Jest nowy selekcjoner, czasu na treningi i sparingi było mało. Ta drużyna może być dla kibiców zagadką. Dla pana też?
Wiem, czego się spodziewać po naszej reprezentacji. Bazuję na danych, które do tej pory mamy, na jej wcześniejszych wynikach. Jako związek stawiamy przed tą drużyną realne cele, a takim według nas będzie zajęcie miejsca 13.–16. na rozpoczynających się właśnie mistrzostwach Europy. Wyjście z grupy będę traktował jako sukces, bo Islandia i Węgry są w tym momencie od nas mocniejsze. Pamiętajmy jednak, że w sporcie wszystko jest możliwe.
Wychodzą dwie drużyny, więc zwycięstwo nad Włochami nie wystarczy. Którego z faworytów będzie teoretycznie łatwiej pokonać?
Włochy w ostatnich latach też zrobiły postęp, ale jeśli mam wskazać, z którym faworytem mamy większe szanse, to wydaje mi się, że z Węgrami. Czemu? Wiem, jak grają Islandczycy, co potrafią. Znam też zespół węgierski. Pamiętam, jak graliśmy z nimi niedawno i chociaż nie wygraliśmy, to wiem, że jest to drużyna, która też popełnia błędy i nie prezentuje tak równej formy, jak reprezentacja Islandii. Pamiętajmy jednak, że to jest sport i mogę się mylić.
Czytaj więcej
Polscy piłkarze ręczni już 2 stycznia zaczynają zgrupowanie w Cetniewie przed mistrzostwami Europ...
Przed obozem w Cetniewie było tylko krótkie zgrupowanie połączone z meczem z Czechami w październiku. Wtedy brakowało wielu ważnych zawodników. Selekcjoner zdąży wdrożyć swoje pomysły?
Trenerzy wszystkich reprezentacji narodowych, we wszystkich dyscyplinach powtarzają, że okres przygotowania do turnieju jest krótki, ale wiedzą to, biorąc taką pracę. Ważne, żeby zespół potrafił zrealizować to, czego się od niego wymaga. Mądrość trenera polega z kolei na tym, żeby dawać do wykonania realne zadania, biorąc pod uwagę umiejętności graczy. Rozmawiałem z Jotą Gonzalezem po meczach z Serbią, z których jeden wygraliśmy i jeden zremisowaliśmy. Trener nie ma zastrzeżeń do wyników, ale wymaga więcej od zespołu. Szanuję jego postawę, bo widzę, że jest ambitny. Powiedział, jakie są mankamenty, ale nie chcę niczego zdradzać, żeby nie ułatwiać zadania przeciwnikom. Na pewno na plus trzeba wskazać wielkie zaangażowanie zespołu. Piłkarze przychodzą, pytają, co muszą poprawić, odnoszą się do materiałów, które dostali. Selekcjoner widzi, że do Cetniewa przyjechali zawodnicy, którzy są gotowi poświęcać się dla drużyny.
Zdaje się, że pytał ich o to na początku pracy?
Tak, zaczął od takiego pytania. Pełna wiara i zaangażowanie zespołu jest kluczem do sukcesu. Jeśli ktoś przyjeżdża i sam nie wie, po co, to szkoda jego i naszego czasu.