Pod wodzą Stefano Lavariniego reprezentacja Polski zaskakująco dobrze prezentowała się w poprzednich latach w Lidze Narodów, gdzie trzy razy z rzędu stawała na najniższym stopniu podium.

Jednocześnie w wielkich imprezach nie potrafiła przebić się przez ćwierćfinał, chociaż trzeba Polkom oddać, że zawsze trafiały tam na najsilniejsze rywalki: w 2022 r. przegrały z późniejszymi mistrzyniami świata Serbkami, rok później z mistrzyniami Europy Turczynkami, potem na igrzyskach olimpijskich lepsze od nich okazały się srebrne medalistki Amerykanki, a rok temu na mundialu Włoszki, które sięgnęły po tytuł.

Ruszają mistrzostwa Europy. Na co stać polskie siatkarki?

Teraz może być lepiej, bo jeśli Polki awansują z drugiego lub trzeciego miejsca, to w 1/4 finału powinny trafić na reprezentację Belgii lub Holandii, a to rywalki z niższej półki niż np. reprezentacja Włoch. O wygraniu grupy, w której drużyna biało-czerwonych zmierzy się m.in. z Turcją, raczej nikt nie myśli, ale już druga pozycja wydaje się obowiązkiem, bo Łotwa, Niemcy, Słowenia, a tym bardziej Węgry nie są realnym zagrożeniem.

Czytaj więcej

Rosja nie wyśle siatkarzy na mistrzostwa świata w Polsce

Polki w tym sezonie nie grały dobrze w Lidze Narodów, gdzie nie udało im się zakwalifikować do turnieju finałowego, o czym zadecydowała porażka 2:3 z Japonią, ale paradoksalnie mogło im to wyjść na dobre, bo miały więcej czasu na treningi. Nic dziwnego, że trener Lavarini jest przekonany, że jego drużyna jest dobrze przygotowana do mistrzostw Europy i to nawet w sytuacji, w której kilka zawodniczek odmówiło przyjazdu na zgrupowanie.

– Zawsze trzeba stawiać sobie wysokie cele, bo tylko wtedy się je osiąga. Polki powinny myśleć o tym, że jadą na turniej walczyć o medale, ale trzeba przyjąć metodę małych kroków i starać się wygrać każdy kolejny mecz. Niepokojące jest to, że mamy trochę problemów zdrowotnych, pytanie, na ile udało się je zniwelować – mówi „Rz” była reprezentantka Polski Aleksandra Jagieło.

Gdzie obejrzeć mecze mistrzostw Europy siatkarek?

Kłopoty zdrowotne to przede wszystkim kontuzja Martyny Łukasik, która musiała się poddać zabiegowi i tego lata już nie wróciła do gry. Łukasik jest kluczową zawodniczką na pozycji przyjmującej i jej brak na pewno będzie odczuwalny, ale z kolei na zgrupowanie przed turniejem do Szczyrku przyjechała Martyna Czyrniańska, która nie grała w Lidze Narodów z powodu urazu mięśni brzucha. Na pewno warto przyglądać się grze Julii Szczurowskiej, która może być liderką naszej kadry.

Reprezentacja Polski rozpoczyna turniej w sobotę spotkaniem z Węgrami (18.00), które trzy lata temu ugrały na mistrzostwach Europy ledwie dwa sety (z czego jeden przeciwko siatkarkom Lavariniego), jest więc szansa na dobre i łatwe wejście w imprezę. A potem trzeba będzie iść krok po kroku.

Mecze Polek pokaże Polsat. Wszystkie spotkania mistrzostw Europy w kanałach sportowych Polsatu i na platformie Polsat Box Go