Reklama

Sławomir Szmal dla „Rzeczpospolitej". „Wyjście z grupy na mistrzostwach Europy będzie sukcesem"

Stawiamy przed tą drużyną realne cele, a takim według nas będzie zajęcie miejsca 13.–16. – mówi „Rzeczpospolitej” przed mistrzostwami Europy Sławomir Szmal, prezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce.

Publikacja: 16.01.2026 04:39

Sławomir Szmal, prezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce

Sławomir Szmal, prezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce

Foto: PAP/Leszek Szymański

Jest nowy selekcjoner, czasu na treningi i sparingi było mało. Ta drużyna może być dla kibiców zagadką. Dla pana też?

Wiem, czego się spodziewać po naszej reprezentacji. Bazuję na danych, które do tej pory mamy, na jej wcześniejszych wynikach. Jako związek stawiamy przed tą drużyną realne cele, a takim według nas będzie zajęcie miejsca 13.–16. na rozpoczynających się właśnie mistrzostwach Europy. Wyjście z grupy będę traktował jako sukces, bo Islandia i Węgry są w tym momencie od nas mocniejsze. Pamiętajmy jednak, że w sporcie wszystko jest możliwe.

Wychodzą dwie drużyny, więc zwycięstwo nad Włochami nie wystarczy. Którego z faworytów będzie teoretycznie łatwiej pokonać?

Włochy w ostatnich latach też zrobiły postęp, ale jeśli mam wskazać, z którym faworytem mamy większe szanse, to wydaje mi się, że z Węgrami. Czemu? Wiem, jak grają Islandczycy, co potrafią. Znam też zespół węgierski. Pamiętam, jak graliśmy z nimi niedawno i chociaż nie wygraliśmy, to wiem, że jest to drużyna, która też popełnia błędy i nie prezentuje tak równej formy, jak reprezentacja Islandii. Pamiętajmy jednak, że to jest sport i mogę się mylić.

Czytaj więcej

Wrócili weterani. Jak polscy piłkarze ręczni przygotowują się do mistrzostw Europy

Przed obozem w Cetniewie było tylko krótkie zgrupowanie połączone z meczem z Czechami w październiku. Wtedy brakowało wielu ważnych zawodników. Selekcjoner zdąży wdrożyć swoje pomysły?

Trenerzy wszystkich reprezentacji narodowych, we wszystkich dyscyplinach powtarzają, że okres przygotowania do turnieju jest krótki, ale wiedzą to, biorąc taką pracę. Ważne, żeby zespół potrafił zrealizować to, czego się od niego wymaga. Mądrość trenera polega z kolei na tym, żeby dawać do wykonania realne zadania, biorąc pod uwagę umiejętności graczy. Rozmawiałem z Jotą Gonzalezem po meczach z Serbią, z których jeden wygraliśmy i jeden zremisowaliśmy. Trener nie ma zastrzeżeń do wyników, ale wymaga więcej od zespołu. Szanuję jego postawę, bo widzę, że jest ambitny. Powiedział, jakie są mankamenty, ale nie chcę niczego zdradzać, żeby nie ułatwiać zadania przeciwnikom. Na pewno na plus trzeba wskazać wielkie zaangażowanie zespołu. Piłkarze przychodzą, pytają, co muszą poprawić, odnoszą się do materiałów, które dostali. Selekcjoner widzi, że do Cetniewa przyjechali zawodnicy, którzy są gotowi poświęcać się dla drużyny.

Zdaje się, że pytał ich o to na początku pracy?

Tak, zaczął od takiego pytania. Pełna wiara i zaangażowanie zespołu jest kluczem do sukcesu. Jeśli ktoś przyjeżdża i sam nie wie, po co, to szkoda jego i naszego czasu.

Reklama
Reklama

Do kadry wrócił Tomasz Gębala. Pan też go przekonywał?

Rozmawiałem z nim o grze w reprezentacji, ale trzeba zaznaczyć, że to osoba i wola trenera były decydujące. To on przekonał Tomka Gębalę, że warto wrócić, zresztą Jota Gonzalez wszystkich zaraża swoją charyzmą i chęcią do ciężkiej pracy. W trakcie kariery pracowałem z wieloma trenerami i wiem, że jeśli szkoleniowiec jest w pełni zaangażowany i tworzy dobrą atmosferę, to będą wyniki.

Jota Gonzalez wszystkich zaraża swoją charyzmą i chęcią do ciężkiej pracy

Jest jednak bariera językowa, a sam trener dopiero uczy się polskiej kultury. Jak tu budować atmosferę?

Jota Gonzalez pracował z zawodnikami z różnych krajów, więc wie, jak się komunikować. Ma w sztabie pomocników, którzy mu w tym pomagają. Wydaje się, że to spokojny człowiek, ale obserwując ostatnie mecze, widziałem u trenera dużo emocji. Jego asystent Julen Aguinagalde starał się go tonować. Widać, że selekcjonerowi bardzo zależy.

Pan polecał Aguinagalde, z którym znacie się z Kielc?

Julen jest moim dobrym kolegą, ale nie polecałem go. To trener koniecznie chciał go w sztabie, podkreślał, że potrzebuje człowieka, który rozumie jego system gry i w dodatku mówi po polsku. Dzięki temu łatwiej będzie przekazać wiedzę zawodnikom.

Czytaj więcej

Piłka ręczna: Zwycięstwo na koniec, są powody do optymizmu

Zawodnicy wyszkoleni w Polsce mogą pasować do hiszpańskiego stylu gry?

Nie dzieliłbym piłki ręcznej na hiszpańską czy skandynawską. Dobrze wyszkolony zawodnik dostosuje się do każdego zadania, bez względu na to, skąd jest jego trener. Z drugiej strony trener musi dostosować swoje oczekiwania do umiejętności graczy. Jest świetnym analitykiem. Przed zatrudnieniem Gonzaleza wykonywaliśmy badania kompetencji i właśnie takie wyniki otrzymaliśmy. Dopiero później dowiedzieliśmy się, że jest wykładowcą matematyki. Szybko wyciąga wnioski, tak właśnie zadziałał: dostosował zadania do umiejętności.

Reklama
Reklama

Nie pozwala na improwizację? Zagrywki mają wyglądać tak, jak je wymyślił?

W jego systemie gry jest wszystko ułożone, stara się pilnować porządku. Zauważyłem, że akcje, które Gonzalez rozrysowuje na czasie, są naprawdę dobrze opracowane. W meczach z Serbią dało się zauważyć, że najczęściej po przerwie na żądanie zawodnicy potrafili sobie wypracować dogodne sytuacje. To może być taki dodatkowy plus w grze naszej drużyny.

Trener i zawodnicy mówią, że chcieliby wyjść z grupy, a żeby tak się stało, muszą czymś zaskoczyć rywali

Mecze z Serbią odbywały się za zamkniętymi drzwiami. Marketingowo lepiej byłoby pokazać reprezentację kibicom.

Zgadza się, ale najważniejsze są mistrzostwa. Trener i zawodnicy mówią, że chcieliby wyjść z grupy, a żeby tak się stało, muszą czymś zaskoczyć rywali. Jeśli sparingi byłyby otwarte, to przeciwnikom łatwiej byłoby się przygotować do spotkania z nami. Dlatego zgodziłem się na zamknięte sparingi. Czasem przed ważną imprezą rozgrywaliśmy turniej w Polsce, często lataliśmy do Hiszpanii. Teraz mogliśmy mieć obóz u siebie i mecze z Serbią, i z tego skorzystaliśmy.

Serbowie nalegali na zamknięcie sparingów? W koszykówce często tak robią.

To był pomysł trenera Gonzaleza, ale Serbów też trenuje Hiszpan, więc pewnie łatwiej im było się pod tym względem porozumieć.

Co może być największą bronią naszej drużyny?

Myślę, że może to być defensywa. Trzeba też liczyć na bramkarzy, że pomogą i obronią coś ekstra.

Po to wrócił Tomasz Gębala?

Tomek jest dobrym obrońcą, ale nie jedynym, który umie grać w defensywie. Mamy kilku doświadczonych zawodników i na pewno trener na nich liczy.

Piłka ręczna
Wrócili weterani. Jak polscy piłkarze ręczni przygotowują się do mistrzostw Europy
Piłka ręczna
Piłka ręczna: Zwycięstwo na koniec, są powody do optymizmu
Piłka ręczna
Mistrzostwa świata piłkarek ręcznych. Koniec polskich marzeń o medalu
Piłka ręczna
Mistrzostwa świata piłkarek ręcznych. Zwycięstwo wyszarpane, nadzieje przedłużone
Piłka ręczna
Mistrzostwa świata piłkarek ręcznych. Cudu nie było, Francuzki wyraźnie lepsze
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama