Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na jaki zastrzyk gotówki od FIFA mogą liczyć polskie kluby za udział swoich zawodników w turnieju.
  • Kim są piłkarze z Ekstraklasy grający na mundialu.
  • Jak obecność piłkarzy Ekstraklasy na mundialu wpływa na wizerunek i postrzeganie polskiej ligi w Europie.

Kto nie pamięta lat 90. w polskim futbolu, ten nie wie, jak to jest tęsknić za występem reprezentacji w wielkim turnieju. Na mistrzostwa świata lub Europy jechali Rumuni, Bułgarzy czy Czesi, a Polacy zostawali w domach.

Na tych turniejach nie było nawet obcokrajowców występujących w naszych klubach. Raz, kiedy już było blisko, to obrońca Zagłębia Lubin Jero Shakpoke złamał obojczyk w ostatnim sparingu i wypadł z kadry Nigerii na mundial 1998 r.

Ilu piłkarzy z Ekstraklasy zagrało już na mundialu 2026?

Teraz jest lepiej, bo na boiskach Ameryki Północnej możemy zobaczyć pięciu zawodników, którzy w zeszłym sezonie występowali w PKO BP Ekstraklasie: Hussein Ali i Amir Al-Ammari w kadrze Iraku, Steve Kapuadi (Demokratyczna Republika Konga), Samed Bażdar (Bośnia i Hercegowina) i Alex Paulsen (Nowa Zelandia). A gdyby Ali Gholizadeh nie zerwał więzadeł krzyżowych w kolanie, to byłby jedną z gwiazd reprezentacji Iranu.

Jest też m.in. znany z ekstraklasowych boisk Szwed Jesper Karlström, który przez trzy lata występował w Lechu Poznań, a teraz ma pewne miejsce w Udinese, prowadzonym przez byłego trenera Pogoni Szczecin i Legii Warszawa, Kostę Runjaicia.

Może nie są to potęgi, jak Anglia czy Francja, ani nawet średniacy z ambicjami, jak Norwegia, ale liczy się to, że piłkarze z Ekstraklasy znaleźli się w składach na turniej, bo selekcjonerzy uznali, że polskie rozgrywki są wystarczająco silne, by ich dobrze przetestować. I co ważne, czterech „naszych” piłkarzy już zdążyło zagrać. Ciągle na debiut czeka Paulsen, który jako bramkarz jest w trudniejszej sytuacji niż zawodnicy z pola.

Na razie piłkarze z Polski czekają na pierwsze zwycięstwo na tym turnieju. Samed Bażdar był blisko z reprezentacją Bośni i Hercegowiny, ale Kanadyjczycy zdołali wyrównać w końcówce spotkania (1:1). Napastnik, wypożyczony w rundzie wiosennej do Jagiellonii Białystok, wszedł na pół godziny, ale niczym specjalnym się nie wyróżnił. Ciekawe, czy dostanie kolejne szanse, kiedy do pełnej sprawności wróci Edin Dżeko, na razie oszczędzany przez selekcjonera.

Czytaj więcej

Houston, mamy problem. Portugalia bez zwycięstwa, Cristiano Ronaldo bez bramki

Pewne miejsce w podstawowym składzie powinien mieć Kapuadi, który bardzo solidnie zagrał przeciwko Portugalii (1:1). Obrońca, który jeszcze jesienią występował w Legii, a wiosną już w Widzewie, mierzył się z Cristiano Ronaldo. Portugalczyk bramki nie zdobył i był raczej niewidoczny.

Kapuadi jest reprezentantem DR Konga od niedawna. Jego rodzice pochodzą stamtąd, ale on sam urodził się już we Francji. Część jego rodziny żyje w Afryce, część w Europie, a część nawet w Nowym Jorku. Piłkarz Widzewa, chociaż jest jednym z wyróżniających się zawodników w Ekstraklasie, to na grę w reprezentacji Francji nie miał żadnych szans, więc kiedy przyszła propozycja z kongijskiej kadry, nie musiał się długo namyślać, zwłaszcza że – jak podkreśla – czuje się mocno związany z krajem rodziców. Niewiele zabrakło, żeby w mundialu zagrał też Afimico Pululu. Napastnik Jagiellonii znalazł się w szerokiej kadrze, ale ostatecznie Sébastien Desabre nie zabrał go na mundial.

