Norwegowie przywieźli do Ameryki najbardziej utalentowane pokolenie w dziejach swojej piłki.
Erling Haaland to gwiazdor Premier League, bijący strzeleckie rekordy w barwach Manchesteru City, Martin Ødegaard jest liderem Arsenalu, który po 22 latach odzyskał tytuł mistrza Anglii, Alexander Sørloth był wicekrólem strzelców hiszpańskiej La Ligi, a od dwóch sezonów gra w Atlético Madryt.
Mundial 2026. Norwegia nie boi się nikogo
Dwóch pierwszych nie było jeszcze na świecie, gdy Norwegia grała poprzednio na mundialu. Na mistrzostwach we Francji (1998) pokonała nawet w grupie pewną już awansu, broniącą tytułu Brazylię, ale w 1/8 finału przegrała z Włochami.
– W Norwegii wciąż mówi się o tym spotkaniu z Brazylijczykami. Z tamtego turnieju pamiętam najbardziej to, że byliśmy zgraną ekipą – wspomina Ståle Solbakken, wtedy piłkarz, dziś selekcjoner reprezentacji.
Potem Norwegowie pojechali jeszcze na Euro 2000, ale wrócili już po trzech meczach i na długie lata zniknęli z futbolowych salonów. A jeszcze na początku lat 90. zajmowali drugie miejsce w rankingu FIFA.
Czytaj więcej
Od dziecka słucha hymnu Ligi Mistrzów i nie rozstaje się z piłką. Tak jak ojciec wkrótce zagra w Manchesterze City, choć to dziś zespół zupełnie in...
Przez eliminacje tegorocznego mundialu przeszli jak huragan. Odnieśli komplet zwycięstw – i to w grupie z Włochami, strzelając w ośmiu spotkaniach aż 37 goli (tracąc tylko pięć). 16 z nich zdobył Haaland.
– Nie boimy się nikogo – zapowiadał Solbakken, a król Harald V, który odczytał nazwiska powołanych, dodawał, że wysyła swoich rodaków na podbój świata. Władze na czas mistrzostw zniosły nocną prohibicję.
Irak, czyli najbardziej „polski” z uczestników mundialu
Norwegia żyje mundialem, ale nie inaczej jest w rozkochanym w futbolu Iraku (niedawno, gdy Real grał z Barceloną, rząd ustanowił dzień wolny od pracy, by wszyscy mogli obejrzeć El Clasico), który na drugi występ na mundialu czekał aż 40 lat. Na mistrzostwa świata Irak awansował po barażach międzykontynentalnych, w drodze na boiska USA, Kanady i Meksyku musiał rozegrać aż 21 meczów.
– To dla chłopaków była dobra lekcja. Są podekscytowani i chcą więcej. Kwalifikacje to za mało. Postaramy się zaszokować świat. Nie mamy nic do stracenia – podkreślał selekcjoner Irakijczyków, Australijczyk Graham Arnold.
Irak to najbardziej „polski” z uczestników mistrzostw świata. W kadrze ma dwóch piłkarzy z Ekstraklasy i obaj w spotkaniu z Norwegią wyszli na boisko w podstawowym składzie. To obrońca Hussein Ali z Pogoni Szczecin i pomocnik Amir Al-Ammari z Cracovii.
Gwiazdą reprezentacji jest jednak napastnik Aymen Hussein. To on zdobył decydującą bramkę w barażach, to on trafił także w meczu z Norwegią, ale Al-Ammari miał w tym swój udział, notując asystę.
Ale jeszcze bardziej pazerny na gole był tego dnia Haaland. Był już królem strzelców Premier League i Ligi Mistrzów, teraz chciałby powtórzyć to w wielkim turnieju. Najpierw wślizgiem wbił z bliska piłkę do siatki, następnie wykorzystał nieporozumienie między obrońcą i bramkarzem przeciwników.
Potem Haaland oddał scenę kolegom. Trafił jeszcze Leo Østigård, a w samej końcówce Irakijczycy w zamieszaniu w polu karnym wbili piłkę do własnej bramki.