Ostatni krok do wielkości

W piątek o 20.30 Polska gra o finał mistrzostw świata. – Będziemy jak gladiatorzy na arenie, sami przeciw wszystkim – mówi trener Bogdan Wenta. Sami przeciw Chorwatom, najlepszej drużynie turnieju, przeciw ich fanatycznym kibicom.

Publikacja: 29.01.2009 21:08

Artur Siódmiak bohaterem został we wtorek, ale w kadrze jest od dawna. Dwa lata temu zdobył z nią sr

Artur Siódmiak bohaterem został we wtorek, ale w kadrze jest od dawna. Dwa lata temu zdobył z nią srebrny medal w Niemczech

Foto: PAP/EPA

Taksówkarz na lotnisku w Zagrzebiu ma propozycję nie do odrzucenia. 350 euro za bilet. Kupił miesiąc temu, nie wiedział, kto będzie grał w półfinale. Chorwatom kibicuje całym sercem, ale jakoś żyć musi. Przecierpi mecz przed telewizorem w restauracji szwagra.

– Okazja. W mieście będziesz miał dwa razy droższe – tłumaczy, a chorwaccy piłkarze patrzą na niego z każdego billboardu w mieście. Zawsze ubrani w koszulki w biało-czerwoną szachownicę, zmieniają się tylko nazwy sponsorów. Jakby ta sama fotografia reklamowała wszystko: od jogurtów i zupek błyskawicznych po konta bankowe i samochody.

W telewizji przed głównym wydaniem wiadomości samochodem jedzie Igor Vori, chorwacki obrotowy. Wzrost: 202 centymetry, waga: 111 kilogramów. Ledwo mieści się za kierownicą, reklamuje abonament na jazdę po płatnych autostradach. Bez zatrzymywania się przy bramkach.

[srodtytul]Chorwackie morze, polskie wyspy [/srodtytul]

Chorwacka drużyna na razie nie zatrzymała się nawet na chwilę. Wygrała wszystkie osiem spotkań w turnieju. Ci, którzy grali przeciwko gospodarzom, podkreślali, że doping na trybunach onieśmiela, strach skrzywdzić ulubieńców tłumu.

Zagreb Arena stoi pod miastem, wygląda jak nowocześniejszy paryski Parc des Princes. Kosztowała 220 milionów euro, zbudowano ją od podstaw w 2008 roku, tak jak pięć z sześciu pozostałych obiektów na mistrzostwa. Wydaje się, że trybuny zaraz spadną na parkiet, nieprawdopodobny hałas robi tu nawet 100 osób.

W piątek hala zapełni się do ostatniego miejsca, przyjdzie 15 tysięcy kibiców. Morze Chorwatów i polskie wyspy. Nasi kibice obwiniają Związek Piłki Ręcznej w Polsce, że nie zrobił nic, żeby pomóc im w kupieniu wejściówek. Mimo to przyjechali. Dwóch fanów z Dzierżoniowa prosi o pomoc media, wcześniej liczyli na to, że o bilety dla nich postarają się sami zawodnicy. Po horrorze w meczu z Norwegią ruszyli się sprzed telewizorów, wsiedli w samochód i do Zagrzebia dotarli w dziewięć godzin.

Polscy piłkarze nie dowierzają, że w kraju ludzie oszaleli na ich punkcie. Słyszeli, że ostatni mecz oglądało ponad 5 milionów widzów, ale do show-biznesu i sprzedawania sławy na chorwacką modłę się nie rwą. Chcą być sobą, pewnie nawet nie wiedzą, że to właśnie do show-biznesu pasuje najbardziej. Trener odciął ich od świata. Dwa lata temu, kiedy dotarli do finału i zdobyli srebrny medal, nauczył się zdania, które powtarza im do znudzenia: "Dużo osiągnęliśmy, ale zabrakło nam ostatniego kroku".

[srodtytul]Smutny autobus [/srodtytul]

Halę Polacy obejrzeli w środę, w czwartek trenowali w sali jednej ze szkół w Zagrzebiu. Później zamknęli się w hotelu i oglądali mecze Chorwatów. W tym samym czasie pod miejsce, w którym odbędzie się dzisiejszy półfinał, podjechał najsmutniejszy autokar w mieście. Wysiedli z niego ze spuszczonymi głowami reprezentanci Niemiec. Gra o piąte miejsce z Węgrami to dla nich klęska. Wczorajsze zwycięstwo nie jest pociechą.

Wenta mówi o Chorwatach, że to grupa świetnych zawodników, którzy nie zawsze są drużyną. Na tych mistrzostwach są nią jak rzadko, nawet ich lider Ivano Balić mniej się popisuje. Dla Chorwacji poświęcił zdrowie, ból pleców dokucza mu już od kilku miesięcy, jednak nie chciał się położyć na stół operacyjny. Mówił, że mistrzostwa organizuje się po to, by je wygrać.

Ale Chorwaci szanują Polaków. Trener Lino Cervar od początku mówił, że drużyna Wenty zagra w finale. Cervar objął reprezentację siedem lat temu, po klęsce w mistrzostwach Europy. Wprowadził rządy twardej ręki, przymyka oko tylko na papierosy, a pali je pół drużyny.