Remis reprezentacji DR Konga z Portugalią na pewno ucieszył tamtejszych kibiców, którzy na grę w mistrzostwach świata swojej drużyny czekali 52 lata. To było tak dawno, że młodsi fani tego sukcesu nie pamiętają, a najstarsi w 1974 r. byli jeszcze obywatelami Zairu, rządzonego przez Mobutu Sese Seko.

Trochę krócej, bo od 1986 r., na awans czekali kibice reprezentacji Iraku. Na czele kraju stał Saddam Husajn, a pierwsza wojna w Zatoce Perskiej miała dopiero nadejść. Teraz Irak jest postrzegany zupełnie inaczej, a piłkarze bardzo chcieliby to zmienić. Amir Al-Ammari z Cracovii i Hussein Ali z Pogoni Szczecin przekonują, że futbol jest w Iraku niesamowicie popularny, a po awansie w kraju zapanowała euforia.

Ile dostaną kluby od FIFA za wysłanie piłkarza na mundial?

Ten drugi ma zresztą bardzo ciekawą historię. Jest synem imigrantów, którzy najpierw zamieszkali na północy Szwecji, a potem przenieśli się do Malmö. Tam młody Hussein zaczynał treningi i przez wiele lat występował nawet w młodzieżowych reprezentacjach Szwecji. Grał nawet w kadrze do lat 21 i kto wie, może niedługo zadebiutowałby w pierwszej drużynie, gdyby nie zgłosił się do niego selekcjoner Iraku.

Czytaj więcej

Norweska maszyna ruszyła. Erling Haaland powalczy o koronę króla strzelców

Ali podkreśla, że przy zmianie barw narodowych nie chodziło o to, żeby łatwiej się przebić na poziom międzynarodowy.

– Nie miałem myśli w stylu: „W Szwecji nie mam szans na grę i dlatego muszę coś zmienić”. Nie kierowałem się czymś takim. To było bardziej na zasadzie: „W kadrze Iraku buduje się coś ciekawego, a ja mogę być tego częścią” – mówił w rozmowie z serwisem Weszlo.com.

Obaj piłkarze zagrali już na mundialu. Irak przegrał 1:4 z Norwegią, ale Al-Ammari zaliczył nawet asystę przy golu. Pogoń Szczecin podkreśla z kolei, że Hussein Ali jest trzecim zawodnikiem z tego klubu, który wystąpił w mistrzostwach świata, po Kamilu Grosickim (2022) i Marku Ostrowskim (1986).

Czytaj więcej

Lionel Messi śrubuje rekord występów na mistrzostwach świata. I wyrównuje drugi rekord

Wysłanie piłkarza na mundial to jednak nie tylko prestiż, ale też konkretny zastrzyk gotówki z FIFA. Dokładna kwota zostanie ustalona po turnieju, ale już dziś światowa federacja zapewnia, że będzie to nie mniej niż pięć tysięcy dol. za każdy dzień od czasu zwolnienia zawodnika na zgrupowanie aż do ostatniego meczu, który reprezentacja rozegra na turnieju (w przypadku Bażdara czy Paulsena wypłatę mogą jednak dostać kluby, z których byli wypożyczeni).

Z każdego piłkarza Ekstraklasy na mundialu trzeba się cieszyć i chociaż jest lepiej niż cztery lata temu, kiedy było ich tylko czterech, w tym trzech Polaków (Grosicki, Artur Jędrzejczyk, Michał Skóraś) oraz Serb Filip Mladenović, to ciągle może być lepiej. Duńczycy też nie awansowali na mistrzostwa, ale ich kluby wysłały do Ameryki Północnej aż 13 piłkarzy z różnych reprezentacji. W tej grupie jest nawet australijski bramkarz Paul Izzo, więc mogliby skompletować całą drużynę. Do tego należy dążyć. Kupować mniej obcokrajowców, ale za to lepszych.