Gdy pod koniec stycznia pojawiła się informacja, że podpisał kontrakt z Jastrzębskim Węglem, niektórzy łapali się za głowy. Mistrzowie Polski - w związku z problemami zdrowotnymi łotewskiego rozgrywającego Edvinsa Skrudersa - sięgnęli po Macionczyka (rocznik 1979), który ostatni mecz w PlusLidze rozegrał w 2018 roku.
Trafił do Jastrzębia-Zdroju z BBTS-u Bielsko-Biała i nie tylko znalazł się w kadrze meczowej, ale nawet — wobec kontuzji podstawowego rozgrywającego Benjamina Toniuttiego - wyszedł na parkiet w podstawowym składzie na mecz z GKS-em Katowice. Doświadczony zawodnik umiejętnie, choć zdążył z drużyną potrenować zaledwie przez kilka dni, dowodził grą zespołu i zasłużenie uznano go najlepszym zawodnikiem spotkania.