Awans z grupy był dla Polek na tym turnieju obowiązkiem. Biało-czerwone ten plan wykonały: zajęły drugie miejsce za mistrzyniami świata Serbkami i w niedzielę o ćwierćfinał zmierzyły się z Niemkami. Obie drużyny znają się bardzo dobrze - to był już ich trzeci mecz w tym sezonie. Wcześniej w Lidze Narodów dwa razy lepsze okazały się reprezentantki Polski, więc nic dziwnego, że prowadzący Niemcy Vital Heynen mówił przed meczem, że Polski w tej części turnieju chciał uniknąć.
Plan jednak nie wypalił, bo j Jego drużyna przegrała w grupie aż trzy mecze z: Azerbejdżanem, Czechami i Turcją, i zajęła dopiero trzecią pozycję. Polki były w tym meczu faworytkami i zagrały tak, jak powinny: spokojnie, bez szaleństw i konsekwentnie. Kiedy było trzeba i Niemki próbowały sprawić kłopoty, włączała się Magdalena Stysiak i uspokajała sytuację. Tak było w pierwszym secie, kiedy rywalki doprowadziły najpierw do remisu 13:13, a potem 20:20. Wydawało się, że tę partię reprezentacja Polski wygra spokojnie, ale trzeba się było trochę podenerwować. Było już blisko gry na przewagi, jednak po challenge'u okazało się, że niemiecki blok dotknął piłki po ataku Stysiak. Zrobiło się 24:22, a za chwilę polska atakująca zaserwowała asa i można było odetchnąć. Pierwszy krok został wykonany.
Czytaj więcej
Reprezentacja Polski ma potencjał na wygranie mistrzostw Europy. Poza tym dobrze, żeby na tej dru...
Drugi set zaczął się odwrotnie niż pierwszy - to Niemki zbudowały kilkupunktową przewagę. Tylko na tyle było je jednak stać. Przy zagrywce Martyny Łukasik Polki z wyniku 4:7 wyszły na 8:7, a potem włączyły jeszcze wyższy bieg. Od stanu 11:10 m.in. dzięki dobrym serwisom Moniki Fedusio zrobiło się 18:10 i można było zacząć myśleć o trzecim secie. W końcówce grę wzięły na siebie Stysiak i Agnieszka Korneluk.
Trzeci set wyglądał podobnie jak drugi. Ambitne Niemki walczyły, budowały przewagę, sprawiały kłopoty, ale koniec końców musiały ulec. W grze na przewagi znów nie zawiodła Stysiak i można było podnieść ręce w górę.