Dzięki systemowi VAR oraz piłkom z chipami protestów miało być mniej. W końcu zaangażowanie najnowszej technologii miało ograniczyć do minimum ludzkie błędy. Nawet jeśli rzeczywiście tak jest, że powtórki korygują niektóre sędziowskie decyzje, to na pewno nie wpływają na uspokojenie nastrojów.
Błędów lub zmian decyzji jest tak dużo, że trudno wybrać te najważniejsze. Czasami też katastrofalne sędziowanie nie wpływa na wynik spotkania, ale pozostawia spory niesmak, bo sędziowie pokazują, że nie panują nad wydarzeniami na boisku. Oto subiektywny przegląd sytuacji, które podczas tych mistrzostw wzbudziły największe emocje i dyskusje.
Miejsce 5. Argentyna – Algieria (3:0): bezkarny Leo Messi
To był pierwszy mecz mistrzów świata na turnieju, a Messi dopiero się rozpędzał. Strzelił Algierczykom trzy gole, a mógł i powinien się zatrzymać na jednym. Jeszcze w pierwszej połowie, przy prowadzeniu 1:0, nierozważnie i zbyt ostro zaatakował Aissę Mandiego. Argentyńczyk trafił korkami w łydkę Algierczyka, ale Szymon Marciniak nie pokazał mu nawet żółtej kartki. Piłkarze z Afryki protestowali, ale nic nie wskórali, a FIFA wzięła polskiego arbitra w obronę, oświadczając, że podjął dobrą decyzję.
Czytaj więcej
Szymon Marciniak dobrze sędziował mecz Argentyny z Algierią, ale przy ocenie faulu Leo Messiego się pomylił – uważa Adam Lyczmański, były sędzia Ek...
Miejsce 4. Norwegia – Anglia (1:2 po dogrywce): podwójny pech Norwegów
Ten mecz miał aż dwie kontrowersyjne sytuacje. Najwięcej mówi się o wyrównującej bramce dla Anglii pod koniec pierwszej połowy. Wcześniej piłka miała trafić w kabel, na którym zamocowany jest spidercam nad boiskiem. Anglicy rozpoczęli dzięki temu akcję, po której Jude Bellingham trafił do siatki.
Norwegowie protestowali, a FIFA wydała oświadczenie, że nie ma dowodów na nieprawidłowości, bo chip nie zarejestrował żadnego uderzenia. Tyle że na filmie widać, jak piłka nagle zaczyna opadać, choć jej trajektoria wskazywała, że powinna uderzyć w ziemię kilka metrów dalej.
Reprezentacja Norwegii może się czuć podwójnie rozczarowana, bo w 55. minucie po analizie VAR Clement Turpin nie uznał jej drugiego gola. Wszystko dlatego, że Erling Haaland odepchnął Elliota Andersona w trakcie walki o piłkę. Problem w tym, że najpierw francuski sędzia uznał bramkę, a zmienił decyzję po analizie VAR.
Miejsce 3. Egipt – Iran (1:1): o jeden palec za daleko
Irańczycy byli o krok od wyjścia z grupy, chociaż los im nie sprzyjał. Najpierw długo ważyła się sprawa ich przyjazdu na turniej po tym, jak wybuchł konflikt amerykańsko-irański. Potem okazało się, że nie wszyscy członkowie delegacji mogą wjechać do USA, a sama drużyna musi opuszczać Stany Zjednoczone natychmiast po meczach.
Mimo to w 93. minucie spotkania z Egiptem Shoja Khalilzadeh zdobył bramkę na wagę zwycięstwa 2:1, co dawało Irańczykom awans do fazy pucharowej. Po konsultacji z wozem VAR Szymon Marciniak anulował tego gola, bo kawałek stopy Irańczyka był na spalonym. Decyzja była prawidłowa, ale niemal nie do wychwycenia ludzkim okiem. Iran odpadł z turnieju, bo Austria zremisowała 3:3 z Algierią.
Miejsce 2. Portugalia – Chorwacja (2:1): zdecydowały włosy
To był absolutnie szalony mecz 1/16 finału. Kiedy w doliczonym czasie gry gola na 2:1 dla Portugalii strzelił Goncalo Ramos, wydawało się, że jest po wszystkim. Nic z tych rzeczy, bo 13 minut po zakończeniu regulaminowego czasu gry Chorwacja zdobyła bramkę, która dawała im dogrywkę. Ivan Perisić dośrodkował, Marco Pasalić podał przed bramkę, a Josko Gvardiol doprowadził do remisu.
Norweski sędzia Espen Eskas został jednak wezwany do monitora i gola anulował. Na początku nikt nie rozumiał dlaczego, ale okazało się, że piłka musnęła włosy Igora Matanovicia (a Pasalić był w tym momencie na spalonym), o czym poinformował chip. Zmiana decyzji oznaczała, że Chorwacja odpadła z turnieju, a Luka Modrić rozegrał swój ostatni mecz na mistrzostwach świata.
Miejsce 1. Argentyna – Egipt (3:2): Messi i koledzy korzystają dwa razy
Mistrzowie świata grali z Egiptem słabo, stracili bramkę, a potem nieudolnie próbowali wyrównać. W drugiej połowie wydawało się, że już pożegnają się z turniejem.
Lisandro Martinez stracił piłkę pod polem karnym rywali, Egipcjanie popędzili z kontratakiem, a Mostafa Ziko mocnym strzałem pokonał Emiliano Martineza. Ale chwilę później francuski sędzia François Letexier anulował gola, bo Martinez został nadepnięty przez jednego z rywali. Skoro akcja bramkowa rozpoczęła się od faulu (nawet pod polem karnym Egiptu), to trzeba było wrócić do tamtego momentu.
Czytaj więcej
Jeśli gol dla Egiptu został anulowany, to wcześniej to samo powinno spotkać Argentynę w meczu z Austrią. Obie sytuacje w kluczowych aspektach były...
Letexier miał rację, w efekcie Argentyna odrobiła straty i awansowała do ćwierćfinału. Niesmak budzi fakt, że ten przepis nie jest stosowany konsekwentnie. W wygranym 2:0 meczu z Austrią mistrzowie świata dzięki faulowi na środku boiska sami strzelili gola. Tam VAR jednak nie interweniował, a egipski arbiter Amin Omar bramki nie anulował.