Poza Baliciem i gigantem Vorim trzeba uważać na skrzydłowego Ivana Cupicia, któremu w celnych rzutach nie przeszkadza to, że stracił niedawno palec u lewej ręki, kiedy zahaczył obrączką o ogrodzenie. Zdobył już w mistrzostwach 48 bramek. Drugi wśród najskuteczniejszych w drużynie jest Domagoj Duvnjak. Ma 21 lat i kilka fanklubów, kibice śpiewają o nim piosenki. Szykowany jest na następcę Balicia. Wenta uważa, że już teraz daje drużynie więcej niż Ivano.

W polskiej kadrze dwóch ważnych piłkarzy narzeka na kontuzje. Bartosza Jureckiego boli palec u nogi. W czwartek nie trenował też Damian Wleklak. Obaj nie wyobrażają sobie, żeby przeciwko Chorwacji nie zagrać. – Chcemy tego finału jak nikt inny – mówi Wenta.

[srodtytul]Powtórzyć Pekin [/srodtytul]

Kiedy Polacy w fazie grupowej przegrywali z Niemcami, czekało na nich trzech dziennikarzy, a w kraju mówiono o końcu wielkiej drużyny. Potem wszystko się odmieniło. Gol w ostatnich sekundach meczu z Norwegią dał wiarę w cuda, teraz pora na kolejny krok. Gazeta "Jutarnji List" przypomina, że na igrzyskach w Pekinie Polacy wygrali z Chorwacją 3 bramkami i ostrzega, że są to w stanie powtórzyć. Chorwaci byle kogo się nie boją.

[ramka][srodtytul]Powiedzieli dla „Rzeczpospolitej” [/srodtytul]

[b]Bogdan Wenta, trener polskiej reprezentacji[/b]

Nie myślimy o medalach, myślimy o tym, jak pokonać Chorwatów. Wiem, że jeśli prześpimy pierwsze dwie minuty, to możemy przegrywać już czterema bramkami i będzie za późno na odrabianie strat. Mierzymy się z bardzo doświadczonym rywalem. W fazie grupowej w Varażdinie nic nam nie wychodziło, w fazie zasadniczej w Zadarze wygraliśmy wszystkie mecze, teraz znowu przenieśliśmy się do nowego miasta i trzeba utrzymać to, co udało nam się do tej pory wypracować. Musimy doceniać przeciwnika, ale nie możemy przestać wierzyć w siebie. Sobotni trening przed meczem jest zamknięty dla mediów i kibiców. Doceniamy to, że naszą grą interesuje się cały kraj, ale chcemy dostarczyć wam jeszcze więcej radości.

[b]Bartosz Jurecki, kołowy polskiej drużyny[/b]

Niestety, dzień przed meczem nie mogłem normalnie trenować. Boli mnie palec prawej stopy, najprawdopodobniej naciągnąłem więzadło. Przeciwko Chorwacji muszę zagrać, bo to mecz, który może dać nam miejsce w historii. Gospodarze turnieju są drużyną kompletną, mocną we wszystkich elementach gry. Ale udało nam się pokonać tego przeciwnika na igrzyskach w Pekinie, dlaczego mielibyśmy tego nie powtórzyć w MŚ. Musimy zagrać tak dobrze jak z Danią i Serbią i wierzyć w siebie tak jak w ostatnim meczu z Norwegią.

[b]Damian Wleklak, rozgrywający i kapitan[/b]

Wreszcie! Tyle czekałem, aż wszystko zadziała jak trzeba. Trzy tygodnie temu według kibiców byłem reprezentacji niepotrzebny, teraz mówią, że jestem bardzo ważny. Sukces wszystko zmienia. My zwyczajnie się lubimy, jesteśmy grupą przyjaciół, dobrze czujemy się w swoim towarzystwie i często spotykamy się także poza zgrupowaniami. To, że codziennie rano budzę się tutaj z poczuciem, że wokół są sami swoi, może nam bardzo pomóc.

[/ramka]

Taksówkarz na lotnisku w Zagrzebiu ma propozycję nie do odrzucenia. 350 euro za bilet. Kupił miesiąc temu, nie wiedział, kto będzie grał w półfinale. Chorwatom kibicuje całym sercem, ale jakoś żyć musi. Przecierpi mecz przed telewizorem w restauracji szwagra.

– Okazja. W mieście będziesz miał dwa razy droższe – tłumaczy, a chorwaccy piłkarze patrzą na niego z każdego billboardu w mieście. Zawsze ubrani w koszulki w biało-czerwoną szachownicę, zmieniają się tylko nazwy sponsorów. Jakby ta sama fotografia reklamowała wszystko: od jogurtów i zupek błyskawicznych po konta bankowe i samochody.

Pozostało jeszcze 91% artykułu
Piłka ręczna
Liga Mistrzów. Ponury wieczór dla Orlenu Wisły. Industria żegna się z honorem
Materiał Promocyjny
Rośnie znaczenie magazynów energii dla systemu energetycznego i bezpieczeństwa kraju
Piłka ręczna
Liga Mistrzów. Orlen Wisła Płock i Industria Kielce grają o ćwierćfinał
Piłka ręczna
Marcin Lijewski nie będzie już trenerem reprezentacji. Nie było wyjścia
Piłka ręczna
Industria Kielce gra o przetrwanie w Lidze Mistrzów. Czy Tałant Dujszebajew może odejść?
Materiał Partnera
Kroki praktycznego wdrożenia i operowania projektem OZE w wymiarze lokalnym
Piłka ręczna
Kolejna rewolucja w polskiej piłce ręcznej. Selekcjoner Marcin Lijewski straci pracę
Materiał Promocyjny
Jak znaleźć nieruchomość w Warszawie i czy warto inwestować?