Reklama

ME piłkarzy ręcznych: ambicji aż za dużo, zimnej krwi za mało

W drugim meczu Mistrzostw Europy Polacy przegrali z Islandią 23:31. We wtorek zagrają z Włochami, już tylko o honor.
Ariel Pietrasik i Arnar Freyr Arnarsson z Islandii

Ariel Pietrasik i Arnar Freyr Arnarsson z Islandii

Foto: PAP/Adam Warżawa

Przed rozpoczęciem turnieju było wiadomo, że o awans do dalszych gier będzie bardzo trudno, bo Węgrzy i Islandczycy mieli od biało-czerwonych więcej atutów. Byli nie tylko lepiej wyszkoleni, ale też bardziej zgrani. Nasi zawodnicy dopiero poznają założenia nowego trenera Joty Gonzaleza, a on poznaje swoich zawodników. To wszystko było widać w obu meczach z faworytami.

Dopóki starczało sił i wynik był na styku, Polacy grali dobrze i napędzali się nawzajem ekspresyjną radością, ale kiedy nie wyszły dwie lub trzy akcje z rzędu, zaczynali tracić głowę i popełniać błędy. W niedzielę zaczęli bardzo dobrze. Byli agresywni w obronie, a trener Gonzalez postanowił zaskoczyć rywali zmianą systemu.

Czytaj więcej

Mistrzostwa Europy. Polakom zabrakło armat

Michał Olejniczak wychodził do rywali bardzo wysoko, zmuszając środkowych rozgrywających do rozpoczynania akcji z okolic środka boiska. Kiedy już Islandczycy go minęli, to przejmowali ich bracia Maciej i Tomasz Gębalowie, którzy nie tylko straszyli posturą, ale też zadziwiali mobilnością. Widać było, że Polacy mają ochotę na twardą grę. Kiedy w jednej z akcji Haukur Thrastarsson ostro potraktował Olejniczaka (kiedyś rywalizowali o miejsce w składzie Industrii Kielce), Polak w następnej akcji odpowiedział jeszcze bardziej zdecydowanie.

ME piłkarzy ręcznych: Dobry początek i twarda obrona nie wystarczyły

Nic dziwnego, że Islandczycy byli mało skuteczni i zdarzały im się pudła w prostych sytuacjach, a świetne interwencje dodawał jeszcze nasz bramkarz Miłosz Wałach. Długo wynik oscylował wokół remisu, a Polacy mieli nawet szansę na objęcie dwubramkowego prowadzenia. Jednak właśnie wtedy na kilka minut zacięli się w ataku i zamiast nałożyć presję na rywali, sami musieli gonić wynik.

Reklama
Reklama

Przez całą pierwszą połowę utrzymywali jednak bliski dystans, nawet popełniając proste straty w ataku. W ostatnich sekundach mieli szansę na zmniejszenie straty do dwóch goli. Akcję rozrysował trener Gonzalez, ale Michał Daszek nie zdołał oddać rzutu.

Czytaj więcej

Sławomir Szmal dla „Rzeczpospolitej". „Wyjście z grupy na mistrzostwach Europy będzie sukcesem"

W drugiej połowie nasi zawodnicy opadli chyba z sił i gra w ataku przestała im się układać. Popełniali faule w ataku i nie pomagała im nawet gra w przewadze. Na 13 minut przed końcem rywale prowadzili już 25:15 i było wiadomo, że tej przewagi nie oddadzą.

Druga porażka oznacza, że Polacy niemal na pewno żegnają się z turniejem, a we wtorek z Włochami zagrają o honor. Przed Jotą Gonzalezem jeszcze dużo pracy. Potrzeba też cierpliwości we wdrażaniu pomysłów hiszpańskiego szkoleniowca i zaufania ze strony związku. Jeśli chcemy wrócić do czasów świetności, to powinniśmy się przygotować na długi marsz.

Piłka ręczna
Euro 2026 w piłce ręcznej: Klęska. Polaków czeka mnóstwo pracy
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Piłka ręczna
Mistrzostwa Europy. Polakom zabrakło armat
Piłka ręczna
Sławomir Szmal dla „Rzeczpospolitej". „Wyjście z grupy na mistrzostwach Europy będzie sukcesem"
Piłka ręczna
Wrócili weterani. Jak polscy piłkarze ręczni przygotowują się do mistrzostw Europy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama