Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kim jest Julian Zakrzewski-Hall?
  • Które reprezentacje starają się o utalentowanego piłkarza?
  • Jakie działania podjął PZPN w celu przekonania młodego zawodnika do gry dla Polski?

Robert Lewandowski ciągle jest w wysokiej formie, ale trzeba szukać jego następcy. W końcu najlepszy polski piłkarz ma już 38 lat i nie będzie grał wiecznie.

W PKO BP Ekstraklasie trudno znaleźć napastników urodzonych w naszym kraju, którzy wybijaliby się ponad przeciętność. Najskuteczniejszy Karol Czubak z Motoru Lublin ma 26 lat i rozgrywa dopiero pierwszy udany sezon na najwyższym poziomie. W Legii szanse dostaje dwa lata młodszy Rafał Adamski, ale on jesienią występował jeszcze w Betclic 1. Lidze.

Może być następcą Roberta Lewandowskiego. Kim jest Julian Zakrzewski-Hall?

Na zapleczu Bundesligi błyszczy ostatnio Mateusz Żukowski (FC Magdeburg), a na wypożyczeniu do tureckiej Kasimpasy odblokował się Adrian Benedyczak. Jednak to Julian Zakrzewski-Hall ma spośród nich opinię zdecydowanie największego talentu i warto o niego walczyć.

Prezes Kulesza spotkał się z mamą piłkarza i wręczył jej koszulkę z numerem 16 oraz nazwiskiem „Zakrzewski", z którym nastolatek występuje w barwach New York Red Bulls. Pani Agnieszka jest bardzo ważna dla piłkarza, to ona odwoziła go na treningi i mecze, gdy był jeszcze dzieckiem.

18-letni Zakrzewski robi w tym sezonie furorę. Treningi zaczął mając niewiele ponad trzy lata, a w 2020 r. dołączył do akademii New York Red Bulls, jednej z najlepszych w MLS. Świetnie prezentował się w juniorskich drużynach, strzelał tam gola za golem i nic dziwnego, że po raz pierwszy wystąpił w MLS jeszcze jako 15-latek, a młodszy w dniu debiutu w lidze był od niego jedynie słynny Freddy Adu (potem Zakrzewskiego wyprzedził jeszcze Cavan Sullivan).

W tym sezonie Zakrzewski gra świetnie i w dziesięciu meczach ligowych zanotował już sześć goli oraz trzy asysty. Okazał się lepszy od Wiktora Bogacza, który nie przebił się do składu i został wypożyczony do Cracovii, a teraz leczy złamany obojczyk.

Czytaj więcej

PSG – Bayern 5:4. Szalone widowisko w półfinale Ligi Mistrzów

Nie wiadomo jednak, czy zagra dla Polski, bo – jak sam przyznawał w mediach – nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji. Kilka lat temu rodzina piłkarza sama zainicjowała kontakt z PZPN przez formularz „Gramy dla Polski", gdzie mogą się zgłaszać młodzi zawodnicy z polskimi korzeniami.

Zakrzewski-Hall pojechał na obóz do Chicago, był tam najlepszy i w nagrodę dostał koszulkę z podpisami piłkarzy pierwszej reprezentacji. Kiedy jednak przyszło powołanie na zgrupowanie, to się na nim nie pojawił. Zagrał za to w juniorskich reprezentacjach USA, wystąpił nawet w mistrzostwach świata do lat 17, co może sugerować, że bliżej mu jednak do gry dla kraju, w którym się urodził i wychował niż dla biało-czerwonych.

Czytaj więcej

Wszystkie kolory białych orłów

Zawsze warto jednak walczyć, bo Polska też ma argumenty, choćby możliwość trenowania z Robertem Lewandowskim, który jest idolem młodego piłkarza. Z kolei Amerykanie mają solidnych napastników pod dostatkiem, choćby znanych z występów w Europie: Folarina Baloguna, Ricardo Pepiego czy Hajiego Wrighta. Szanse na powołanie dla Zakrzewskiego na mundial są niewielkie, co z polskiego punktu widzenia jest pocieszające.

Czy Amerykanie znów wygrają wyścig o polskiego piłkarza?

Dwa razy Polacy przegrali już walkę z Amerykanami o utalentowanych piłkarzy. W 2023 r. w pierwszej reprezentacji USA zadebiutował bramkarz Gabriel Slonina i zamknął sobie możliwość występów dla Polski.

Kilka lat wcześniej takiego samego wyboru dokonał Matt Miazga (też wychowanek New York Red Bulls). On również długo wahał się, którą drużynę narodową wybrać.

Czytaj więcej

Matthew Cash i inni: Farbowane lisy czy Polacy z odzysku

– Amerykanie w październiku powołali mnie do drużyny olimpijskiej i to jest wyższy poziom niż ten, którego mogłem doświadczyć, grając w Turnieju Czterech Narodów. Myślałem, że będzie dobra okazja, żeby się pokazać. Nie chcę sobie zamykać drogi do żadnej reprezentacji. Rozmawiałem z trenerem Marcinem Dorną i innymi osobami z PZPN. Nie powiem, o czym rozmawialiśmy, ale sytuacja jest wyjaśniona – mówił w październiku 2014 r. portalowi polsatsport.pl.

Serwis fourfourtwo.com cytował jego słowa, w których Miazga zapewniał, że nie wybrał żadnej drużyny i czeka na to, kto pierwszy go powoła. Amerykanie dali mu szansę w listopadzie 2015 r. Trzeba się spieszyć, by nie uprzedzili nas także w przypadku Zakrzewskiego-Halla.