Skala trudności przed biało-czerwonymi rośnie stopniowo. Zawodniczki Stefano Lavariniego zaczęły od meczu z Węgierkami, dla których wygranie każdego seta jest wydarzeniem. Potem zmierzyły się z Łotwą, która sprawiła im nadspodziewanie dużo problemów, za co spadła na nie krytyka.
Teraz przyszedł czas na mocniejszą drużynę Słowenii, więc nic dziwnego, że pojawiły się obawy, czy Polkom nie zdarzy się potknięcie, zwłaszcza że rywalki rozbiły reprezentację Niemiec 3:0 i postawiły się Turczynkom (1:3).
Mistrzostwa Europy siatkarek. Polska – Słowenia 3:0
Na szczęście im trudniejszy rywal, tym Polki grają lepiej. Obiecywały mobilizację i słowa dotrzymały. Pierwszy set poszedł zgodnie z nadziejami wszystkich kibiców. Polki odskoczyły i broniły przewagi. Trener Słoweńców zarzucał swoim zawodniczkom, że grają zbyt miękko, ale to nic nie dało. Piłkę setową Magdalena Jurczyk zdobyła blokiem, nawet już opadając na parkiet, a potem pomyliła się Eva Pavlović Mori i można było zejść na przerwę.
Czym jednak byłyby mecze Polek bez odrobiny kłopotów, z których mogłyby wyjść obronną ręką? W drugim secie zdarzył im się dłuższy przestój, w trakcie którego naszym zawodniczkom przytrafiły się wszystkie możliwe błędy. Były złe przyjęcia serwisu (Julita Piasecka), atak w aut Moniki Lampkowskiej i skuteczny blok Słowenek na Magdalenie Stysiak. Trener Lavarini wziął czas przy stanie 8:12, ale jego zawodniczki straciły jeszcze dwa punkty, zanim zaczęły mozolnie odrabiać straty. Doprowadziły do remisu 17:17, potem znowu pozwoliły rywalkom na zdobycie dwóch punktów, ale na szczęście zachowały zimną krew i w końcówce zwyciężyły na przewagi 28:26.
Trzeci set nie miał już specjalnej historii. Polki wyszły na prowadzenie 9:4, potem dały Słowenkom wrócić do gry, ale wtedy, kiedy było trzeba, wyższy bieg wrzuciły Piasecka i zwłaszcza Stysiak, nie dając rywalkom szans na skuteczną odpowiedź. Atakująca reprezentacji Polski zdobyła w tym spotkaniu aż 24 pkt., a druga w naszej kadrze pod względem skuteczności była Lampkowska, która zdobyła 12 pkt. Po przeciwnej stronie Fatoumatta Sillah zdobyła 19 pkt.
Teraz nasze siatkarki czeka dzień przerwy, a potem mecz z reprezentacją Niemiec. Polki na razie wykonują precyzyjnie plan, z którym przyjechały na ten turniej. Chcą zająć jak najwyższą pozycję (o pierwsze miejsce będzie trudno, bo w grupie mamy faworytki do złota, czyli Turczynki), żeby w ćwierćfinale uniknąć faworytek. Być może wreszcie drużynie Lavariniego uda się awansować do strefy medalowej.