Selekcjoner reprezentacji Polski rozpoczął pełną parą operację Los Angeles 2028. Kiedy w kwietniu ogłaszał kadrę na najbliższy sezon, od razu wyjaśnił, że nie ma Bartosza Kurka, bo chce dać kapitanowi odpocząć.
Atakujący reprezentacji Polski sam podkreślał, że przez problemy zdrowotne jego forma nie jest najlepsza. Ten sezon ma wykorzystać na to, by się podleczyć. Nie ma też Bartosza Bednorza i Norberta Hubera, a podstawowego rozgrywającego Marcina Janusza z reprezentacji Polski wykluczyła choroba.
Liga Narodów siatkarzy. Polska – USA o złoto
Przy tej skali zmian można było się bać, czy Polacy poradzą sobie równie dobrze, jak choćby w ostatnim sezonie, gdy wygrali Ligę Narodów i zajęli trzecie miejsce w mistrzostwach świata. Wygląda jednak na to, że głębia składu reprezentacji Polski jest naprawdę duża, a dodatkowo Grbić dobrze wprowadza nowych zawodników.
Rozgrywający Marcin Komenda i atakujący Bartłomiej Bołądź pojawiają się w składzie od kilku lat i potrafią zastąpić liderów. Nawet kiedy Polacy grali rezerwowym składem przeciwko Słowenii (z tych bardziej doświadczonych był w składzie tylko Aleksander Śliwka, a rozgrywał Jan Firlej), to potrafili wyrwać rywalom dwa sety.
Teraz, w Ningbo, kiedy Grbić ma do dyspozycji Wilfredo Leona, Bołądzia, Artura Szalpuka i Tomasza Fornala, Słoweńcy byli dla Polaków jedynie tłem. Biało-czerwoni dobrze atakowali, świetnie blokowali i wyprowadzali skuteczne kontry. Liderem był Bołądź, ale punkty zdobył też Leon, który niszczył rywali zagrywką, a kiedy trzeba było, w trzecim secie na boisku pojawił się Kamil Semeniuk i dał odpocząć Leonowi.
Gdzie obejrzeć finał Ligi Narodów siatkarzy?
Polacy w półfinale zagrali trzy łatwe sety, a w dodatku zaczęli odpoczywać kilka godzin wcześniej niż Amerykanie, którzy stoczyli zacięty, pięciosetowy bój z Japończykami. Na tym etapie sezonu, po wielu podróżach międzykontynentalnych, to może mieć olbrzymie znaczenie.
Amerykanie też wkroczyli w etap przebudowy, bo w końcu za dwa lata będą gospodarzami turnieju olimpijskiego i będą celowali w złoty medal. W składzie nie ma m.in. Thomasa Jaeschke, Aarona Russella czy Maxwella Holta, ale ci, którzy są, wcale nie muszą być gorsi. Reprezentacja USA już przyzwyczaiła do tego, że potrafi się przygotować na najważniejsze imprezy i zawsze w zanadrzu ma nowych, świetnych zawodników. W fazie grupowej Polacy wygrali 3:0, ale w niedzielę to nic nie musi znaczyć. Zapowiada się świetne widowisko.
Finał Ligi Narodów w niedzielę o 13.30 w Polsacie oraz w sportowych kanałach Polsatu i na platformie Polsat Box Go