Korespondencja z Gliwic

Czwartkowy mecz w Gliwicach potwierdził,  że spotkania Polaków z Amerykanami to siatkarski klasyk. Obie drużyny znów zaserwowały kibicom wielosetowe widowisko, ale to nasi zawodnicy wypielęgnowali bilans bezpośrednich gier. Jest on za kadencji Sperawa korzystny dla Amerykanów (11:10), lecz Polacy wygrali trzy z czterech ostatnich meczów.

Czytaj więcej

Mistrzostwa świata. Jakub Kochanowski: Jesteśmy drużyną kompletną

- Jestem rozczarowany. Żałuję przede wszystkim drugiego seta, bo mieliśmy swoje okazje, a później trudno było wrócić z wyniku 0:2. Walczyliśmy jednak i jestem dumny z chłopaków. Na nasze nieszczęście Polacy w tie breaku znów zaczęli świetnie serwować, czym sprawili nam mnóstwo kłopotów - przyznaje Speraw.

Szkoleniowiec zaznacza, że jego drużynę stać na lepszą grę. - Nie mieliśmy tego lata wystarczająco dużo czasu na wspólną pracę, przed wylotem do Europy odbyliśmy osiem treningów. Stać nas na więcej. Nie jesteśmy jeszcze w miejscu, gdzie moglibyśmy być. Podczas poprzedniego mundialu graliśmy lepszą siatkówkę - mówi.

- Cztery lata temu w ćwierćfinale mistrzostw świata pokonał nas Bartosz Kurek, a teraz kluczowi byli środkowi bloku - dodaje Speraw, wskazując na wkład, jakie mieli w polskie zwycięstwo Jakub Kochanowski oraz Mateusz Bieniek. - Nie widziałem wszystkich meczów drugiej połowy drabinki, ale gracie u siebie i gracie świetnie. Jesteście kandydatem do złota.