Korespondencja z Zabrza

Na przedmeczowej konferencji prasowej trener Górnika Michal Gasparik nie miał wątpliwości, że faworytem jest drużyna z Turcji.

– Wynik 0:1 z pierwszego spotkania jest o tyle dobry dla nas, że zachowaliśmy szansę na awans przed meczem u siebie – mówił, przyznając, że bardzo chciałby, aby w rewanżu jego podopieczni jako pierwsi strzelili bramkę.

Górnik – Fenerbahce. Liga Mistrzów nie zawita do Zabrza

To marzenie prysło jak bańka mydlana, nim mecz na dobre się rozpoczął. Nie minęło dziesięć minut, a arbiter z Belgii wstrzymał wykonanie rzutu rożnego, chwilę nasłuchiwał informacji od sędziów VAR, po czym pobiegł do monitora i podyktował jedenastkę. Pośród ogłuszającej wrzawy na Arenie Zabrze nikt chyba nie wiedział, co się stało. Tymczasem Lukas Sadilek obejrzał jeszcze żółtą kartkę – jak się okazało za faul na Milanie Skriniarzu – a Talisca nie dał szans Philippowi Schulze.

Po kilkuminutowej przerwie spowodowanej zadymieniem stadionu przez race – kibice Górnika najwyraźniej uznali, że 50 tysięcy euro kary za incydenty w Stambule nie robi na nich wrażenia – gospodarze ruszyli do przodu, ale poza obronionym przez bramkarza dobrym strzałem z wolnego Erika Janży, nic innego nie było warte odnotowania.

Gdy Zabrzanie bili głową w mur, ich fani wywiesili prowokacyjny transparent skierowany, jak można sądzić, do tureckich służb, z którymi starli się w ubiegłym tygodniu, nic sobie nie robiąc z trzykrotnych apeli spikera o jego zdjęcie. Gdy go pod koniec pierwszej połowy zwinęli, wreszcie zrobił się mecz.

Czytaj więcej

Katastrofa Lecha. Nie będzie Ligi Mistrzów w Poznaniu

Najpierw Taofeek Ismaheel przestrzelił z dość ostrego kąta, a potem mocne uderzenie Erika Prekopa z dystansu odbił na róg Mert Gunok, który poradził sobie też z niebezpiecznym strzałem Maximiliana Dietza. Gdy Kerem Akturkoglu wyrwał się w dziewiątej doliczonej minucie do kontry, wydawało się, że będzie 0:2, ale zdążył dopaść go Josema. W odpowiedzi zaś huknął Ikia Dimi, trafił Prekopa, ale do piłki dopadł Michal Sacek i do przerwy było zasłużenie 1:1.

Górnik poszuka szczęścia w eliminacjach Ligi Europy

Pierwsze 20 minut drugiej połowy było dość statyczne, goście zdawali się kontrolować sytuację, ale gdy na boisku pojawił się Maksym Chłań, którego nieobecność w wyjściowym składzie była sporym zaskoczeniem, znów zaczęło się dziać.

Szanse były po obu stronach, ale gdy pojedynek z Schulzem przegrał Akturkoglu, kibice zaczęli wierzyć, że może sprawdzi się stare piłkarskie porzekadło o niewykorzystanych okazjach. Stworzyli niebywały aplauz, trudno było usłyszeć w nim własne myśli, Górnik parł do końca, ale wynik niestety już się nie zmienił i w następnej rundzie Zabrzanie zagrają już o awans tylko do Ligi Europy.