Koniec wieńczy dzieło: Polska najlepsza w Lidze Narodów

W finale turnieju w ERGO Arenie Polacy zagrali koncertowo i pokonali reprezentację USA 3:1. To był pokaz mocy drużyny prowadzonej przez Nikolę Grbicia.

Publikacja: 23.07.2023 22:27

Siatkarze reprezentacji Polski cieszą się ze zwycięstwa po meczu o 1. miejsce turnieju finałowego Li

Siatkarze reprezentacji Polski cieszą się ze zwycięstwa po meczu o 1. miejsce turnieju finałowego Ligi Narodów z USA

Foto: PAP, Adam Warżawa

Przed rozpoczęciem sezonu reprezentacyjnego można było się zastanawiać, jak zagrają Polacy. Nikola Grbić zrobił szeroki przegląd kadr, powołał kilku debiutantów, każdemu dał szansę zaprezentować się na parkiecie. Lato stoi pod znakiem mistrzostw Europy i kwalifikacji olimpijskich, więc teraz był najlepszy moment na sprawdzenie zaplecza.

Nic to jednak Polakom nie zaszkodziło. Selekcjoner sprawdził to, co chciał, a materiału szkoleniowego zebrał bardzo dużo, bo w kilku meczach jego zawodnicy grali po pięć setów. Co pocieszające, tie breaki rozstrzygali na swoją korzyść, więc do turnieju finałowego w trójmiejskiej ERGO Arenie przystąpili, mając na koncie 10 zwycięstw w 12 meczach fazy grupowej. Pokazali w nich nie tylko skuteczną, ale też dobrą siatkówkę, niezależnie od tego, w jakim składzie posłał ich na parkiet selekcjoner.

W turnieju finałowym dołożyli jeszcze dwa kolejne zwycięstwa. Dużo optymizmu w serca kibiców wlała zwłaszcza ćwierćfinałowa wygrana z Brazylią. Jeśli w starciu z takim rywalem nie traci się nawet seta, to znaczy, że można ograć każdego. W sobotę biało-czerwoni ograli jeszcze rewelację rozgrywek, drużynę Japonii i zapewnili sobie awans do finału. Tam czekali na nich Amerykanie.

Tego rywala można się obawiać, bo reprezentacja USA potrafi przygotować się do najważniejszych imprez, a im bliżej jest igrzysk olimpijskich, tym zwykle forma tej drużyny rośnie. Zawody w Paryżu odbędą się już w przyszłym roku, więc i Amerykanie są coraz mocniejsi. W fazie grupowej ograli Polaków 3:0, więc pewna doza niepewności przed rozpoczęciem meczu była uzasadniona. Na szczęście to spotkanie miało zupełnie inny przebieg.

Widać, że kilka tygodni treningów pod okiem Grbicia dobrze wpłynęło na formę zawodników. Rozumieją się coraz lepiej w ataku, są w świetnej formie fizycznej, znakomicie bronią. Tylko w drugim secie pozwolili rywalom rozwinąć skrzydła - w pozostałych partiach mieli mecz pod kontrolą.

Takiego rywala, jakim są Amerykanie nie da się pokonać, grając nierówno i mając tylko jedną opcję w ataku, więc w polskiej drużynie bohaterów było kilku. Potężnie z prawego skrzydła atakował Łukasz Kaczmarek. Świetnie uzupełniał go Aleksander Śliwka, który dodał do tego dobre serwisy i tradycyjnie znakomitą grę w obronie. Kiedy Amerykanie w drugim secie odrzucili Polaków zagrywką, pojawił się na boisku Tomasz Fornal i pokazał, że może być lekiem na takie problemy. Nie tylko świetnie przyjmował, ale też znakomicie atakował. Ataki ze skrzydeł były tak skuteczne, że rozgrywający Marcin Janusz właściwie nie musiał wystawiać do szóstej strefy.

Polakom nie zaszkodziła też kontuzja Mateusz Bieńka. Na środku siatki świetnie radził sobie Norbert Huber, który nie tylko dobrze atakował i serwował, ale też dobrze bronił, co u środkowych nie jest takie oczywiste.

Trener John Speraw szukał sposobu na nawiązanie z Polakami walki. W pewnym momencie zdjął nawet z boiska atakującego Matta Andersona, a wprowadził za niego trzeciego przyjmującego. Rozgrywający Micah Christenson szukał kolegi, który wziąłby na siebie zdobywanie punktów, ale co chwila moc pokazywał polski blok - piłka albo uderzała w parkiet po stronie Amerykanów, albo Polacy zdobywali punkty z kontry.

W czwartym secie zbudowali sobie od początku dużą przewagę i już właściwie w połowie tej partii można było zacząć świętowanie. Ochoczo zabrało się za to ponad 10 tysięcy kibiców na trybunach ERGO Areny, którzy tańczyli, śpiewali i bili brawo. Ostatni punkt zdobył Kaczmarek, któremu to się po prostu należało.

Tak grającą polską drużynę chciałoby się oglądać zawsze. To dobrze wróży przed dalszą częścią sezonu, gdzie na biało-czerwonych czekają kolejne wyzwania, w tym walka o udział w turnieju olimpijski. Na razie lato dla polskich kibiców jest wspaniałe. Po historycznym, trzecim miejscu reprezentacji kobiet w Lidze Narodów przyszło historyczne, pierwsze złoto panów. Oby tak dalej.

Polska - USA 3:1 (25:23, 24:26, 25:18, 25:18)

Przed rozpoczęciem sezonu reprezentacyjnego można było się zastanawiać, jak zagrają Polacy. Nikola Grbić zrobił szeroki przegląd kadr, powołał kilku debiutantów, każdemu dał szansę zaprezentować się na parkiecie. Lato stoi pod znakiem mistrzostw Europy i kwalifikacji olimpijskich, więc teraz był najlepszy moment na sprawdzenie zaplecza.

Nic to jednak Polakom nie zaszkodziło. Selekcjoner sprawdził to, co chciał, a materiału szkoleniowego zebrał bardzo dużo, bo w kilku meczach jego zawodnicy grali po pięć setów. Co pocieszające, tie breaki rozstrzygali na swoją korzyść, więc do turnieju finałowego w trójmiejskiej ERGO Arenie przystąpili, mając na koncie 10 zwycięstw w 12 meczach fazy grupowej. Pokazali w nich nie tylko skuteczną, ale też dobrą siatkówkę, niezależnie od tego, w jakim składzie posłał ich na parkiet selekcjoner.

Pozostało 80% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Siatkówka
Jastrzębski Węgiel wietrzy szatnię. Mistrzów Polski opuści jedenastu siatkarzy
Siatkówka
USA pierwszym rywalem Polaków w sezonie olimpijskim. Sufit zniknął z oczu
Siatkówka
Liga Narodów. Historyczny sukces polskich siatkarek przed igrzyskami w Paryżu
Siatkówka
Piotr Gruszka: Poznajmy swoją wartość, a później pracujmy na marzenia
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Siatkówka
Siatkarze Jastrzębskiego Węgla nie wygrali Ligi Mistrzów. Trentino za silne
Materiał Promocyjny
Problem sukcesji w polskich firmach będzie narastał