszej żony Piotra Żyły, Justyny Żyły z domu Lazar (są też kuzynkami Adama Małysza). 

Czytaj więcej

PŚ w Lahti. Skoki drużynowe wygrała Norwegia, Polska czwarta

Wytrwał, choć w Pucharze Kontynentalnym, w którym głównie startował, na utrzymanie rodziny zarobić się nie da. Po skakaniu w drugiej lidze pozostanie mu rekord trudny do pobicia – zaliczone 283 konkursy.  Trener Stefan Horngacher w kadrze A go nie widział, u Doleżala trochę poskakał, u Thomasa Thurnbichlera zdążył pokazać się parę razy rok temu, w Planicy ustanowił nawet nowy rekord życiowy – 235,5 m. 

Zimę 2023/2024 znów źle zaczął, ale po krótkiej przerwie wrócił na Turniej Czterech Skoczni i od startu w Ga-Pa w kolejnych 15 konkursach zdobywał pucharowe punkty. Wreszcie przyszedł konkurs w Lahti i pierwsze podium w życiu. Po dwunastu latach czekania. 

Dociekania, jak to się stało, na razie zamyka stwierdzeniem, że żadnej rewolucji w swych skokach zrobił. Tylko i aż pracował najsolidniej jak potrafi na fundamencie postawionym lata temu. W biografii FIS tyczącej hobby poza sportem kazał wpisać: grill. 

Skoki narciarskie
Konkurs lotów w Planicy. Kryształy były dla innych
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Skoki narciarskie
Planica. Ostatni kryształ dla Daniela Hubera, piękne loty Olka Zniszczoła
Skoki narciarskie
Finał PŚ w Planicy. Drużynowo najlepsi Austriacy, Polska piąta
Skoki narciarskie
Skoki narciarskie. Alexander Stoeckl może przejąć reprezentację Polski
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Skoki narciarskie
Puchar Świata. Peter Prevc żegna skoki zwycięstwem w Planicy