Industria Kielce u szejków w gościnie

W Arabii Saudyjskiej trwają klubowe mistrzostwa świata. Industria Kielce jest już w półfinale. Teraz zagra z SC Magdeburg, to rewanż za finał Ligi Mistrzów.

Publikacja: 10.11.2023 03:00

Artem Karalek – piłkarz Industrii Kielce

Artem Karalek – piłkarz Industrii Kielce

Foto: Materiały Prasowe

Coraz więcej imprez przenosi się na Bliski Wschód i siłą rzeczy coraz mniej to kibiców dziwi. Szejkowie mają mnóstwo pieniędzy i chęci, żeby gościć u siebie sportowców. Może jeszcze konsternację wywołuje fakt, że Arabia Saudyjska za sześć lat będzie gospodarzem zimowych igrzysk azjatyckich, ale poza tym można odnieść wrażenie, że w tej części świata wszystko już było lub zaraz będzie.

Rok temu kibice futbolu po raz pierwszy jesienne wieczory spędzali, oglądając mecze piłkarskiego mundialu. Za miesiąc w Arabii Saudyjskiej zaczną się Klubowe Mistrzostwa Świata pod egidą FIFA. Na stadion w Dżuddzie wybiegną m.in. piłkarze Manchesteru City czy Urawa Red Diamonds, a jednym z sędziów będzie Szymon Marciniak. To dopiero przygrywka, bo niedawno FIFA ogłosiła, że w 2034 roku do Arabii Saudyjskiej zjadą się najlepsze reprezentacje na świecie, a skoro mogą tam grać piłkarze nożni, bo w razie potrzeby mundial przeniesie się na listopad i grudzień, to tym bardziej mogą – w klimatyzowanych halach – piłkarze ręczni.

Chcą wreszcie wygrać

Arabia Saudyjska gości IHF Super Globe już od 2019 roku, z roczną przerwą spowodowaną pandemią Covid-19. Przejęła turniej od Kataru, który ma też na koncie organizację mistrzostw świata w 2015 roku. Z tamtej imprezy polscy kibice mają świetne wspomnienia, bo drużyna Michaela Bieglera przywiozła brązowe medale.

Czytaj więcej

Bertus Servaas mówi: Dość

Teraz apetyty na sukces w tamtej części świata ma drużyna Barlinka Industrii Kielce, która prawo udziału w Super Globe wywalczyła, awansując do finału Ligi Mistrzów. Mistrzowie Polski mają w tym sezonie bardzo napięty kalendarz, ale z gry w Arabii Saudyjskiej nie chcieli zrezygnować.

– Jeśli dobrze liczę, to w tym sezonie zagramy ponad 60 meczów. Teoretycznie moglibyśmy tutaj nie przylatywać, ale chcemy wreszcie tę imprezę wygrać. Poza tym jej poziom i prestiż podnosi to, że grają cztery europejskie drużyny – mówił „Rz” przed pierwszym meczem turnieju Paweł Papaj, członek zarządu klubu.

Niewiele brakowało, a już w pierwszym spotkaniu mistrzowie Polski straciliby szansę na końcowy sukces. Do półfinału awansują tylko zwycięzcy grup, a na inaugurację turnieju kielecka drużyna z trudem wygrała z zespołem Al-Najma, z Bahrajnu (27:26). Dwa gole w końcówce zdobył, wracający po kontuzji Szymon Sićko.

Zawodnicy Tałanta Dujszebajewa mogli się tego meczu obawiać, chociaż teoretycznie zespoły z Europy prezentują dużo wyższy poziom niż ekipy z innych kontynentów.

– W zespole Al-Najma gra niemal cała reprezentacja Bahrajnu, a to nie jest taki znowu słabeusz. Poza tym nasi zawodnicy do Arabii Saudyjskiej przylatywali dzień przed meczem ze zgrupowań narodowych reprezentacji. Spotkali się tutaj, na miejscu i od razu po przylocie musieli się kłaść spać – opowiadał Paweł Papaj.

Zimny prysznic

Następnego dnia mieli wcześnie rano pobudkę, bo już przed południem polskiego czasu zaczynali swój mecz. Tak wcześnie w Polsce się nawet nie trenuje. Dodatkowo, w ostatnich tygodniach kilku zawodników zmagało się z kontuzjami. Przed samym turniejem do gry wrócili Sićko, Alex Dujszebajew i bramkarz Andreas Wolff. Na kontuzję barku narzekał skrzydłowy Arkadiusz Moryto.

W pierwszej połowie piłkarze Dujszebajewa radzili sobie całkiem dobrze (17:13), ale w drugiej być może opadli z sił. Stracili przewagę i na 2,5 minuty przed końcem nawet przegrywali. Na szczęście, gdy na zegarze zostały trzy sekundy, zwycięską bramkę zdobył Sićko. W drugim meczu już bez problemu rozbili San Francisco CalHeat 49:23 i zapewnili sobie awans do półfinału.

Czytaj więcej

Liga Mistrzów. Do zobaczenia za rok w Kolonii

– Wtorkowy zimny prysznic dał zespołowi kopa. Byliśmy bardziej skoncentrowani i szanowaliśmy przeciwnika – powiedział po drugim grupowym starciu w ramach IHF Super Globe trener Krzysztof Lijewski, cytowany przez oficjalną stronę klubu.

W sobotę, w grze o finał kielczanie zmierzą się z SC Magdeburg, z którym w dramatycznych okolicznościach przegrali w tegorocznym finale Ligi Mistrzów 29:30 (mecz został przerwany na kilkanaście minut po zasłabnięciu dziennikarza Pawła Kotwicy, który zmarł mimo podjętej akcji reanimacyjnej).

Teraz zwycięstwo będzie nie tylko pięknym, sportowym wydarzeniem, ale może też przynieść spore pieniądze. Organizatorzy za triumf w całym turnieju płacą 400 tys. dol., wicemistrzowie zgarną połowę tej kwoty, a trzecia drużyna dostanie 150 tys. dol. Za sam udział nie ma żadnej gratyfikacji, więc trzeba grać o wszystko.

Imprezy nie transmituje żadna polska telewizja.

Coraz więcej imprez przenosi się na Bliski Wschód i siłą rzeczy coraz mniej to kibiców dziwi. Szejkowie mają mnóstwo pieniędzy i chęci, żeby gościć u siebie sportowców. Może jeszcze konsternację wywołuje fakt, że Arabia Saudyjska za sześć lat będzie gospodarzem zimowych igrzysk azjatyckich, ale poza tym można odnieść wrażenie, że w tej części świata wszystko już było lub zaraz będzie.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Piłka ręczna
Hit transferowy w Orlen Lidze. Orlen Wisła Płock bierze mistrza olimpijskiego
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Piłka ręczna
Sławomir Szmal: Dobrze, że nieustannie jeździmy na największe imprezy
Piłka ręczna
Zadanie wykonane: Polska zagra w mistrzostwach świata
Piłka ręczna
Kontrowersje i rzuty karne. Final4 nie dla Industrii Kielce
Piłka ręczna
Turniej Final4 troszkę bliżej. Industria Kielce pokonała Magdeburg sc