Reklama

ME piłkarzy ręcznych: ambicji aż za dużo, zimnej krwi za mało

W drugim meczu Mistrzostw Europy Polacy przegrali z Islandią 23:31. We wtorek zagrają z Włochami, już tylko o honor.

Publikacja: 18.01.2026 22:10

Ariel Pietrasik i Arnar Freyr Arnarsson z Islandii

Ariel Pietrasik i Arnar Freyr Arnarsson z Islandii

Foto: PAP/Adam Warżawa

Przed rozpoczęciem turnieju było wiadomo, że o awans do dalszych gier będzie bardzo trudno, bo Węgrzy i Islandczycy mieli od biało-czerwonych więcej atutów. Byli nie tylko lepiej wyszkoleni, ale też bardziej zgrani. Nasi zawodnicy dopiero poznają założenia nowego trenera Joty Gonzaleza, a on poznaje swoich zawodników. To wszystko było widać w obu meczach z faworytami.

Dopóki starczało sił i wynik był na styku, Polacy grali dobrze i napędzali się nawzajem ekspresyjną radością, ale kiedy nie wyszły dwie lub trzy akcje z rzędu, zaczynali tracić głowę i popełniać błędy. W niedzielę zaczęli bardzo dobrze. Byli agresywni w obronie, a trener Gonzalez postanowił zaskoczyć rywali zmianą systemu.

Czytaj więcej

Mistrzostwa Europy. Polakom zabrakło armat

Michał Olejniczak wychodził do rywali bardzo wysoko, zmuszając środkowych rozgrywających do rozpoczynania akcji z okolic środka boiska. Kiedy już Islandczycy go minęli, to przejmowali ich bracia Maciej i Tomasz Gębalowie, którzy nie tylko straszyli posturą, ale też zadziwiali mobilnością. Widać było, że Polacy mają ochotę na twardą grę. Kiedy w jednej z akcji Haukur Thrastarsson ostro potraktował Olejniczaka (kiedyś rywalizowali o miejsce w składzie Industrii Kielce), Polak w następnej akcji odpowiedział jeszcze bardziej zdecydowanie.

ME piłkarzy ręcznych: Dobry początek i twarda obrona nie wystarczyły

Nic dziwnego, że Islandczycy byli mało skuteczni i zdarzały im się pudła w prostych sytuacjach, a świetne interwencje dodawał jeszcze nasz bramkarz Miłosz Wałach. Długo wynik oscylował wokół remisu, a Polacy mieli nawet szansę na objęcie dwubramkowego prowadzenia. Jednak właśnie wtedy na kilka minut zacięli się w ataku i zamiast nałożyć presję na rywali, sami musieli gonić wynik.

Reklama
Reklama

Przez całą pierwszą połowę utrzymywali jednak bliski dystans, nawet popełniając proste straty w ataku. W ostatnich sekundach mieli szansę na zmniejszenie straty do dwóch goli. Akcję rozrysował trener Gonzalez, ale Michał Daszek nie zdołał oddać rzutu.

Czytaj więcej

Sławomir Szmal dla „Rzeczpospolitej". „Wyjście z grupy na mistrzostwach Europy będzie sukcesem"

W drugiej połowie nasi zawodnicy opadli chyba z sił i gra w ataku przestała im się układać. Popełniali faule w ataku i nie pomagała im nawet gra w przewadze. Na 13 minut przed końcem rywale prowadzili już 25:15 i było wiadomo, że tej przewagi nie oddadzą.

Druga porażka oznacza, że Polacy niemal na pewno żegnają się z turniejem, a we wtorek z Włochami zagrają o honor. Przed Jotą Gonzalezem jeszcze dużo pracy. Potrzeba też cierpliwości we wdrażaniu pomysłów hiszpańskiego szkoleniowca i zaufania ze strony związku. Jeśli chcemy wrócić do czasów świetności, to powinniśmy się przygotować na długi marsz.

Piłka ręczna
Mistrzostwa Europy. Polakom zabrakło armat
Piłka ręczna
Sławomir Szmal dla „Rzeczpospolitej". „Wyjście z grupy na mistrzostwach Europy będzie sukcesem"
Piłka ręczna
Wrócili weterani. Jak polscy piłkarze ręczni przygotowują się do mistrzostw Europy
Piłka ręczna
Piłka ręczna: Zwycięstwo na koniec, są powody do optymizmu
Piłka ręczna
Mistrzostwa świata piłkarek ręcznych. Koniec polskich marzeń o medalu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama