Z reprezentacją nie będą już pracować Bogusław Kaczmarek, Dariusz Dziekanowski i Adam Nawałka. Kaczmarek sam zrezygnował z funkcji asystenta, Nawałce i Dziekanowskiemu wygasły kontrakty. - Kto zajmie ich miejsca jeszcze nie wiadomo - oznajmił Leo Beenhakker.
- Mój raport po Euro 2008 został przyjęty pozytywnie. Po tym jak go zarząd przyjął, rozmawialiśmy już o eliminacjach MŚ 2010 - zdradził po obradach trener.
- Wszyscy moi koledzy po fachu, którzy byli na Euro 2008 są teraz na urlopach, a ja jestem tu. Nie jestem człowiekiem, który ucieka przed problemami - oświadczył.
- Spotykamy się by rozmawiać o zbliżających się eliminacjach do mistrzostw świata, a nie o zwolnieniu holenderskiego szkoleniowca piłkarzy reprezentacji Polski Leo Beenhakkera - powiedział jeszcze przed posiedzeniem zarządu PZPN prezes Michał Listkiewicz.
Grzegorz Lato zapowiadał zadanie selekcjonerowi kilku pytań na temat niepowodzenia polskich piłkarzy w Euro-2008.
- Wcześniej mówiłem, żeby poczekać z podpisaniem nowego kontraktu do lipca. Teraz niech Beenhakker go wypełni, chyba, że okaże się wcześniej, iż nie mamy szans na awans do MŚ w 2010 roku. Co nie znaczy, że trener nie będzie musiał wytłumaczyć się z porażki w mistrzostwach Europy - mówił Lato.
Już po spotkaniu, Lato mówił: "czuję niedosyt". - Nie jestem zadowolony z jego wystąpienia, a złożony przez niego raport z mistrzostw Europy jest zbyt ogólny i niepełny - ocenił.
Podobnie krytycznie ocenił raport były selekcjoner reprezentacji Andrzej Strejlau.
- Każdy szkoleniowiec ma swoją wizję pracy i z tego należy zdać potem relację. Zaapelowaliśmy, by Beenhakker bardziej sprecyzował swój raport, bo to, co przedstawił jest zbyt ogólne i mało konkretne. Doszliśmy także do wniosku, że musi być lepszy kontakt między cały sztabem kadry a trenerem - oznajmił Strejlau, który zaapelował jednocześnie, by "stworzyć jeden front".
- Wbrew pozorom mamy mało czasu. Mecz towarzyski z Ukrainą już 20 sierpnia, a 6 września zaczynamy eliminacje mistrzostw świata spotkaniem ze Słowenią - dodał.
Sam Beenhakker na pytanie co się stanie z jego rodakami, którzy do tej pory współpracowali z reprezentacją, zareagował oburzeniem i oznajmił: - To straszne, że są Holendrami! Liczyć powinny się przede wszystkim umiejętności i kwalifikacje, a nie paszporty.